Projekt 115+

                                             Któregoś wiosennego poranka, było trochę po piątej, wyszłam na taras po nieprzespanej kolejnej nocy. Stojąc sobie bezmyślnie zmęczona, wzięłam głęboki oddech i rozejrzałam się dokoła, Było cichutko, wilgotno i rześko. Spojrzałam na ogród, pola i łąki, potem na niebo … i gęba rozjaśniła mi się uśmiechem. Jasny gwint! Jak na tym świecie jest pięknie! Doznanie przeszywające na wylot! Szczyt szczęścia. Trwało kilka chwil. Potrafię ten obraz i odczucie przywołać w każdej chwili – zawsze dodaje mi sił.
                                         To doświadczenie było przełomowym w moim życiu, gdy wydawało mi się, że już niczego nie chcę, nic dobrego się w nim nie zdarzy. Bo chociaż był to  moment, w którym jakby spełniły się moje marzenia, gdyż miałam w końcu upragniony dom, samochód, pieniądze i poczucie komfortu, wyglądało na to, że stracę to, na czym zależało mi najbardziej –  syna.
                                              Doświadczenie szczęścia w chwili, w której powinnam umierać z lęku i niepokoju dało mi do myślenia. Odwróciło moje spojrzenie na szczęście, cele życiowe i sens tego, jak żyję i co robię. Podjęłam wtedy decyzję, że chcę żyć 143,5 roku, bo kocham żyć. Tak zwyczajnie: kocham żyć! Co więcej: chcę czuć się dobrze w moim ciele, zdrowo, sprawnie i młodo. Od tamtej chwili minęło ponad trzy lata.
Od dwóch lat obchodzę co roku swoją próbną pięćdziesiątkę, żeby ta właściwa – która będzie już za pół roku – była najlepsza. Przez ten czas pojawiały się w moim życiu wydarzenia, ludzie, warsztaty, wiedza i umiejętności, które zmierzały do realizacji tego celu. Nie zauważałam tego, bo nawet o tym celu zapomniałam. Pewne praktyki duchowe i terapie naturalne wykonywałam na co dzień, ponieważ były potrzebne mojemu synowi i mnie, żeby mieć siły i przetrwać. Aż tu masz! Pojawiły się symptomy odmłodzenia i regeneracji  organizmu.
                                                      Długie i zdrowe życie jako cel realny do osiągnięcia. Ktoś powie: szalony pomysł. Ale jakoś inne cele słabo mnie kręcą. Fakt, że żyję już niemal 50 lat i dopiero parę lat temu zdałam sobie sprawę, że kocham żyć i każda banalna rzecz: od zwykłego prysznica przez sałatkę bądź jaką, zapach koperku i rukoli, wyjście do ogrodu, przytulenie wesołego psiaka, aż po spotkania z ludźmi, bycie z moimi synami i uśmiech Kornela sprawiają mi bezbrzeżną radość, motywuje mnie wystarczająco, żeby moja pierwsza pięćdziesiątka była jedną z kilku następnych. Tak chcę! I od dwóch lat przebieram nogami, żeby to dostać od Wszechświata. I Wszechświat mi sprzyja. Na regresingu, a właściwie progresingu widziałam siebie w wieku 90 lat, gdy obchodziłam swoje urodziny i lekko wbiegałam po schodach.
                                                  Oczywiście, wszyscy wiedzą, że energia grupy jest większa. Znacząco większa. Nie tylko, że nie równa się sumie energii poszczególnych osób, ale o wiele ją przewyższa. Ponadto, jeśli grupa realizuje wspólny cel systematycznie i wytrwale, efekty pojawiają się szybciej. Dodatkowo wszyscy z grupy zyskują nowych przewodników duchowych do realizacji tego celu.
                                                  Trzeba siedmiu lat, żeby organizm się odmłodził o jakieś 15 lat i systematycznej pracy w tym kierunku, bo wszystkie komórki replikują się właśnie w tym czasie. Istotne są też choroby, jakie mamy i od ilu lat. Ktoś powie: „Tak długo? E, tam, szkoda czasu”. A ja mu na to: „Jedynie głupcy rezygnują z celu tylko dlatego, że jego osiągnięcie wymaga czasu. Czas i tak mija”.
                                          A cel jest tak naprawdę ważny dla całej ludzkości. Zmiana przekonań na temat starości i długości życia na poziomie podświadomości zbiorowej może przynieść niezwykłe efekty, również w innych dziedzinach życia. W ludzkim zapisie DNA tylko dwóch nitek, nie mówiąc o pozostałych dziesięciu, które śpią, zasoby energii gwarantują 115 lat życia. Dlaczego by z tego nie skorzystać?
                                              Dlatego zapraszam osoby równie zmotywowane jak ja, które lubią wyzwania i kochają żyć. Zapraszam do udziału w Projekcie 115+  i do grupy KLUB 115+.

Dodaj komentarz