CZAS TO JA

                                              Jak czytam i słucham tekstów pseudo-oświeconych i nawiedzonych nauczycieli ezoterycznych w temacie czasu, to dostaję czkawki i znów mam wrażenie, że jestem w kościele na kazaniu, gdy ksiądz trąbi: „Wszyscy chcą do nieba…” z tą tylko różnicą, że tekst brzmi: „nie ma przeszłości, nie ma przyszłości, jest tylko tu i teraz”. 

MANIPULACJA

                                          Gdy ktoś chce nam wcisnąć kit, to może zrobić to na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt różnych sposobów, o czym wiedzą wszyscy, którzy zajmują się technikami sprzedaży. Zawsze jest to manipulacja, czyli wykorzystanie określonych mechanizmów zachowań, sposobów formułowania zdań, a przy tym skupienie się na potrzebach odbiorcy, czy też klienta.

                                      Powstaje jednak pytanie, na kogo działa i dlaczego działa ewidentne, szyte grubymi nićmi, kłamstwo? Z jakiego powodu ludzie dają się nabrać na teksty pod tytułem: „wszyscy chcą do nieba” lub „nie ma przyszłości, nie ma przeszłości, jest tylko tu i teraz”.

                                          Czy Polacy mają już w naturze bycie bezmyślnymi owieczkami, czy co? Tak sobie nad tym dumałam i moje wnioski są następujące. W przypadku tekstu „wszyscy chcą do nieba” mamy do czynienia z typowym odwróceniem uwagi na coś odległego, niewiadomego, by nie zajmować się sprawami bieżącymi, które są nie zawsze proste i przyjemne. No więc manipulacja oczywista. Nie zajmuj się tym, co cię teraz martwi i przeszkadza, pomyśl o czymś odległym, nierealnym i przyjemnym.

                                          W przypadku tekstu „nie ma przeszłości, nie ma przyszłości, jest tylko tu i teraz” sprawa ma się podobnie. Co będziesz myślał o przyszłości, żyj chwilą; nie przejmuj się tym, co cię dręczy z przeszłości, bądź tu i teraz, reszta się nie liczy. Czas jest iluzją. No i znów ten sam motyw: odwrócenie uwagi od tego, co jest – żeby nie konfrontować się z tym, co trudne i wymagające. Zwykła manipulacja, na dodatek pokręcona.

                                          Obydwa teksty wykorzystują najprostszy mechanizm ucieczkowy naszego umysłu: zamiast się zająć swoimi sprawami, które nam doskwierają, wolimy bujać w obłokach, myśleć o niebieskich migdałach i nie brać odpowiedzialności za… CZAS.

CZAS

                                        to najcenniejszy zasób człowieka i totalnie przez niego lekceważony. Mamy tylko określony czas życia na Ziemi: to jest około 75 lat plus minus 5 i to jak dobrze wszystko pójdzie.

Czy nie byłoby więc lepiej dla każdego człowieka, gdyby stanął w tej prawdzie,

zamiast się oszukiwać niebem, reinkarnacją, byciem tu i teraz i jeszcze paroma innymi śmiesznymi pomysłami, np. „zostawię coś po sobie”, „dzieci będą moim przedłużeniem”, „zostanę w pamięci tych, których kocham”, „wieczność czeka”, itp.?

                                       Dla mnie dopiero jasne i bez żadnych kamuflaży postawienie sprawy: „masz tylko 3/4 wieku dla siebie, to jest twoje – nic więcej – od ciebie zależy, co z tym zrobisz” było kubłem zimnej wody motywującym do ogarnięcia się i wyciągnięciem kardynalnego wniosku: CZAS TO JA!

                                 Jak to?  Ano, tak to… Patrząc na jakiegokolwiek człowieka, widzę różne rzeczy z jego przeszłości, wyczuwam nastrój i emocje, odczytuję bóle i choroby, jakie ma; często zauważam jego myślokształty. W aurze, czy też inaczej polu morfoenergetycznym są bowiem wszystkie informacje z przeszłości  i z chwili obecnej o człowieku, co więcej w pamięci komórkowej ciała fizycznego również zapisana jest cała  przeszłość: każda choroba, emocja, napięcie, sposób reagowania na stres, na innych ludzi oraz zapisy chorób i emocji naszych rodziców, dziadków.

                              Nie da się zostawić ciał subtelnych i odwiesić na wieszak – bo tylko wtedy można by prawdziwie powiedzieć, że nie ma przeszłości, ani przyszłości, jest tylko tu i teraz. Tak samo z ciałem. Wprawdzie można je sobie na chwilę opuścić, robiąc sobie wypad OOBE, czy też głęboką medytację, której doświadczenie jest bezczasowe, ale to jest wyjątek potwierdzający regułę:

                              Przez całe ziemskie życie chodzisz w dwóch ubrankach pod tytułem ciała subtelne (aura) i ciało fizyczne i one obydwa są cały czas przy tobie, więc cały czas masz wokół siebie i w ciele fizycznym każdy element przeszłości, chwili obecnej i wynikające z tych dwóch zapowiedzi przyszłości.

Jeśli więc mocno stoisz na własnych nogach i jesteś blisko siebie, to słowa „tu i teraz” absolutnie nie mogą oznaczać, że nie ma przeszłości, ani przyszłości.

                             „Tu i teraz” może więc oznaczać jedynie, że właśnie tu i teraz jest cała twoja przeszłość i chwila obecna i przyszłość, bo przecież wynika z tych dwóch pierwszych. A to znaczy, że zawsze masz czas, bo jest on częścią ciebie. 

                                    Nie ma nic złego w sięganiu do przeszłości, czy też tak zwane „życie przeszłością”. Robimy to tylko w dwóch wypadkach: gdy doświadczamy traumy lub, gdy przeżywamy bardzo przyjemne chwile. W traumatycznych wydarzeniach jest bardzo dużo naszej energii i trzeba dotąd wracać do nich, aż odzyskamy z nich swoją energię i przestaniemy je oceniać negatywnie. Z kolei wracanie do przyjemnych chwil i doświadczeń szczęścia z przeszłości jest ładowaniem akumulatorów i sposobem na podniesienie własnych wibracji.

                               A co jest złego w myśleniu o przyszłości? Moim zdaniem są dwa szalenie korzystne sposoby myślenia o przyszłości: marzenie i planowanie. To pierwsze dodaje skrzydeł, by nie marnować szans; to drugie urealnia marzenia, uczy odpowiedzialności i skutecznego działania.

                                            Dlatego totalnie nie wiem, co tu w ogóle i po co odcinać? Przeszłość jest bardzo ok i zawsze jest przy nas, istotne jest tylko, jak jej doświadczamy. Gdy wracasz do przeszłości świadomie – to robisz dobrą robotę, która zaowocuje twoją lepszą przyszłością. Gdy wybiegasz w przyszłość i marzysz oraz planujesz – kształtujesz świadomie swoją przyszłość. Jesteś PANEM/PANIĄ CZASU. Moim zdaniem bomba.

ODKŁADANIE

                                      Szanse w życiu człowieka wcale nie pojawiają się tak często, jakby się wydawało. Można przegapić bardzo wiele okazji na zmianę, na rozwój, na szczęście, na przygodę…

                                       Można też iść za tak zwanym „pierwszym impulsem”. Wtedy niekoniecznie jest zawsze przyjemnie i radośnie, ale przynajmniej cały czas się dużo dzieje i jest to najszybszy sposób na rozwój i przepracowanie swoich tematów.

                                 Mówienie o tym, że mamy wolną wolę i możemy wybierać jest bardzo dużym nadużyciem w naszych czasach. Bo jesteśmy niewiarygodnie zmanipulowani mediami, religią i polityką, To są  realne kręgi piekła. Co z tego, że ktoś chwali się, że w ogóle nie ogląda telewizji, jeśli w internecie i na you tube siedzi pół nocy i na okrągło w każdy weekend? I wtedy – nawet bez tv – życie i czas przecieka mu przez palce niezauważone….

                                 Jest taki prosty sposób na sprawdzenie, na ile jesteś obecny i świadomy w swoim życiu, czyli w jakim stopniu tego życia doświadczasz, jesteś w nim obecny. Chcesz sprawdzić?

                                   To proszę cię bardzo: usiądź sobie wieczorem gdzieś w spokoju, zamknij oczy i przypomnij sobie po kolei, co robiłeś przez cały dzień od pobudki aż do chwili, w której usiadłeś, by zrobić to ćwiczenie.

I co ci wyszło?

                                Okaże się, że przypomniałeś/aś sobie od razu co najwyżej jedno lub dwa zdarzenia, które będą powiązane z obrazami w wyobraźni, bo były albo przyjemne albo negatywne. Pozostałe czynności przypomniałaś/eś sobie dopiero po chwili: „aaa, tak! Jeszcze sprzątałam, załatwiłam sprawę u mechanika, dzwoniłam tu i tu, zrobiłam pranie….” – i tak ci będzie w głowie gadało, ale żadnego obrazu nie będzie. Nie ma obrazu – nie ma wspomnienia i nie ma doświadczania, ani obecności w tych czynnościach „gadanych”. Co oznacza, że przeżyłaś te zdarzenia i czynności nieświadomie, jak automat.

                                I to jest jedyny problem człowieka z czasem: życie bez uczestniczenia w nim. Czas mija, życie ucieka, a my wcale tego nie zauważamy, że wtłoczeni w rutynę i obowiązki, zgubiliśmy, nie tylko poczucie czasu, ale też siebie.

pośpiech

                                   Śpieszymy się bezustannie, myśląc, że w ten sposób zrobimy więcej. Niestety, to nie jest prawda. Pośpiech wynika bowiem z obecności w naszym mózgu szybkich fal beta, które są falami stresu wykluczającymi skupienie i koncentrację oraz jasność myślenia, a także zdolność uczenia się. Toteż w pośpiechu robimy znacznie mniej i znacznie gorzej, a oprócz tego szkodzimy sobie na zdrowiu.

                                   Z czego to wynika? W podświadomości zbiorowej jest bardzo wiele fałszywych przekonań o czasie, o jego braku, o tym, że się stale spóźniamy. Z tych kodów mentalnych biorą się najróżniejsze choroby tarczycy, a wystarczyłoby tylko popracować z tymi przekonaniami, zamienić je na pozytywne, wspierające i czakra gardła zaczęłaby normalnie pracować bez obciążania tego ważnego przecież gruczołu dokrewnego. To jest proste. I konieczne, jeśli chcesz żyć świadomie, bo w pośpiechu nie da się żyć ani świadomie, ani szczęśliwie.

WZGLĘDNOŚĆ CZASU

                                    Czy masz wrażenie, że czas dotyczy tylko twojego ciała? Ono się zmienia: od urodzenia rośniemy, dojrzewamy, potem pojawiają się zmarszczki… A ty jaki jesteś w miarę upływu czasu? Zmieniasz się też, ale inaczej. Ciało dorosłego nie ma już śladów bycia dzieckiem, a ty sam przez całe życie masz w sobie jakąś część siebie, która pozostaje dzieckiem i potrafisz patrzeć na świat tak samo, jak wtedy, gdy nim byłeś. Masz w sobie wszystkie elementy z przeszłości, marzenia, emocje z różnych momentów życia i masz do nich dostęp. Bo pamiętasz.

PAMIĘĆ jest tym, co wiąże różne doświadczenia człowieka i daje dostęp do całego życia w jednej chwili i w dowolnej chwili.

                                     Co więcej, cofając się w przeszłość, każdorazowo zmieniamy naszą przeszłość, bo dokładamy do danego wydarzenia nasze nastawienie emocjonalne i myśli. I na tym polega piękno pamięci: nie możesz zmienić wydarzeń z przeszłości, ale zawsze możesz zmienić swoją interpretację tych zdarzeń. Dlatego mówimy, że czas leczy rany: wystarczy, żeby minęło trochę czasu, a zmieniamy osąd zdarzenia, wypalają się gwałtowne emocje i już inaczej patrzymy na to, co się zdarzyło. Bo zwyczajnie minęło.

                                Zauważyłaś/eś pewnie też, że są sytuacje w życiu, gdy czas bardzo się wlecze i ciągnie niemiłosiernie. Przypomnij sobie dowolną sytuację, gdy musiałaś/eś stać w kolejce: pół godziny w kolejce to koszmarna wieczność! Są sposoby, żeby jednak tak nie było. TO TY JESTEŚ PANEM/ PANIĄ CZASU. Bo przecież pamiętasz też sytuacje, gdy takie samo pół godziny z kimś, kogo kochasz albo zwyczajnie lubisz z nim pogadać mija jak z bicza strzelił. Czyż nie?

                                           Wniosek jest tylko jeden: wyłącznie od twojej energetyki (emocji i myśli) zależy, jak mija czas. Czy to nie fascynujące? Ja na przykład uwielbiam zabawy z czasem i każdą sytuację z kolejką wykorzystuję, by poćwiczyć skracanie czasu, a każdą przyjemną chwilę maksymalnie rozszerzam.

 

Dodaj komentarz