„NA CZUJA”

 

                         Intuicja to ciekawa cecha i bynajmniej nie jest li tylko domeną kobiet. Chociaż częściej mówi się o kobiecej intuicji. Przynajmniej w tym najszerszym sensie. Natomiast we współczesnej ezoteryce mówi się bez końca: „Zaufaj swojej intuicji”.

Ale o co chodzi?

                         Ja – jak to ja – oczywiście zgrzytałam zębami za każdym razem, gdy na którymś z kolei warsztacie ezoterycznym (tak ogólnie określam wszelkie kursy pracy z energią, rozwojem duchowym, uzdrawianiem) słyszałam, że mam zaufać swojej intuicji. Wszystko ok, dopóki we własnych wyborach mam zaufać swojej intuicji. A co, jeśli to ja mam być pacjentem i mam zaufać intuicji terapeuty, który może mieć intuicję całkowicie inną niż moja? Wcale to nie jest takie banalne pytanie…

Zaczęłam szukać i czytać, co na ten temat jest już udowodnione i napisane. Okazało się, że są miarodajne badania naukowe, w których coś takiego jak intuicja – wejrzenie, przeczucie – jest mierzalna, badana i opisywana.

Wiadomo, że człowiek całym ciałem odbiera wrażenia z otaczającej rzeczywistości i ma dostęp do szerszej informacji niż  tylko wzrok, słuch i logika umysłu. Jeśli jest wyczulony na odbieranie sygnałów ciała, ma dużą uważność, wewnętrzny spokój oraz doświadczenie, to ma  wszelkie podstawy do kierowania się przeczuciami, czy też wewnętrznym głosem.

Zaintrygowały mnie wnioski dra D. Radina i  R. McCraty wyciągnięte z prac badawczych nad intuicją , a właściwie jeden: niektórym z badanych osób słuchanie intuicji pomagało w podejmowaniu właściwych decyzji, innych zaś prowadziło do popełniania błędów. Związek pomiędzy sygnałami ciała i intuicyjnymi decyzjami był silniejszy u osób bardziej świadomych bicia swego serca. I to one podejmowały trafne decyzje. Pozostałe – błędne.

Można więc mieć w różnym stopniu rozwiniętą intuicję i jeśli jest słabo rozwinięta to słuchanie jej i tak zaprowadzi nas na manowce. Powiem otwarcie: wiedząc to, nie daję się już nikomu zmanipulować, że ktoś coś robi (zwłaszcza terapię), bo tak czuje. Niech sobie czuje, ale to żaden argument.

Co więcej ta informacja stawia pod znakiem zapytania wszelkie wnioski i tak zwane pewne dane odczytywane z wahadełek.  Skoro wahadełko jest dostrojone do danej osoby, to odzwierciedla tylko jej poziom intuicji.  A jeśli ta intuicja jest cieniutka, to i wyniki wahadełka są takie same.

                Ale zacznijmy od początku, czyli od definicji: intuicja, z łacińskiego intuitio – wejrzenie, wgląd, który objawia się w postaci przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, obraz, rozwiązanie  problemu lub odpowiedź na nurtujące pytania. Intuicja obejmuje więc: jasnowidzenie, jasnosłyszenie, jasnowiedzenie i jasnoczucie. Ci, którzy silą się na naukową terminologię nazywają te wszystkie elementy percepcją pozazmysłową. Natomiast w buddyzmie jest na to nazwa siddhi – umiejętności, które się uruchamiają w wyniku  systematycznej praktyki duchowej i szczerej intencji.

                    I wydaje mi się, że definicja buddyjska oddaje istotę tematu. Przytoczę tutaj dwa przykłady. Wielu mężczyzn ma świetną intuicję biznesową. Są to ludzie, którzy mają doświadczenie w branży, którą się zajmują i jest to ich pasja. Zawsze cechuje ich uważność, chęć osiągnięcia celu i systematyczna solidna praca. Zauważają oni znacznie więcej niż inni, wiedzą, kiedy i gdzie pójść, skontrolować, dostrzegają nieraz banalne szczegóły, które dla nich są już informacją o czymś więcej, czyli szybciej zauważają symptomy zarówno sukcesu, jak i porażki, łatwo wpadają na nowatorskie rozwiązania i ciekawe pomysły. Dzięki temu są skuteczni. Gdyby ich zapytać, jak to robią, niechętnie dają szczegółową odpowiedź, gdyż na tę ich umiejętność składa się bardzo dużo elementów wynikających z ich własnych obserwacji oraz wiedzy i doświadczeń.  I to jest właśnie rozwinięta intuicja.

Bardzo często taką umiejętność mają matki. Ich szczere zaangażowanie i uważność wobec swojego dziecka wyczulają umiejętność zauważania i interpretowania symptomów, które dla ludzi z boku są w ogóle niewidoczne.

             Podsumowując więc: Wszystko jest informacją, absolutnie wszystko. Jednakże tylko szczera intencja, zaangażowanie, uważność, wiedza i zrozumienie dają dostęp do odczytania szerszej informacji dającej wskazówkę o tym, co jest nam w danej chwili potrzebne, rozwiązującej problem, dającej odpowiedź na zadane pytanie.

ZNAKI

                     Skoro wszystko jest informacją, to można ją też odczytać.  Warto jednak pamiętać, że znaki nie dla każdego znaczą to samo. Czarny kot dla większości będzie znakiem pecha, a dla mnie – bo mam w domu czarną Muszkę – jest symbolem, że spotkam się z ludźmi na wysokim poziomie, bo tak odbieram mojego czarnego kota, który z ogromną dystynkcją daje opiekę i współczucie mojemu synowi, ale też umie z klasą o to samo poprosić dla siebie.

           Dlatego warto sobie ustalić swój zestaw znaków, które będą tylko dla nas niosły czytelną informację. Ja mam ich bardzo dużo. I to w różnych dziedzinach życia. Najwięcej informacji odczytuję o ludziach. Począwszy od tego, jakich sformułowań ktoś używa, przez okoliczności, w jakich się pojawia w moim życiu, aż po widzenie jego aury, masek, odczuwanie jego emocji oraz zauważanie, co od kogoś dostaję. Zajęło mi to parę lat i związane było z lękiem przed ludźmi. To była tak silna motywacja, że najpierw nauczyłam się mowy ciała, potem nauczyłam się interpretować sygnały, które czułam będąc blisko danej osoby, w końcu zauważanie elementów w aurze człowieka dopełniło obraz. Dlatego nie potrzebuję kart tarota ani wahadełka, żeby bardzo dużo powiedzieć o nieznanym mi człowieku, mam też przebłyski dotyczące jego przeszłości i przyszłości. Z łatwością wchodzę też w podświadomość danej osoby i widzę wydarzenia i sytuacje, które wymagają uzdrowienia. Te umiejętności nie pojawiły się dlatego, że ich chciałam, raczej były następstwem moich intencji nie zawsze dla mnie jasnych, ale szczerych, by wyjść cało z opałów, w których się znalazłam po wypadku syna. Dodam przy tym, że medytacje, praktyki oddechowe, terapie naturalne oraz maniackie poszerzanie wiedzy i chęć zrozumienia, o co w tym wszystkim chodzi były tego bezpośrednią przyczyną. Polecam każdemu! ( w tym miejscu powinien każdy czytelnik usłyszeć mój ironiczno-smutny śmiech, bo te umiejętności nie były moim celem). Celem była pomoc i ułatwienie życia mojemu synowi i sobie. A siddhi pojawiło się mimochodem, jakby w pakiecie. 🙂

                     Znakiem szczególnym i wspólnym dla wszystkich ludzi jest zapach. Jeśli kiedykolwiek zdarzy ci się poczuć  twój ulubiony zapach ( najczęściej jest to zapach z dzieciństwa, ale niekoniecznie), to nawet przez moment się nie zastanawiaj. Idź w to miejsce, skąd dochodzi ten zapach albo zostań tu, gdzie go czujesz. Bowiem jest to znak cudów dla ciebie od twojego Ducha. Czekaj na nie spokojnie.  Będą.

Ale, jeśli twoim ulubionym zapachem jest, np. zapach kawy, to jednak nie świruj i nie oczekuj, że każdego ranka robiąc sobie kawę będziesz mieć cuda od Ducha. Chodzi bowiem o sytuację, w której jest minimalne prawdopodobieństwo poczucia danego zapachu, a on się pojawia. Mój ulubiony zapach to zapach świeżego koperku. Gdy go kupuję w sklepie i wsadzam cały nos i buzię w pęczek, rozkoszując się aromatem, to nie spodziewam się cudów od Ducha. Gdy jednak czuję ten zapach na środku skrzyżowania w centrum miasta zamiast spalin samochodów, to rozglądam się uważnie, skąd dochodzi i idę tam z sercem na ramieniu.

Proste sposoby rozwijania intuicji

  1. Zadaj wieczorem świadome pytanie, na które chcesz otrzymać odpowiedź. Rano, po przebudzeniu zrób medytację ciszy lub kontemplację pięknego widoku za oknem – wtedy usłyszysz w głowie odpowiedź. To jest sposób na rozwijanie jasnosłyszenia. Z czasem dojdziesz do takiej wprawy, że w różnych sytuacjach będziesz słyszeć odpowiedzi na swoje pytania. Mnie niedawno pojawiła się ciekawa zdolność: gdy czytam jakiś tekst, słyszę głos osoby, która to pisała i czuję emocje, jakie w tych słowach zawarła. Czasem też widzę twarz tej osoby. Przydatne na facebooku. 🙂
  2. Wykonuj codziennie przynajmniej jedną dowolną praktykę związaną z rozwojem osobistym, duchowym, samorozwojem.
  3. Rozwijaj widzenie kątowe, dzięki któremu uruchomisz widzenie aury.
  4. Naucz się medytacji ciszy.
  5. Naucz się dowolnej techniki relaksacyjnej ( trening Jacobsona, trening autogenny, sawasana). Człowiek żyjący w stresie i ciągłej gonitwie nie ma żadnego dostępu do swojej intuicji.
  6. Spędzaj jak najwięcej czasu na łonie przyrody – uczy ciszy i uważności. Poza tym – obcując z przyrodą – szybko nauczysz się rozmawiać z drzewami, zobaczysz duchy przyrody i inne takie bajkowe klimaty. 🙂
  7. Przebywaj często wśród ludzi, którzy już mają uruchomione jasnowidzenie, jasnosłyszenie lub jasnowiedzenie, czy też jasnoczucie. Bo taka umiejętność się udziela, w myśl powiedzenia: „Wchodzisz między wrony, kraczesz jak i one”.
  8. Bądź uważnym obserwatorem siebie, swoich myśli, emocji oraz swojego ciała, świata wokół i ludzi.
  9. Błogosław ludzi, którzy są na wysokim poziomie rozwoju duchowego lub takich, którzy są dla ciebie wzorem. W ten sposób tworzysz połączenie z nimi i masz dostęp do ich dóbr duchowych.
  10. Pogłębiaj swoją wiedzę i ucz się nowych umiejętności.
  11. Jasnowiedzenie pojawia się samo, jakby bez pracy w tym kierunku. Moim zdaniem uruchomienie jasnowiedzenia jest powiązane z otwarciem i rozwijaniem się ósmej czakry, zwanej też Czakrą Zrozumienia.
  12. Jasnoczucie – to inaczej współodczuwanie. Szeroko ten temat opisałam w tekście „Współodczuwanie”.
  13. Zachowaj lekkość i poczucie humoru w swoich dążeniach, pamiętając, że „gdy naciskasz – to się zamyka”.

Post scriptum

                            Cztery dni temu skończyłam pisanie tego tekstu i ledwo zamknęłam panel administratora dostałam link od znajomego do pewnego popularnego wpisu blogerskiego o intuicji właśnie z zapytaniem, co sądzę o tym wpisie. Przeczytałam i… nic nie zrozumiałam oprócz tego, że posługiwanie się intuicją jest proste. Autor bowiem opowiadał o „percepcji pozazmysłowej” w tak skomplikowany i wysoce naukowy, nafaszerowany obcojęzycznymi zwrotami, sposób, że już w połowie lektury pomyślałam, że nie wie, o czym pisze. Z kolei wczoraj znów trafiłam na inny tekst o intuicji, gdzie autorka przekonywała, że intuicja to „szept duszy”, kontakt z Wyższą Jaźnią i tym podobne uduchowione klimaty. Po tych artykułach trochę mi skrzydełka opadły i pojawiło się pytanie: Czy aby jest sens publikować moje „trzy grosze” w tym temacie? Zdecydowałam, że zrobię to… – choćby dla równowagi. 🙂

Natomiast w kolejnym wpisie opowiem o ciekawej – powiedziałabym, że wręcz rajcującej – technice pracy z intuicją, która jest niesłychanie prosta, a daje fantastyczne możliwości przewidywania przyszłości i rozwiązywania nawet bardzo trudnych zagadek. Dzięki tej technice można również ustalić, jak wysoko jest rozwinięta nasza intuicja.

16 myśli na temat “„NA CZUJA”

  1. Do mnie Twój tekst przemówił i najbardziej zainteresował (czytałam dzisiaj jeszcze inne 😉 )
    Szczególną uwagę zwróciłam na fragment poświęcony zapachowi z dzieciństwa…… kurczę ja w ogóle mam jakiś świat zapachów, ale zawsze mówiłam sobie, że jestem zapachowcem, natomiast bywa, że przez dzień, lub dwa czuję jakiś zapach zgnilizny, czy ja wiem…. no coś niefajnego i nie potrafię go zlokalizować, natomiast od kilku dni czuję zapach świeżo powieszonego prania, taki właśnie z dzieciństwa, gdzie moja Mama jeszcze krochmalu używała. Uwielbiam ten zapach! Tak, czy inaczej czuję go i myślałam, że tylko u mnie w mieszkaniu, ale wczoraj byłam u Mamy na obiedzie i jak już byłyśmy po obiedzie to nagle znowu ten zapach poczułam. Mama nie miała nic co byłoby wyprane i powieszone. Wróciłam do siebie, otwarłam drzwi do mieszkania i nie poczułam tego zapachu, tylko zapach, który też jest ładny i charakterystyczny dla mojego mieszkania, ale to nie Ten zapach o którym piszę, więc odpadło mi przekonanie, że może w jakiś dziwny sposób zmieniło się powietrze u mnie. Jak chwilę potem już usiadłam to znowu go poczułam i cały czas jest. Nie wiem co to oznacza… Miewam zresztą tak, że czasem nagle, nie wiadomo skąd przypływa do mnie jakiś zapach, jakby perfumy, coś co jakby znam, ale czego dawno nie używałam i nie bardzo ma się jak unosić koło mnie 😀 I zapytam jeszcze co to jest to widzenie kątowe 🙂

    1. Widzenie kątowe polega na tym, że patrzysz np. na czyjąś twarz lekko przymrużonymi oczami obejmując uwagą trzy punkty: czubek głowy i 2 punkty po bokach głowy, a twarz jakby omijasz, patrząc poza nią. Za pierwszym razem zobaczysz aurę w momencie, gdy będziesz już odwracała wzrok od obserwowanej twarzy. Gdy nabierzesz wprawy – zaczniesz zauważać coraz więcej. Staraj się w ten sposób patrzeć na ludzi, gdy siedzą lub stoją na jednolitym tle. Ja widzę aurę, gdy jest jasne tło, są ludzie, którzy widzą aurę na ciemnym, nawet czarnym tle. Zasadniczo lepiej nauczyć się widzieć aurę na jasnym tle, bo częściej z takim się w życiu spotykamy. 🙂 A twoja historia z zapachem też jest intrygująca. W następnym wpisie za tydzień znajdziesz sposób, jak odkryć, o co chodzi. 🙂

  2. Mam troche rozterek ( nie rozwinięta chyba intuicja zwłaszcza jasno-wiedzenia ^^ hehe ) dużo tych stronek o tematyce ezo, informacji, porad, filmików ,,ostatecznych prawd” np. na grupce Kreatorzy Nowej Ery pojawił sie post z cytatem De Mello ,,Żyj swoim zyciem tak jak chcesz ” czy jakos tak a z kolei w audycji YT na kanale Z.J. Popko nasz Zbychu mówi w filmiku ,,Dobro i Zło 2” ze zacałym tym planem rzeczywistosci stoja istoty które niczym w teatrze dbaja by wszytsko działało i nie powinnismy zyc tylko zeby sie wylegiwac i miec wszystko w nosie ;;tak mniej wiecej i co wtedy ? 😀 masło maslane z jednej komunikaty ,,pusc , zyj doświadczaj” a z drugiej ,,Dusza ma sowjeobowiązki, siły ciemnosci rozleniwaija nie pozwalaja na rozówj jelsi smai teog nie dopilnujecie , ruszcie tyłki bo to nie jest rozój duchowy” i te jego miny ^^ hehe no to taki dość konkretny przykład 🙂 wiec mozna obłędu dostac ale prawda z tym ze nie wachadełko ma byc wyznacznikiem tylko my sami powinnismy wiedzieć jaka jest dana osoba by korzystać z tego co daje czy tez nie bo moze nam to zaszkodzić, mówi się ,,trzeba w życiu spróbowac wszystkiego” hah może i tak ale na pewno nie tego co nam zaszkodzi 😀 , i prawda tez ze jak ,,cisniemy” to robi się syzyfowa praca i takie spinanie jest kosztowne energetycznie 😀 krok do przodu 2 do tyłu , a co do umiejętności to trochę mnie to zszokowało dalej chyba nie wiem ile tak naprawdę umiesz , chapeau bas 😉 , wogóle poodba mi sie twoje podejscie do ,,Ezoteryki” mówiąc ogólnie dość , to chyba naprawde jeden z niewielu Blogów które lubie , oby tak dalej 😀 .

    1. nie przejmuj się 🙂 nie ma ostatecznych prawd, jest tylko twoja prawda…, która i tak będzie nieustannie się zmieniać, rozwijać. Wyciągaj swoje wnioski i żyj według nich – to wystarczy :)możesz nic nie robić – bo, co twoje i tak dostaniesz, ale – gdy zaczniesz pracować nad swoim rozwojem – przynajmniej to, co ci się będzie przydarzało będziesz rozumiał i mógł zmienić 🙂

    1. No przecież muszę tu dopisać, bo nie wytrzymam 😀 Wczoraj w trakcie medytacji czułam jakiś zapach, którego główną nutą był miód 🙂 Gdyby ktoś taki stworzył to byłabym pierwsza do kupienia 😀
      W medytacji zaprosiłam siebie z przyszłości ( tak, pod wpływem Twojego wpisu) 🙂 Czułam ją i słyszałam, powiedziała, że narazie tak ma być. Siedziała koło mnie, ale niewidoczna. Zapytałam jak rozwiązała problem w którym jestem teraz i odpowiedzi nie dostałam, ale już na pytanie jaką jestem melodią usłyszałam swój śpiew, a po chwili zrozumiałam, że to walc, a potem usłyszałam, że właśnie pachnę miodem i pomyślałam, że ten zapach, który czuję to przecież ma miodową nutę. Potem się pożegnałyśmy, ale cudny klimat został, pojawił się element złota, na przemian z bujnie kwitnącymi drzewami.

      Dzisiaj niestety przyszła myśl, że to co wczoraj przyszło w medytacji to wymysł umysłu zdesperowanego i tak sobie myślę, czemu człowiekowi łatwiej przychodzi uwierzyć takiej myśli, niż tej która podpowiada, że to co w medytacji przyszło jest prawdą, a nieprawdziwa jest ta myśl kwestionująca…?

    2. Warto pamiętać, że żyjemy w dualnym świecie i ZAWSZE z każdą myślą pojawia się myśl do niej przeciwna – dla równowagi. 🙂 Więc się nie przejmuj rozterkami. Masz piękny kontakt ze sobą, więc rozwijaj go, zamiast wątpić. 🙂 Zwrócę Twoją uwagę na następujące elementy w tym, co ci się przydarza: jesteś w trakcie dużego procesu, w którym uczestniczy Twój Duch, co oznacza, że będzie wielka transformacja. Wygląda na to, że oczyszczają się u Ciebie tematy związane z żywiołem ziemi ( zapach zgnilizny dotyczy lęków związanych z czakrą podstawy), a przyjemny zapach z dzieciństwa sugeruje, że masz wielkie wsparcie z „góry”, by ten temat przepracować i zintegrować. Dzięki byciu blisko ze swoim Duchem możesz być zawsze bezpieczna – wystarczy więc otworzyć się na to. Zapach miodu to kolejny element związany z żywiołem ziemi, który Twój Duch pomoże Ci transformować: dotyczy słodyczy życia, a więc tego, co dajesz sobie: jak oceniasz i doceniasz siebie. Zwróć więc uwagę na wszystko, co robisz dla siebie, by okazać sobie wsparcie, akceptację i przytulenie. Cieszy mnie, że jest choć jedna osoba, którą moje historie i wskazówki inspirują 🙂 Buziaczki przesyłam 🙂

    3. Jeszcze jedna informacja dla Ciebie: jeśli podczas medytacji pojawia się złoty rozbłysk jest to informacja, że odpadł, został przepracowany i zintegrowany jakiś temat związany z karmą rodową. Więc gratulacje!!! 🙂

  3. Bardzo, bardzo dziękuję, że chciało Ci się (co przecież nie jest dzisiaj wcale takie oczywiste) odpowiedzieć . To co napisałaś jest dla mnie bardzo ważne, bo czuję, że COŚ się dzieje, ale nie umiem poskładać do kupy i wiem, że wiele osób ma podobnie i czasem dlatego odpuszczają.

    Nie chcę wykorzystywać Twojej dobrej woli, więc nie będę się dalej rozwodzić nad tą medytacją, ale był tam jeszcze jeden element, który mnie zdziwił, ale jak napisałaś o DUCHU to przestałam wątpić w to co w medytacji przyszło i tym bardziej jestem Ci wdzięczna, że odpisałaś na mój komentarz.

    Kolejna rzecz to to co napisałaś o przepracowaniu tematu związanego z karmą rodową… Od kilku lat stosuję u siebie proces Ho’oponopono i dzień wcześniej akurat robiłam ankietę, a tam przecież wpisuje się dziadków, ciotki, wujków, pradziadków itd., więc jakoś dziwnie by mi to pasowało…

    Mój taki wniosek… mamy tak sprane mózgi, że człowiekowi najtrudniej uwierzyć, że ma kontakt ze sobą (ja w każdym razie wciąż uważam, że go nie mam, więc znowu Twoje słowa mnie ogromnie ucieszyły), że może dostawać informacje, przekazy… no bo przecież to tylko dla wybranych… I mam wrażenie, że dla człowieka najtrudniejsza rzecz to uwierzyć w siebie i w swoją MOC STWÓRCZĄ i coraz częściej nachodzi mnie myśl, że czym większy opór, tym większy potencjał jest pod nim zakopany. Ale najpierw musi się chyba pojawić ta wielka tęsknota, którą niektórzy nazywają zafiksowaniem, bez tej tęsknoty człowiek chyba by się poddał…
    To ona powoduje, że człowiek może jeszcze chce tego, czy tamtego, ale i tak jak go zapytają, czego chce to albo odpowie, że czegoś wielkiego, bo jeszcze nie potrafi się określić, albo odpowie, że najbardziej pragnie odkryć siebie… Ja w każdym razie w takim momencie jestem i tym bardziej Ci dziękuję 🙂 Buziaki 🙂

    1. Świetne wnioski 🙂 etap braku wiary w siebie mija Przychodzi taki moment, gdy stajesz się autorytetem dla siebie i najbardziej szanujesz swoje wnioski i swoją prawdę. Co ciekawe – to wcale nie zamyka na inne poglądy i ludzi, raczej odwrotnie: dopiero wtedy bez oporu dajesz przestrzeń innym do bycia sobą i akceptujesz ich odmienne zdanie. Odpada potrzeba przekonywania kogokolwiek do swojej prawdy – wystarcza, że działa ona u nas.

  4. Ciekawe. Zwłaszcza to słyszenie głosu autora. Związane z tym odczucia.
    Czasem przychodzi do mnie intuicja w formie oporu: nie rób tego. Tak było, gdy kiedyś szłam do dentysty. Nie posłuchałam. Powiesiłam torbę z pieniędzmi na wieszaku z tyłu przy drzwiach. Wszedł pan. Niby zapisywał się na wizytę. Jednak chodziło o coś innego. Wyszedł z moją torbą. Od tego czasu bardziej jestem wyczulona na silny opór wobec czegoś.
    Zdarza się, że czegoś chcę się dowiedzieć. Myślę o tym i dostaję odpowiedź.
    A te zdolności intuicyjne czy są związane z dietą? Czy nasilają się gdy na przykład gdy nie jesz słodyczy? Czy są niezależne? U mnie na przykład zainteresowanie ezoteryką pojawiło się po odstawieniu mięsa. A może bardziej to zależy od medytacji?

    1. Tak, opór jest świetną informacją intuicji, tak samo lęk. Miałam sytuację, gdy umówiłam się z uzdrowicielem z Monaco – wizyta kosztowała 500 euro. Tak bardzo bałam się tego spotkania, bo bardzo dużo było sprzeczności w tym człowieku, ale nie chciałam tego odczytać. W ciągu 3 tygodni do umówionej wizyty stłukłam w domu cały komplet filiżanek z limitowanej serii Klimta. To też była informacja, której nie chciałam odczytać. Ale lęk zmotywował mnie do potężnej pracy ze sobą, dzięki czemu obroniłam się i wyszłam cało z tego spotkania.
      Ja jem mięso, mam grupę krwi AB: uwielbiam warzywa i surówki, ale gdy mam trudne chwile potrzebuję mięsa – oczywiście to jest działanie kompensacyjne, kiedyś odpadnie. TO, CO RZECZYWIŚCIE MA WPŁYW NA INTUICJĘ TO POTRZEBA KORZYSTANIA Z NIEJ. I BYCIE UWAŻNYM BLISKO SIEBIE.

  5. Muszę tu coś opisać, bo nie daje mi spokoju i nie wiem, czy coś sobie wkrecam, czy jednak jest to dla mnie jakiś znak. Kilkanaście miesięcy temu rozstalam się z partnerem po wielu latach w związku. Płakałam, oczyszczalam, wreszcie przyszedł ten czas, kiedy stwierdziłam że czas znowu zacząć patrzeć na mężczyzn. Miałam kilka podejść, w końcu odwazylam się i weszłam na portal randkowy. Bez oczekiwań, pragnień, natomiast z nastawieniem, ze będę obserwować swoje reakcje, blokady, reakcje na facetów, na to co piszą itd. Pierwsze wiadomości które się pojawiły autentycznie mnie wystraszyly, normalnie bałam się je przeczytać. W końcu odwazylam się. Po jakimś czasie odkryłam, że wyszłam z rozstania bez zrytego beretu. Nie czuję do facetów złości, nie boję się ich, nie boję się nowego uczucia, natomiast czuję że mam dystans, nie mam desperacji. I tak czytając sobie i oglądając stwierdziłam, że narazie nikt mnie nie zainteresował… Nagle odzywa się facet, bez zdjęcia, za to w tym co napisał jest coś fajnego, pasuje mi i tak się podzialo, że wyminilismy numery, zadzwonił, gadaliśmy chyba że 2godziny i umówiliśmy się na drugi dzień na kawę. I co jest w tej historii dziwnego, ja w ogóle nie chciałam widzieć jego zdjęcia, to było bez znaczenia. Po prostu czułam, że coś mnie ciągnie na to spotkanie. Jak już się spotkaliśmy to zauważyłam, że fizycznie kompletnie mi się nie podoba. Ale znowu super nam się rozmawiało. On caly czas pytał, czy my się na pewno skądś nie znamy, natomiast ja w pewnym momencie stwierdziłam że nie znamy się na 100%, ale on ma w sobie coś co już widziałam, a ponieważ ja zawsze obserwuję cudze oczy to nagle patrząc w jego, usłyszałam wewnątrz Babcia i to było niesamowite. Matka mojego ojca, to są Jej oczy. Powiedziałam mu o tym. Zaczęliśmy analizować pochodzenie, wyszło nam że raczej rodziną nie jesteśmy. W którymś momencie ja coś powiedziałam o moim ojcu i w tym momencie od głowy, przez ramię, aż do palców ręki poczułam taki dreszcz, takie coś jak się mówi, że przeszło nas zimno. Potem on położył swoją rękę na mojej i od razu miałam takie nie, ale to raczej miało związek z tym, że on miał w oczach to typowe męskie zauroczenie, a mnie jego fizycznosc nie leży. Po rozstaniu szłam i to było niesamowite, pierwszy raz od ponad roku czułam się znowu atrakcyjna kobietą, żeby było ciekawiej widziałam jak ludzie na mnie patrzyli, no magiczna chwila. I on mi się wciąż nie podoba, ale bardzo lubię z nim rozmawiać, chcę podtrzymać kontakt. On po spotkaniu stwierdził że cały czas widzi moje oczy. A ja widzę oczy babci, trochę ojca. Acha, i jeszcze jedno, mam wrażenie że to są stare oczy. Nie mogę się pozbyć tego wrażenia. Z nikim więcej się tam nie spotkałam, każdy wzbudza jakieś nie, a na spotkanie z nim w ciemno… Jakbyś to Bernadetto odebrała? Podświadomość mnie znowu w coś wkreca, czy babcia mnie prowadzi? Za życia jakoś szczególnie nie miałyśmy kontaktu, ojciec też się nie spisał za życia 😉 Ale nie mam żalu, bo już wiem, że przyjął tę trudną rolę ojca alkoholika, bo tak miało być. Co ciekawe ten mężczyzna jest spod tego samego znaku co poprzedni partner. Ufffff dużo tego 😀 Pozdrawiam 🙂

    1. hm, przeczytaj wpis TAK ZWANA WIELKA MIŁOŚĆ. Masz dobrą intuicję i świetnie odczytujesz info z podświadomości. Kontakt z tym mężczyzną ułatwi ci rozwiązanie tematów karmicznych tak z linii żeńskiej, jak i męskiej (babcia i ojciec) Rób na niego chociaż raz w tygodniu akceptację cienia i pójdzie szybciej. Wiesz, że to jeszcze nie ten mężczyzna, ale jest to ten, dzięki któremu przygotujesz się na tego właściwego, Wystarczy świadomie popracować, już zaczęłaś. 🙂

  6. Tak czułam właśnie, a jak napisałaś że kontakt z nim ułatwi mi rozwiązanie tematów karmicznych to poczułam, że to w gruncie rzeczy czułam. Do tego po przeczytaniu Twojej odpowiedzi uświadomiłam sobie, że jakiś czas po poznaniu go obudziły mnie słowa, coś w rodzaju przekazów (miewam tak czasami, że słyszę słowa przez sen, a jednocześnie nie widzę nic w tym śnie, są tylko słowa i one mnie budzą), były trzy wskazówki, dwóch pierwszych nie pamiętam, ale ten ostatni brzmiał „oczyść wszystkie swoje stare związki, żebyś mogła stworzyć ten najważniejszy”. Szkoda, że nie pamiętam tych pierwszych dwóch, ale widocznie nie były tak ważne jak ten trzeci 😉
    Oczywiście będę robiła na niego akceptację cienia, a jutro będę się z nim widzieć, więc znowu zamierzam obserwować siebie i swoje reakcje na niego. Na dzień dzisiejszy wiem jedno, wszystko jest super dopóki on nie próbuje wchodzić w klimaty męsko damskie 😉 wtedy jakby coś we mnie złego wchodziło 😀 mam od razu bunt 😉 Tak, czy inaczej zaczyna mnie ta historia coraz bardziej ciekawić 🙂 Dziękuję 🙂

Dodaj komentarz