DZIĘKUJĘ, wystarczy!

                                    Wdzięczność to słowo odmieniane obecnie przez wszystkie przypadki i sposób na wszystko. Ale, czy wszyscy czają, o co w nim chodzi? Ja przez długi czas nie czaiłam…. Bo widziałam tylko jeden aspekt wdzięczności: ten, który pojawia się w momencie, gdy dostajemy coś super fajnego i chcemy tego więcej.

                                     Jak się zabrałam za lekturę i interpretację oraz komentarze 33 Praw Uniwersalnych, a było to już dość dawno, stało się dla mnie jasne, że potrzebuję popracować nad wdzięcznością. Z kilku powodów. Najważniejszy to był taki, że tylko wdzięczność niweluje prawo karmy i daje dostęp do prawa łaski. Więc cóż: zabrałam się za dziękowanie.

                      Przypomniałam sobie, że kiedyś w dzieciństwie czytałam książkę o Pollyannie, która w każdym  zdarzeniu starała się znaleźć coś pozytywnego. I od tego zaczęłam. Nie było łatwo. Jednakże w sytuacjach z przeszłości znajdowałam coraz więcej elementów, które mogłam uznać w kilku aspektach przynajmniej za korzystne dla mnie, bo czegoś mnie nauczyły.

                                  Najtrudniejsza do dziękowania była chwila obecna. W żaden sposób nie potrafiłam znaleźć niczego godnego podziękowania w fakcie, że od lat dzień w dzień muszę patrzeć na cierpienie mojego syna. No i utknęłam.

                              Trochę później temat wdzięczności wrócił do mnie w dziwny sposób. Byłam na indiańskim szałasie potów, gdzie podczas przerwy niemal pokłóciłam się z jedną panią, gdy zaczęła mnie pouczać o wdzięczności. Wzięłam w końcu głęboki oddech i pytam ją: „No dobra, jak jesteś taka mądra, to powiedz mi, w jaki sposób mam być wdzięczna za sytuację, w której jestem. Bo ja –  za nic w świecie –  nie potrafię”.

Kobieta roześmiała mi się prosto w twarz:

                                 „Bo ty nie rozumiesz słowa *dziękuję*. Masz dziękować tak, jak dziękujesz, gdy już nie chcesz dokładki; tak, jak wtedy, gdy mówisz *dziękuję* i odmawiasz picia alkoholu”.

Autentycznie w tym momencie siadłam z wrażenia. W końcu do mnie dotarło.

Dziękuję, poproszę inny zestaw

                                       Niby nic wielkiego, a jaka różnica! Totalna!  Dziękowanie za to, co masz wraz z decyzją, że tego już wystarczy. Pora zmienić płytę, poprosić o inny zestaw, inny plac zabaw, inne towarzystwo. Co to zmieni?

                                   Dużo. „Dziękuje, wystarczy” – oznacza wybór i dystans. To, że przestajesz się identyfikować ze skrajnie kiepską dla ciebie sytuacją. Pojawia się przestrzeń, w której jest miejsce na inne emocje niż tylko przygnębienie, złość, apatia, lęk, zmęczenie. Zamiast tak niskowibracyjnych emocji, a wraz z nimi równie kiepskich myśli, możesz pozwolić sobie na odrobinę humoru i przedsiębiorczości.

„To mnie już nie kręci, więc może znajdę coś innego. Przecież nie muszę na okrągło zachowywać się jak ofiara”.

                               Okazało się więc, że rzeczywiście wdzięczność zmienia karmę: po takim dziękowaniu, znalazłam przestrzeń dla siebie, dla swoich zainteresowań, odpoczynku. Zrobiło się znacznie lżej, choć  w sytuacji jakby nic się nie zmieniło.

                         „Dziękuję, wystarczy” – jest genialnym sposobem na zastopowanie swojego nawykowego negatywnego myślenia. Bo zdarzenie jest jakie jest, a nasza jego interpretacja należy już tylko do nas. Albo sobie tą interpretacją ułatwimy życie, albo utrudnimy. Jak kto woli.

 

5 myśli na temat “DZIĘKUJĘ, wystarczy!

  1. Dziękuję Barnadetto za ten wpis… będę do niego wracać, bo jednak ciężko bywa od razu pozbyć się wszystkich złych emocji, przepuścić je i pozwolić odejść. Ale teraz będzie mi łatwiej. Do tej pory też wdzięczność uważałam za taki zwrot grzecznościowy, kiedy chciałam więcej ale tylko tego co miłe. Trudniej jest przecież dziękować za trudne doświadczenia.

    Właśnie straciłam pracę. Nie pracowałam tam zbyt długo, ledwo rok, choć już zdążyłam się przyzwyczaić. I nawet nie zauważyłam jak pochłoniła mnie niska energetyka ludzi z którymi pracowałam, i tego miejsca. Chciałam to zmienić, zmienić pracę, tylko nie wiedziałam, że stanie się to aż tak nagle, z dnia na dzień. Ale wysłałam intencję. Dostałam dokładnie to co chciałam. Dlatego też DZIĘKUJĘ. Że mam wybór. Że dostałam szansę. Że nie muszę się męczyć. Że jestem wolna. Parafrazując- już wystarczy. Wystarczy tego negatywnego myślenia. Zacznę od nowa z uśmiechem na twarzy, wysyłając moc energii. 🙂

    1. 🙂 fajnie. Też tak miałam i mam. Najlepszego dla Ciebie 🙂

Dodaj komentarz