SAMI EGOIŚCI I SMUTASY

 Wszyscy jesteśmy egoistami i coś takiego jak altruizm zwyczajnie nie istnieje. – to jest fakt, który otwarcie potwierdza nawet współczesna psychologia.  Motywacja każdego człowieka jest zawsze egoistyczna – choć często nieuświadomiona. Pomagamy innym dlatego, że sami chcemy się lepiej poczuć – najprościej rzecz ujmując. Anthony de Mello podaje w swojej książce przykład Matki Teresy jako typowej egoistki, tłumacząc to następująco: tak bardzo cierpiała, patrząc na nędzę i koszmar w Indiach (miała wysoką wrażliwość), że tylko pomagając innym – zmniejszała swój ból. De facto więc – pomagała sobie. Oznaczałoby to więc, że miłość bezinteresowna jest dla ludzi niedostępna i niemożliwa.

Oczywiście, jest to prawda. Jesteśmy egoistami, a na dokładkę smutasami. Udajemy dobrych i udajemy cieszących się życiem. Niektórym to udawanie wychodzi nawet całkiem nieźle przez sporą część życia. Inna sprawa, że starość bezlitośnie obnaża każde kłamstwo w osobowości – wtedy już niczego nie da się ukryć….

OBRĘCZ EGOIZMU

Jednakże powstaje pytanie, dlaczego i skąd tak bardzo chcemy wszystko tylko dla siebie? Z jakiego też powodu musimy, czy też chcemy udawać, że tak nie jest? Bo są wyjątki, których stać na bezinteresowną miłość? I są wtedy bohaterami i wzorem dla wielu? Czy też dlatego, że programują nas kitem od wielu pokoleń choćby w kościele katolickim?

A może jednak dlatego, że nasza natura jest pierwotnie zdolna do altruizmu i bezinteresownej miłości, ale gdzieś po drodze to zostaje nam zabrane?

Podobnie ze zdolnością do radości życia… Trąbimy o cieszeniu się każdą chwilą, przechwalamy się, jacy jesteśmy szczęśliwi…. A wystarczy spojrzeć na każdego niemal człowieka w chwili, gdy jest zamyślony lub pochłonięty jakąś czynnością. I co? Ano, tylko tyle, że usta niemal każdej osoby są wywinięte w podkowę, a rysy twarzy ściągnięte do dołu. No nic, tylko same smutasy. Nie ma co się czarować. Jednak wiemy przecież, że radość życia jest super fajnym stanem i wiele może zmienić… Dlaczego nas na nią nie stać? Life Flow zna odpowiedzi na te pytania, zna też przyczynę takiego stanu rzeczy i potrafi ją usunąć, a właściwie wyleczyć.

Tą przyczyną, że wszyscy ludzie są egoistami i smutasami jest  obręcz egoizmu o strukturze grzybowej, która powstaje w momencie porodu w jądrze komórkowym niemal każdego człowieka. 99% ludzi taką obręcz egoizmu posiada.

Rytuał porodu

Były czasy, gdy ludzie rodzili się bez obręczy egoizmu. To było dość dawno. Ślady tych czasów można znaleźć na całej kuli ziemskiej w najróżniejszych kulturach, w Polsce również. Są to na ogół miejsca mocy, najczęściej na szczycie góry, gdzie znajdziemy wyjątkowy kamień. Jest to kamień porodowy. Gdy usiądzie na nim kobieta, to ma bardzo specyficzne doświadczenie: nogi same się rozsuwają, a ciało układa w pozycji do porodu.

Jaki to ma związek z obręczą egoizmu oraz egoistami i smutasami?

Bardzo prosty. Obręcz egoizmu zaczęła powstawać u pokoleń, które urodziły się w szpitalach: wśród obcych ludzi, bez intymności i spokoju, jakie powinna mieć wtedy matka. Gdy kobieta rodząca doświadcza dyskomfortu, braku życzliwości i zaopiekowania oraz spokoju i celebracji momentu narodzin swojego dziecka, a często lęku i zawstydzenia, te emocje przekazuje rodzącemu się dziecku.

Wtedy ani dziecko, ani matka nie słyszą komendy Gai: „Oddziel się!” Dziecko przeżywa wielką traumę samego porodu i nie wie, co ma robić, ani co się dzieje. W tej samej chwili aktywuje się grzyb, który ma za zadanie ochronić bezradną i cierpiącą istotę ludzką przed nieznanym, a więc niebezpiecznym światem. Na tej strukturze grzybowej zapisane są kody: „Wszystko dla mnie.., ja jestem najważniejszy….” Te kody od tego momentu stają się aktywne w życiu dziecka.

Co ciekawe, mogą być one całkowicie sprzeczne z innymi kodami traum rodowych. Zdarza się to głównie kobietom, które często mają zapisy traum rodowych typowe dla matek-Polek: „Dzieci (czyli inni, a nie ja) są najważniejsze, ja się nie liczę”. Trzeba powiedzieć otwarcie: bycie szczęśliwą i uśmiechniętą przy takim skrajnym zestawie kodów traum graniczy z heroizmem i jest praktycznie niemożliwe. Toteż tak wiele kobiet doświadcza rozdarcia wewnętrznego, ciągłej huśtawki nastrojów i niespełnienia życiowego.

To nie koniec mało fajnych konsekwencji obręczy egoizmu. W pewnym momencie życia, na ogół po czterdziestce obręcz egoizmu – zamiast chronić przed złym światem, jak pierwotnie miała – zaczyna szkodzić swojemu właścicielowi i uruchamiać kody przeciwstawne: „nic mi się nie należy, nie mam żadnych praw, nie zasługuję ani na dobro, a ni na szczęście, ani na radość…, itp” . I sami nie wiemy skąd tyle szaleństwa w naszym życiu zupełnie niezgodnego z tym, co naprawdę myślimy i czujemy….

Gdy jednak w dawnych czasach kobieta rodząca szła z innymi kobietami na górę i rodziła na kamieniu, na którym zapisane było doświadczenie wielu innych kobiet, miała dostęp do pełnego komfortu i prowadzenia przez Gaję całego porodu. W ten sposób była podwójnie zaopiekowana: przez matkę Ziemię i inne kobiety-matki. Żaden obcy mężczyzna nie mógł zakłócić całego procesu rodzenia się nowej istoty ludzkiej. I w ten sposób przychodził na świat człowiek zdolny do bezinteresownej miłości i do prawdziwej radości życia.

A nam wciska się kit, że trzeba rodzić na bloku operacyjno-porodowym, higienicznie, bezpiecznie, pod okiem lekarzy, bo nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć…. Komuś zależy na takim postrzeganiu procesu rodzenia się nowej istoty ludzkiej i na pewno nie jest to nikt, kto  chce dobrze dla rasy ludzkiej.

Spłaszczenie emocji

Człowiek, który ma prawidłowo rozwinięte emocje doświadcza zarówno emocji negatywnych, jak i pozytywnych w podobnych zakresach. To znaczy  na wykresie można to przedstawić jako sinusoidę: niskie emocje są poniżej poziomu zero, a pozytywne powyżej. Jeśli przeżywasz smutek na przykład na poziomie minus 8, to radości również doświadczasz na poziomie plus 8. Wtedy jest równowaga i nie dochodzi do stanów depresyjnych. Tymczasem większość ludzi smutku doświadcza na poziomie minus 8 i więcej, a radości maksymalnie na poziomie plus 2. Taki stan nazywamy spłaszczeniem emocji. I jest on skutkiem obręczy egoizmu.

Dlaczego?

Bo ta grzybowa obręcz w jądrze komórkowym jest odczuwana również kinestetycznie. Gdy dziecko zaczyna chodzić odczuwa fizyczny ból w ramionach w momencie  śmiania się. Szybko więc uczy się hamować radość i śmiech, żeby nie bolało.

Jeśli chcesz sprawdzić swoją obręcz egoizmu, to zamknij oczy i poszukaj wokół swoich ramion lekko poszarpanej, czarno-szarej obręczy w kształcie dekoltu w łódkę, tyle, że jest on rozciągnięty poza ramiona w odległości kilku centymetrów od ciała. Właśnie ta struktura powoduje ból w ciele u małego dziecka, przez co uczy się ono na poziomie podświadomym, że śmiech i radość to ból. Potem już ma nawyk skracania śmiechu i radości i nawet nie rozumie dlaczego. Po usunięciu obręczy egoizmu u siebie miałam jeszcze ponad miesiąc takie zachowanie, którego wcześniej u siebie w ogóle nie zauważałam, a teraz stało się mocno widoczne. Dopiero stopniowo uczyłam się śmiać i cieszyć bez kontroli i skracania czasu  doświadczania pozytywnych emocji.

Usunięcie obręczy egoizmu jest banalnie proste i odbywa się podczas jednej sesji Life Flow. Każda matka może też  tę obręcz usunąć swojemu dziecku. Im wcześniej, tym lepiej. Bo nawyk bycia smutnym jest zapamiętywany przez całe ciało, tak samo jak odruch skracania radości i śmiechu.

Ktoś powie, że przesadzam…. Jego sprawa. Powrót do porodów rodzinnych, z udziałem ojca dziecka wcale nie rozwiązuje problemu. Podobnie jak nie rozwiązuje sprawy poród domowy. Czasem jest to bardzo korzystne dla dziecka, ale jeśli matka ma silną obręcz egoizmu i boi się porodu, to niewiele to da. Znam osobę, która urodziła się w szpitalu i miała zaledwie blady, ledwo zaznaczony ścieg obręczy egoizmu. Zdarzyło się tak dlatego, że matka tej osoby była pielęgniarką i rodziła wśród znanych sobie ludzi: koleżanek z pracy, do których miała zaufanie. Jest jednak pytanie, ile osób ma akurat takiego farta?

Na koniec dodam jedną istotną dla mądrych ludzi uwagę: możesz uzdrowić, wyleczyć tylko to, co jest w polu twojej świadomości. Oznacza to, że dopiero wiedząc o czymś masz szansę i możliwość znaleźć na to sposób. Gdy o czymś nie wiesz, to jeszcze wcale nie znaczy, że tego nie ma i na ciebie nie wpływa. Działa tak samo jak i na tych, którzy o tym wiedzą. Z tą jedną różnicą, że ci, którzy wiedzą mogą sobie z tym poradzić, znaleźć sposób na zmianę. Natomiast nieświadomi po prostu cierpią z powodu nieświadomości. A tymczasem człowiek jest szalenie skomplikowaną i wielowarstwową istotą… Ma nieogarniony potencjał i wiele blokad, które utrudniają jego uruchomienie.

Dodaj komentarz