POMYSŁ NA ŻYCIE

Młodzi mają swoje marzenia i plany, najczęściej dość skrajnie różniące się od tego, co prezentują i jak żyją ich rodzice. Starsi mają coraz mniej marzeń, a główne brzmi: „chcę spokoju i nic więcej”.

Jakby się tak dokładniej przyjrzeć, to pomysły na życie kręcą się wokół dwóch tematów: dzieci i pieniędzy. W szczegółach to wygląda tak: hasło „dzieci” skupia marzenia o szczęśliwej miłości i wspierającej  rodzinie, a hasło „pieniądze” ogarnia tematy dobrobytu i kariery zawodowej, czasem też podróży. I to wszystko.

PRIORYTETY

Zdarza się, że się szarpiesz, kręcisz w kółko, usiłujesz coś osiągnąć i… nic. Nadal tkwisz w miejscu. Nic się nie zmienia. Jesteś coraz bardziej wciągany w rzeczywistość i zdarzenia, które są ci obce, coraz mniej ciekawe i niesatysfakcjonujące. Giniesz w szarości. Przez dłuuuugi czas możesz siebie oszukiwać, że jest wszystko ok, że nic się nie stało, że tak ma być….

Przychodzi jednak moment, że już masz dość. Przestaje cię kręcić oszukiwanie się, a każdy ruch wydaje się bezcelowy. Wraz z apatią pojawia się złość i wściekłość oraz pytania. Te ostatnie są świetnym początkiem zmiany. Pod warunkiem, że zaczniesz sobie na nie odpowiadać…. Jednym z podstawowych pytań. na które warto sobie odpowiadać jak najczęściej jest pytanie: „po co?”

Prawdziwie szczera odpowiedź na pytanie „po co?” jest zawsze początkiem twojej wielkości i mistrzostwa w każdej dziedzinie życia. Prowadzi bowiem do określenia życiowych priorytetów. Gdy określisz, co lub kto jest dla ciebie naprawdę ważne, to wystarczy się tego trzymać, być konsekwentnym i wytrwałym – a cały wszechświat będzie ci sprzyjał.

W zasadzie priorytet powinien być jeden: ty sam/a. Dla wielu jednak to wcale nie jest takie oczywiste. Przeszkodą największą w uznaniu siebie za priorytet są inni ludzie. Bo chcemy być akceptowani, lubiani, poważani, więc zachowujemy się tak, jak chcą inni i poświęcamy swój czas i energię innym ludziom, co sprawia, że przestajemy dbać i zauważać siebie i swoje potrzeby. Często też – zamiast realizować swoje marzenia – wkręcamy się w nie swoje bajki…

Na temat realizacji marzeń i bycia priorytetem dla siebie już pisałam wielokrotnie, więc odeślę cię tylko do kilku starszych wpisów:

HOJNOŚĆ DLA SIEBIE

Jak uczyłam się spełniać marzenia….

300 MARZEŃ

Małą łyżeczką…. czyli o nawykach sukcesu

ZAMROŻENIE, UCIECZKA, ATAK, OBECNOŚĆ

to największe tematy życia każdego człowieka. Jesteśmy obecni w życiu, gdy wszystko gra, dobrze się układa i jest komfortowo. Wtedy bycie obecnym jest proste. Jednak większość ludzi totalnie od swojego życia ucieka i nigdy nie doświadcza bycia obecnym… Taka sytuacja ma swoje uzasadnienie w traumach osobistych i rodowych, które odbierają ludziom wewnętrzny spokój.

Nasz organizm bowiem reaguje na zagrożenie i brak poczucia bezpieczeństwa w taki sam sposób jak każdy organizm biologiczny zwierzęcy: ucieczką, bezruchem i zamrożeniem albo walką.

Jeśli zwierzak dowolny czuje, że jest silniejszy od napastnika to walczy o życie, by nie być zjedzonym; jeśli z natury jest słaby to ucieka. Ciekawą formą reakcji na zagrożenie jest bezruch, zamrożenie. Jest bowiem informacją dla napastnika, że ofiara nie jest żywa, więc nie może być śniadaniem, czy też inną przekąską.

Wszystkie te mechanizmy przetrwania mają też ludzie. Używają ich od wczesnego dzieciństwa, by przetrwać. Podobnie jak zwierzęta, ludzie też wyrabiają sobie jeden główny system obronny, który stale doskonalą. Są tacy, którzy stosują kilka zależnie od sytuacji. Więcej o systemach obronnych we wpisie:

SYSTEMY OBRONNE i… wampirzenie

Ucieczka u człowieka jest szalenie ciekawym i rozbudowanym mechanizmem obronnym. Bo zaliczymy do niej zarówno wyparcie jak i projekcję, milczące wycofanie jak i bycie śledczym. Zakładanie masek to również symptom ucieczkowy.

Każdą z tych patologicznych reakcji odsuwających nas od siebie leczy obecność, Światło i Miłość.

Najwięcej zniszczeń w naszym organizmie i całym systemie energetycznym sieje jednak zamrożenie. Taka reakcja obronna wymaga świadomej i głębokiej pracy ze sobą.

Po co o tym piszę? Bo każdy z nas ma wszystkie z tych blokad i to one utrudniają życie w obfitości, odbierają radość, spokój i szczęście.

Dziś więcej o stanie zamrożenia.

REGRESING STANU ZAMROŻENIA

Zrobiłam sobie sesję na kod mentalny: „Boję się wypadku”. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia trauma jak nic. Przy ustawieniu przodków zobaczyłam mojego dziadka przy trumnie swojego syna, który miał wypadek w wieku dwudziestu paru lat zaczadzenia gazem. Równocześnie byłam moim dziadkiem i czułam jego rozpacz oraz kołaczącą w jego głowie myśl „Już nic nie mogę zrobić” i przyglądałam się wszystkim osobom zebranym przy trumnie. Dziadek siedział przy trumnie w bezruchu całą noc. Mnie się to też udzieliło i sesja przeniosła się na całą moją noc. Kosmos! Nie polecam takiego wkręcania się w emocje przodków. Ale po takiej osobliwej bezsennej nocy okazało się, że u mnie temat lęku przed wypadkiem tylko się nasilił. W kolejnej sesji cofnęłam się więc do dzieciństwa. Przypomniałam sobie wydarzenie, gdy mój brat miał wypadek na rowerze. Ja miałam wtedy może 7 lat, brat był o dwa lata młodszy. Byłam sama w domu, gdy przyprowadził go ktoś, mówiąc, że brat wywalił się na rowerze i źle się czuje. Powiedziałam, żeby się położył, a ja mu zrobię coś do picia. Idąc z kuchni do pokoju ze szklanką kompotu poczułam dziwne zimno i lęk, że coś się stało złego. W pokoju okazało się, że brat stracił mowę i wyglądał bardzo blado. Pobiegłam do sąsiadki, żeby zadzwoniła po pogotowie. W szpitalu stwierdzono wstrząśnienie mózgu. Przy odczuciu zimna zobaczyłam równolegle jeszcze jedną scenę z mojego życia. Miałam może 3-4 latka i stałam za toaletką z dużym lustrem. Stałam w bezruchu i czułam tylko okropne zimno w całym ciele. Z pokoju dochodziły głosy moich rodziców, którzy głośno się kłócili.

To zimno w całym ciele i bezruch to symptom zamrożenia. Taka sytuacja wymaga uzdrowienia na poziomie gamet. Toteż cofnęłam się do momentu, gdzie powstał ten stan. Było tam idealnie ciemno, a ja byłam maleńką kulką, trochę podobną w strukturze do owocu granatu, tylko, że ziarenka były pomarańczowo-malinowe i świetliste. Potem pojawiały się pasma granatowego światła, żółtego, jakieś rozbłyski. W pewnej chwili zobaczyłam na swoich plecach dziwną karbowaną skórę w kolorze beżowym. Można ją było zdjąć i znikła w procesie akceptacji. I tak wygląda uzdrowienie traumy rodowej na poziomie gamet. Na tym zakończyłam regresing po wypadkach mojego życia… 🙂

NIEŚMIERTELNOŚĆ

W momencie śmierci ciała wszystkie pasożyty opuszczają je w pośpiechu, bo czują, że tracą żywiciela. Łącznie z jaszczurem. 🙂 Co to oznacza? Można na to spojrzeć w kilku aspektach. Po pierwsze korzystna dla człowieka jest śmierć kliniczna, bo pozbywa się wtedy wszelkich brudów i wszystkich pasożytów ze swojego ciała i z całej struktury energetycznej. Dlatego bardzo często ludzie, którzy doświadczyli śmierci klinicznej stają się uzdrowicielami albo ujawniają wyjątkowe zdolności parapsychiczne, których przed tym zdarzeniem nie mieli. Warunek jest jeden: po przejściu śmierci klinicznej taka osoba nie może mieć podawanej krwi, gdyż borg i wiele innych pasożytów przenoszonych jest we krwi albo przez kontakty seksualne. Znałam dawno temu takiego księdza, który po prostej operacji przeżył śmierć kliniczną, ale był w dobrej kondycji, więc krew była zbędna, a że żył pobożnie i w celibacie – bardzo szybko po wyjściu ze szpitala ujawniły się jego duże zdolności uzdrowicielskie. Niestety, kościół uznał go za zagrożenie i szybko przeniósł na totalne zadupie, a potem zakazał mu praktyk bioenergoterapii.

Drugi aspekt to taki, że osoba, która jest przy umierającym człowieku i jeszcze na przykład trzyma go za rękę dostaje od niego w prezencie jego zestaw pasożytów. Często więc zaczyna chorować i jej stan zdrowia pogarsza się błyskawicznie. Bo ma podwójną dawkę. Na wsi mówi się do dzisiaj, że jeden zmarły pociągnął za sobą innego w ciągu kilku dni.  Poprzez silne połączenie sznurowe pasożyty zmarłego powędrowały do tej drugiej osoby i tak się zaczęła gra w „podaj dalej”.

Kolejny aspekt związany z momentem śmierci ciała to taki, że do dziś jest sporo ciał sprzed 400-stu, 600-set lat, które się nie rozkładają. W Polsce jest kilkanaście klasztorów, w których takie zwłoki, które nie uległy rozkładowi można sobie obejrzeć. Wprawdzie trzeba się trochę postarać, żeby taką zgodę uzyskać, ale – jak się bardzo chce – to można. Co ten fakt oznacza? Ano tylko tyle, że właściciele tych ciał pozbyli się wszystkich pasożytów ze swojego ciała już za swojego życia. Pozbycie się wszystkich pasożytów z ciał subtelnych i z ciała fizycznego jest równoznaczne z przepracowaniem całej karmy rodowej i osobistej oraz z osiągnięciem stanu pełnego oświecenia lub też – jak kto woli – stanu świętości.

I aspekt ostatni: jeśli nie przeżyłeś śmierci klinicznej i raczej się nie zapowiada, możesz pozbyć się pasożytów na piechotę. Można to osiągnąć dzięki technice Life Flow. Ja już działam. Nie jest łatwo. Bo posprzątanie na wszystkich poziomach jednego tematu tworzy nierównowagę, więc mocno i gwałtownie uruchamia to kolejny temat rodowy. Ogólnie: jazda bez trzymanki. Jednak trzeba w końcu trzymać się swoich priorytetów. Słodzenie i ociekanie gładkimi słowami o miłości, dobroci, wyższych stanach świadomości i fruwaniu w obłokach jest tylko odsuwaniem swoich trudnych tematów, a  w efekcie one i tak wracają i to w najmniej spodziewanym momencie i dają w dupę. A po co ci to? Czy nie lepiej świadomie, konsekwentnie i cierpliwie ustawić się na pracę z obciążeniami rodowymi przez dwa lata, odpuścić tak zwane bycie w komforcie, a potem mieć luz już zawsze, czyli FLOW. Mnie się podoba taka opcja.

Długowieczność, a w konsekwencji nieśmiertelność jest moim celem życia. Być może masz zbyt wiele blokad, by uznać to za swój cel i w tym momencie uśmiechasz się kpiąco i z irytacją. Powiem ci tyle: to świetna reakcja! Oznacza bowiem, że w tobie też jest pragnienie długiego życia bez chorób, bez ograniczeń i w pełnej obfitości.

Zapraszam cię więc do projektu DŁUGOWIECZNI 115+. Ja już wiem, że długie życie w obfitości jest możliwe, mam narzędzia, metody i determinację, by ten cel osiągnąć. Może i tobie się spodoba? Więcej o projekcie we wpisach:

WARSZTAT Długowieczni 115+

DŁUGOWIECZNI 115+

Dodaj komentarz