POSZERZANIE PERCEPCJI

Ciasne myślenie, życie według schematów i wyobrażeń sprzed wielu lat albo na wzór Biblii, na przykład u Świadków Jehowy to dość normalne zjawisko w świecie ludzi. Tak sobie ostatnio pogadałam ze Świadkami Jehowy, którzy zadzwonili do domofonu i zagaili rozmowę pytaniem: „Niektórzy ludzie sądzą, że Biblia jest przestarzała, a co pani o tym myśli?” Ja odpowiedziałam szczerze: „Ja też tak sądzę.” Pani jakby nie zrozumiała mojej odpowiedzi i zapytała jeszcze raz: „To co pani sądzi?” -” Sądzę, że Biblia jest przestarzała” – powtórzyłam całym zdaniem spokojnie. Obie panie zaniemówiły i… poszły sobie.

Świetnie sobie radzisz

Ostatnio pisałam o tym, że zrobiłam techniką Life Flow kod traumy rodowej „musisz sobie radzić sama”, jakby co można poczytać tutaj http://zpietamiwchmurach.pl/niebieska-pelnia/

Zeszło mi 3 tygodnie, by efekty tego oczyszczania ogarnąć. Po pierwsze kod zmienił się na ten w tytule. Po drugie jakby nic się nie zmieniło, bo pani Dapczyńska, która pojawiła się do pomocy przy moim synu, gdy miałam zapalenie oskrzeli i kaszlałam oraz plułam glutami na kilometr, już po tygodniu wycofała się z zabiegów dla mojego syna, stwierdzając, że nie potrafi go uzdrowić. Z tego tytułu przez dwie doby ryczałam i wyłam jak nie powiem co. Poczułam się oszukana, opuszczona, zdeptana i na samym dnie rozpaczy. Oczywiście, wyobraziłam sobie dokładnie najczarniejszy scenariusz, czyli śmierć mojego syna oraz tego konsekwencje. Niektóre z nich były nawet komiczne, bo na przykład pomyślałam sobie, że absolutnie nie oddam syna do ziemi tylko będzie sobie leżał w ogrodzie zimowym do wiosny, a potem zobaczymy. W ten sposób dotknęłam dna, by potem ogarnąć się i zrobić totalną akceptację cienia na te mroczne obrazki. Pomogło.

Wtedy zobaczyłam świat w zupełnie nowy sposób. Pomyślałam, że skoro Dapczyńska nie chce pracować z Kornelem to jest to informacja dla mnie, że mam to robić ja. Tym bardziej, że podczas jej sesji zaobserwowałam, że nie robiła niczego, czego bym ja nie umiała. No więc zrobiłam najpierw dla siebie anandę mandalę, a potem dla Kornela uzdrawianie praniczne i terapię czaszkowo-krzyżową. Kornel zasnął jak aniołek. W tym momencie po raz pierwszy usłyszałam w głowie nowy kod: „Świetnie sobie radzisz!” i zadowolenie z pogłaskaniem. Zaczęłam się śmiać z siebie samej. „A widzisz, Bernadetta, ryczałaś, bo chciało ci się mieć pomoc osobistą na okrągło. A tu – niestety – dostajesz pomoc tylko wtedy, gdy sama jesteś w złym stanie, po to, by wydobrzeć. Gdy się dobrze czujesz, świetnie sobie radzisz i nie potrzebujesz pomocy”. No i tak Wszechświat dał mi do zrozumienia, że mam duże umiejętności i wystarczającą wiedzę, by skutecznie pracować z moim synem i być niezależną od czasu i woli innych ludzi. Dodam tutaj, że od czasu, gdy się rozwiodłam niezależność tak mi się spodobała, że staram się ją materializować w różnych aspektach mojego życia: od paneli solarnych, przez fotowoltaikę, a na studni głębinowej skończywszy. Toteż nowy aspekt niezależności w taki dosadny sposób potwierdzony bardzo mi się spodobał.

Efekt aureoli

Pewnie każdy miał w swoim życiu sytuację, gdy jakaś osoba, której bardzo potrzebował wydawała mu się wręcz anielska i bez wad. Najczęściej tak się dzieje w chwili zauroczenia, jednak nie tylko. Równie łatwo o takie wyobrażenie o drugim człowieku w sytuacji zapotrzebowania na jakieś jego umiejętności, cechy lub atrybuty. Ja tak miałam teraz, poszukując odpowiedniego bioenergoterapeuty dla syna.

Umiejętności pani Dapczyńskiej, jej dobre serce, delikatność urosły do takiego rozmiaru, że  w momencie, gdy powiedziała mi bez żadnego ostrzeżenia – gdy wcześniej obiecywała, że nie zostawi nas w potrzebie – że nie będzie więcej pracować z Kornelem, bo nie widzi poprawy, to świat zawalił mi się na głowę. Taka sytuacja w psychologii nosi nazwę efektu aureoli. 

Polecam przyjrzeć się znajomym, kochankom, mężom i współpracownikom od tej strony. Każda osoba, z którą doświadczamy efektu aureoli, czyli ściągnięcia na samo dno, gdy wcześniej wyobrażaliśmy sobie, że przychyli nam ona nieba to terapeuta o potężnej mocy. Wyciąga bowiem z nas to, do czego nigdy byśmy się nie przyznali i nigdy w życiu nie chcielibyśmy dotknąć. Efekt aureoli powinien w nas wywołać tak wielki przewrót, żebyśmy odkryli własną moc.

U mnie to się zdarzyło. Nie chciałam w ogóle dotykać tematu możliwości śmierci mojego syna, omijając go zawsze szerokim łukiem. Teraz mogę podziękować pani Dapczyńskiej za ściągnięcie w otchłań, bo ją przeżyłam i doświadczyłam do końca, dzięki czemu wyciągnęłam z tego doświadczenia wiele dobrego dla siebie i stało się ono dla mnie źródłem siły.

Widzenie tunelowe a stany szczytowe

Sposób patrzenia na życie na ogół każdy ma dość monolityczny, Tak jak te panie od Świadków Jehowy, o których pisałam na wstępie. Jest to dość wygodne, bo ułatwia zachowanie równowagi w interpretacji tego, co się dzieje w naszym życiu. Gdy mamy pewniki, na przykład, że Biblia to sama święta prawda, albo też, że dobrzy ludzie sobie pomagają, a źli robią nam krzywdę, to łatwiej wybierać i radzić sobie w relacjach. Tak samo przekonanie, że lekarze i tabletki pomagają, sprawia, że bez żadnych oporów w przypadku choroby z pomocy tychże korzystamy. Podziały radykalne typu: to jest białe, to czarne; to cacy, to be oraz to jest złe, a to dobre, a także: jest właśnie tak i nie może być inaczej są podstawą tworzenia schematów, które nie są ani prawdziwe, ani skuteczne. Jednak robi je każdy i w ten sposób tworzy swoje widzenie tunelowe. Ostatnio tak po warsztacie rozmawiałyśmy o zachowaniu i słowach pani, która go prowadziła. Okazało się, że każda z pięciu osób zrozumiała jej słowa zupełnie inaczej. Tak więc każda z nas miała swój tunel postrzegania.

Poszerzanie percepcji, czyli wychodzenie z tunelowego widzenia świata, ludzi, siebie i całej rzeczywistości odbywa się od momentu, gdy zaczynamy kwestionować wszelkie tak zwane twarde prawdy, powtarzane przez innych i przez nas samych. Poszukiwanie własnych odpowiedzi i swojej prawdy to najprostsza droga poszerzania percepcji.

W świecie energii, gdzie podstawową mocą jest moc intencji widzenie tunelowe i poszerzona percepcja jest czymś znacznie większym.

Bowiem każde ograniczające przekonanie powoduje ugrzęźnięcie w widzeniu tunelowym. Toteż wkraczając na drogę rozwoju duchowego, licz się z tym, że dość często będziesz przeżywać rozpad starych prawd, starych wartości  i będziesz stawać przed koniecznością budowania nowych, własnych i wciąż szerszych.

To jest fajne.

Ten proces poszerzania percepcji zmienia nie tylko rozumienie świata i siebie. W którymś momencie doprowadza do sytuacji, gdy zaczniesz widzieć świat energii, światy równoległe, świat duchów, wędrowanie po całym wszechświecie i odwiedzanie innych planet stanie się oczywistością, a praca z energiami czymś całkowicie naturalnym.

Techniką ułatwiającą poszerzanie percepcji jest choćby opisana przeze mnie metoda Wyjdź do świata z pytaniem, możesz poczytać o niej tutaj: http://zpietamiwchmurach.pl/wyjdz-do-swiata-z-pytaniem/

Każde poszerzenie percepcji i zauważenie nowego aspektu rzeczywistości w efekcie doprowadza do stanu szczytowego, czyli stanu, w którym odkrywasz wielowymiarowość i potęgę siebie jako istoty duchowej.

Najbardziej namacalnym skutkiem poszerzania percepcji jest doświadczenie, że czas nie istnieje i wszystkie rzeczywistości dzieją się równocześnie. Poruszanie się pomiędzy kilkoma rzeczywistościami na przykład z przeszłości, widzenie duchów, bytów astralnych, odczytywanie elementów przyszłości to stany szczytowe dostępne każdej istocie ludzkiej. Prowadzą do zachwytu życiem, chociaż na początku mogą trochę przerazić.

4 myśli na temat “POSZERZANIE PERCEPCJI

  1. No nie wiem czy to takie cudowne widzieć duchy, zmarłych itd, te całe babranie się w energiach, astral itd taka zabawa ale nic z tego nie wynika poza kolejnymi problemami …

Dodaj komentarz