jak podnieść wibracje jedzenia?

Pora na rozprawienie się z kolejnym mitem, że tylko wege jest zdrowe… Już raz wywołałam burzę wpisem o wegetarianach i mięsożercach, teraz podejmę ten temat w całkiem innym aspekcie.

A mianowicie: stawiam tezę, że zdrowotność pożywienia w bardzo niewielkim stopniu – na pewno poniżej 10% – zależy od tego, co jemy w sensie fizycznym, a więc, czy to są warzywa, czy mięso, czy gotowane, czy surowe, czy takie, czy śmakie, a w 90% zależy od tego, kto daną potrawę przygotował.

KUCHARZ MISTRZEM CEREMONII

W Indiach i we wszystkich dalekowschodnich klasztorach osoba przygotowująca posiłki jest szczególnie starannie wybierana. Nikt przypadkowy nie ma wstępu do kuchni, ani też nikt przypadkowy nie zajmuje się gotowaniem. Jest przekonanie, że to właśnie osoba kucharza decyduje o jakości potraw i ich zdrowotności. I to nie tylko ze względu na fakt, że przecież gotowanie i kucharzenie to taka sama umiejętność jak każda inna, więc wymaga wiedzy, praktyki i doświadczenia, żeby jedzenie było smacznie przygotowane. Amator nie może równać się z profesjonalistą, to oczywiste.

Najważniejszym jednak powodem wyjątkowo starannego doboru osoby przygotowującej posiłki jest przekonanie, że właśnie ona przekazuje dobre i wysokie lub niskie i niszczące wibracje każdej potrawie. Toteż musi prezentować wysoki poziom świadomości i równie wysoki poziom czystości energii swojego ciała.

O co chodzi?

Podam przykład z życia mojej znajomej. Była ona z koleżankami w restauracji na firmowej imprezie, gdzie miały do wykorzystania określoną i sporą kwotę na wypasioną kolację. Wprawdzie wszystkie już były pojedzone, ale stwierdziły, że szkoda zmarnować kupony i jeszcze na koniec zamówiły po jednym daniu. Moja znajoma już nie była w stanie zjeść więcej, więc poprosiła tylko wodę mineralną. Niestety, koleżanki już swoje dania dostały, a wody wciąż nie było. Okazało się, że kelner został zatrzymany przez jednego z klientów i zrugany za coś, czemu nie był winien, przez co nie mógł się pozbierać i spokojnie pracować. Gdy trzeci raz znajoma upomniała się o wodę, dostała ją, jednak po wypiciu kilku łyków, zaczął ją bardzo boleć żołądek i wylądowała w toalecie. Wszystkie objawy wskazywały na zatrucie pokarmowe. A przecież wypiła tylko wodę… Koleżanki przy stole nie mogły się nadziwić, bo one czuły się świetnie. Co się stało? Prosta sprawa. Ów zdenerwowany kelner niosąc butelkę mineralnej, przekazał wodzie swoje emocje i sprawił, że stała się toksyczna.

Każda z pań, która gotuje w domu ma w swoim doświadczeniu nieudane potrawy. począwszy od przypalenia przez niedoprawienie, niedosolenie, przesolenie, rozgotowanie, wykipienie, a skończywszy na ścięciu się, na przykład domowego majonezu. Tak się dzieje, gdy gotujemy z emocjami, które pochodzą z trzech pierwszych czakr i ze zgiełku myśli w głowie. Przypala się – gdy gotujesz z gniewem, ścina się – gdy czegoś się boisz, kipi – gdy kipi w twojej głowie od natłoku myśli, kłopoty z właściwą ilością soli – to twoje lęki związane z zamartwianiem się, brak smaku – gdy gotujesz zmęczona.

Jeśli masz jasny umysł, spokojne i radosne serce, wszystkie potrawy, które przygotujesz, są smaczne i pyszne. Czyż nie? Jest więc rzeczą oczywistą, że energia kucharza wpływa w podstawowy sposób na jakość potraw.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy energia kucharza może oczyścić jedzenie z toksyn lub innych zanieczyszczeń i diametralnie podnieść zdrowotność posiłku. Oczywiście, tak. Tak samo jak kucharz może zepsuć i utoksycznić każdą potrawę, może ją też oczyścić i podnieść wibracje bez względu na to, jakie zanieczyszczenia są w produktach.

JAK TO ZROBIĆ?

Po pierwsze: podczas gotowania być skupionym tylko na gotowaniu, czyli mieć czysty umysł,

Po drugie: wyobrażać sobie i przypominać same szczęśliwe wydarzenia z życia albo osoby lub zwierzaki, do których żywimy wyjątkową sympatię.

Po trzecie: w takim właśnie stanie ducha rozpalić mentalnie ognisko, a następnie okrężnymi ruchami nad potrawą wyciągnąć z niej niskie energie i wrzucić do ogniska, a potem dłonią ułożoną nad jedzeniem przekazać przez czakrę dłoni  czystą energię do posiłku.

Po takim zabiegu absolutnie żadne jedzenie nam nie zaszkodzi, chyba, że mamy przekonanie, że coś nam szkodzi, na przykład mięso lub coś innego. Oczywiście, należy pamiętać o pokorze: niewielu ludzi potrafi podać do posiłku czystą energię.

Jednakże już sama intencja  oczyszczenia i podniesienia wibracji tego, co jemy działa i jest znacznie zdrowsza od ciasnych i ograniczających przekonań, że praktycznie wszystko, co jemy to chemia, że to, czy tamto jest szkodliwe.

MOC TOASTU

Każdy lub prawie każdy starszy mężczyzna wie i przyzna, że nie wolno mocnego alkoholu pić bez toastu, bo zaszkodzi. Podanie kieliszka z alkoholem powinno być podane z toastem: „Na zdrowie!” Ma to wyjątkowy sens i wyjątkową moc. I jak zwykle najważniejsza jest tu intencja. Jeśli życzysz komuś dobrze – to tak się dzieje.

Jeśli chcesz by twoje posiłki były dla twojej rodziny wartościowe i wspierały zdrowie tych, których kochasz – nie zapominaj o toaście. Jeśli samemu coś jesz, również w myślach wypowiedz toast „Na zdrowie”, bo jego moc jest znacznie większa niż myślisz.

Nie wiem, czy udowodniłam tezę postawioną na wstępie wpisu, jednak, mam nadzieję, ze wiele osób po przeczytaniu go inaczej spojrzy na kwestie szkodliwości lub zdrowotności jakiegokolwiek jedzenia i zwróci uwagę również na swoje ciasne przekonania w tym temacie.

5 myśli na temat “jak podnieść wibracje jedzenia?

  1. co do tego przykladu z woda, to przeciez woda przejmuje wibracje, to jest juz udowodnione, a jedzenie przygotowane z dobra intencja na pewno smakuje lepiej. Ciekawe i warto zastosowac.

  2. podnoszenie wibracji jak najbardziej dziala, ale takze to w jakich okolicznosciach jemy. jesli w czasie posilku rozmawia sie o chorobach , polityce a w tle slychac tv ..to szlag trafia wszelkie starania kucharza. niestety nie zgodzę się,że nie ma znaczenia co jemy. skoro już wierzymy w niskie i wysokie wibracje, w to ze woda ma pamiec, a jestesmy w wiekszosci zbudowani z wody, wystarczy sobie wyobrazic co czuje zwierze w obozie koncentracyjnym.. cale zycie w strachu i bólu..o albo mleko od krowy, ktora cierpi bo zabrano jej mlode.. ktore nigdy nie widzialy slonca i żywej zielonej trawy…jest wielokrotnie w swoim zyciu gwalcona by rodzic.. i tutaj intencja w ciagu 30 min gotowania nie pomoze..moze odrobine podniesc wibracje takiego mięsa czy nabiału..
    a bardzo podoba mi sie zwyczaj pokazywany na amerykanskich filmach, gdy cala rodzina siada do stolu i pierwsze co robi, to okazuje wdziecznosc za posilek

    1. jasne, że tak 🙂 wszystko w życiu jest wieloaspektowe… , toteż zaznaczyłam na wstępie, że piszę tylko o jednym aspekcie tego tematu – moim zdaniem – najważniejszym. Jeśli demonizujesz doświadczenia zwierząt, to rzeczywiście nie ma opcji na usunięcie takich wibracji z jedzenia, bo już zostały powiększone twoją myślą… 🙂

Dodaj komentarz