SYSTEMY OBRONNE i… wampirzenie

                           Każdy ma dostęp do energii kosmicznej, energii Słońca i energii Ziemi oraz energii rdzennej, czyli energii naszego Ducha, ale wielu albo nie umie, albo nie chce samemu pobierać i przyjmować tej energii.

Znacznie łatwiej jest bowiem wziąć sobie od innych energię już przetworzoną. Wystarczy podłączyć się do odpowiedniej czakry innej osoby  i mamy dostęp do energii już zasymilowanej, a więc łatwej do natychmiastowego przyswojenia.    I to jest wampirzenie.

 Można też totalnie nie chcieć energii od innych ludzi i wtedy tworzy się odpowiedni system obronny.    

Przepływ energii krystalicznej

                              Zarówno wampirzenie, jak i systemy obronne są związane z wymianą energii krystalicznej, która odbywa się nieustannie, podczas rozmów, spotkań, pracy, zabawy,  bo każda myśl, każde słowo, działanie jest przecież połączeniem energetycznym.

Bycie sobą jest dość łatwe, gdy jesteśmy sami. Natomiast wśród ludzi, zwłaszcza nieznajomych, nasze zachowanie zmienia się, ponieważ pojawia się obawa, nawet lęk, jak zostaniemy potraktowani przez innych.

                                         Toteż już we wczesnym dzieciństwie uczymy się tworzyć energetyczny system obronny, czasem nawet kilka, których celem jest przetrwanie i ochrona siebie w sytuacjach z innymi ludźmi, których odbieramy jako zagrożenie na najróżniejszych płaszczyznach.

Przy niskiej samoocenie i sporym lęku przed oceną i osądem innych każdy człowiek ma swój główny energetyczny system obronny, który wypracował sobie dzięki rodzicom (bo to oni pierwsi oceniają, krytykują, „dzielą i rządzą” w naszym życiu). W życiu zawodowym, w kontaktach z płcią przeciwną również tworzymy swoje strategie obronne zależnie od pozycji, jaką zajmujemy.

Gdy mamy tego świadomość – można to zmienić. Można też unikać ludzi i środowisk, którzy obniżają nasze wibracje, ciągną naszą energię lub wrzucają nam swój śmietnik do podświadomości.

                          Na co dzień w partnerskich i nieoceniających relacjach z ludźmi wymieniamy się energią, jest przepływ w obydwie strony. Gdy jednak przepływ jest zaburzony, to jedna ze stron;

  • albo blokuje się na innych ludzi, czyli uruchamia swój system obronny,
  • albo ciągnie ją – najczęściej nieświadomie – od innych ludzi, czyli wampirzy.

Wampirzenie osób słabych

                                       Osoby w podeszłym wieku potrzebują  energii życiowej, czyli energii na drugą czakrę. Ściągają ją od innych ludzi, zwłaszcza młodych, na przykład wzrokiem. Bo niewypowiedziana zazdrość o młodość i zdrowie wystarczy, by pociągnąć energię z tylnej czakry Meng Mein nawet bez konieczności rozmowy z konkretną osobą. Można też kogoś przestraszyć i również w ten sposób mieć dostęp do czakry nerkowej. A każdego można przestraszyć. Osoby, które mają nawyk wampirzenia wykazują świetny zmysł wyczuwania czułych punków u innych ludzi, czyli miejsc, które są jakby dziurami w ich energetyce. Ciekawe jest to, że taki wampiryzm uprawia bardzo wielu lekarzy w sposób prawie całkiem nieświadomy.

                                Jak to wygląda? Lekarz przebywa w środowisku bardzo toksycznym, jakim jest szpital – bo tam nie tylko chorzy ciągną energię od niego, ale też pełno upadłych dusz i innych średnio fajnych bytów. Toteż, gdy spotyka rodzinę osoby chorej, pierwsze, co często robi – to straszy. Jeśli usłyszę od lekarza zdanie w stylu: „Boimy się, że … coś tam złego zdarzy się, jeśli coś tam…. ” włącza mi się od razu czerwona lampka, bo takie słowa są informacją, że doktorek ma deficyty energetyczne, podpięcia i jest zwykłym wampirem.

                            Wszystkie „żulki” stojące pod sklepem to wampiry energetyczne, ciągną energię z czakry spełnienia zawodowego, czyli tylnej czakry gardła. Dlatego trzeba grzecznie omijać takie osoby, bo odbiorą radość życia na cały dzień.

                                 Mój najstarszy syn wrócił kiedyś z akademii pełen entuzjazmu i zadowolenia, bo dostał pochwałę rektora za rzeźbę w kamieniu i postanowił to uczcić z nami.  Pojechał do sklepu po ciacho i lody. Na swoje nieszczęście zaczepił żartobliwie panów pijących piwo pod sklepem. Gdy wrócił do domu cały jego entuzjazm i radość prysły jak mydlana bańka, a z pięknej biało – złotej kuli światła wokół szyi i głowy, która widziałam zanim pojechał do sklepu, nie zostało nawet śladu. Był przybity i smutny. Miał dużo, ale towarzystwo spod sklepu chciało znacznie więcej i pociągnęło energię do dna.

                          Są ludzie, którzy tak bardzo potrzebują energii uwagi i zauważenia, że nawykowo zarzucają hak mentalny, ciągnąc energię bezpośrednio z czakry korony lub mniejszych czakr wokół głowy. Jak to robią? Najprostszy sposób to obietnice. Złożenie komuś obietnicy łączy energetycznie obiecującego z osobą, której obietnicę złożył aż do momentu, gdy obietnicę spełni. Ale wampir potrzebuje energii, więc najczęściej obietnicy nie spełnia lub odciąga jej spełnienie, właśnie po to, by dostać energię na każdą czakrę, gdzie ma deficyty.

                             Zostawienie kogoś w niepewności na zasadzie: „a powiem ci jutro” albo „kiedyś o tym pogadamy, nawet nie wiesz, jak to ważne”, itp. to również typowe haki mentalne. Warto zauważyć, że często kobiety wymuszają na swoich partnerach różne obietnice i tutaj jest też wampirzenie, ale ma inne podłoże: szantażu emocjonalnego.

                                 Ostatnio sama dałam się złapać na solidny hak mentalny. Pomimo, że wiem, że moim czułym punktem jest zdrowie mojego syna i wzmacniam zawsze uważność, gdy ktoś chce mi coś zaoferować dla niego, to dałam się nabrać na coś, co uważałam, że już przepracowałam. Obejrzałam filmik w ntv z panią zapewniającą, że opracowała autorską metodę natychmiastowego uzdrawiania. Czujecie to?  -„natychmiastowego”!!! I co ja na to? No co, jak po sznureczku… – złapana, zatopiona, skasowana…. I tyle. Nie ma co mówić. I każdy ma taki czuły punkt, na który można go zahaczyć…

                                  I jeszcze jedna sytuacja, którą zna każda kobieta. Sobota. Wszyscy członkowie rodziny teoretycznie wiedzą, że mają swoje obowiązki związane z porządkami w domu, ale tylko matka się za nie zabiera. Pozostali, głównie płeć męska, jakby czekała, że zrobi się samo. W końcu – koło południa – matka podnosi głos i nakłania w mniej lub bardziej ostry sposób pozostałe towarzystwo do pracy. I co się wtedy dzieje? Okazuje się, że kobieta w tym momencie czuje się jak przekłuty balonik, a pozostali członkowie rodziny ochoczo pracują. Czyją energią? – Pociągnęli od mamy i żony przez splot słoneczny energię i dziwią się, czym się zmęczyła. Tak to wygląda w każdej polskiej rodzinie. No, może są małe wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę.

                               Są jeszcze mało ciekawe, acz powszechne typy wampirskie: „narzekacze'” i „cielątka boże”. To są  moje nazwy własne. 🙂 „Narzekacze” to osoby, które wciąż biadolą i widzą świat w czarnych barwach. Jest ich pełno w ostatnio bardzo popularnych Kręgach kobiet i mężczyzn. Zadziwia mnie, po co ci ludzie spotykają się razem, skoro po takim spotkaniu wychodzą z bólem głowy i wcale nie ma to nic wspólnego z podwyższaniem wibracji. To jest jedynie wrzucanie swojego śmietnika innym ludziom i przyjmowanie tego samego od innych. Tak robią też wszystkie „moherowe berety”. Wszędzie widzą tylko zło i każdemu chcą wcisnąć swój mały, czarny świat. Jedyna skuteczna metoda na takie zachowanie unikać jak ognia i krótko traktować: „Przestań! Obniżasz mi wibracje.”

Z kolei „cielątka boże” to szalenie specyficzne wampirzenie, bo taki człowiek ma dość swojej energii, ale nie umie się nią podzielić. Gdy w grupie ludzi, gdzie wszyscy dobrze się bawią i są aktywni pojawia się osoba, która stoi sobie wśród nich milcząco zamyślona – powoduje w pewnym momencie zwrócenie na siebie uwagi wszystkich. „Co ci jest?, jak ci pomóc?, co się stało? ” – padają pytania. Ta osoba – oczywiście – dziękuje wszystkim za zainteresowanie, stwierdzając jednak, że i tak nikt jej nie może pomóc. A w tym czasie ściąga energię ze splotu słonecznego od każdego chętnego do pomocy.

                               Oprócz tego, co podobne – przyciągamy również to, co przeciwne, odwrotne. Toteż wysoka energetyka jest zawsze prowokacją dla wampirów energetycznych. Warto więc znać zachowania, które ewidentnie świadczą o tym, że ktoś chce pociągnąć naszą energię.

EGREGORY

                        Ciekawym aspektem wampirzenia na skalę hurtową są egregory, które powstają wokół instytucji skupiających dużą ilość ludzi. Są to więc religie i kościoły, koncerny i korporacje, itp.

                             W islamie to się w ogóle nie kamuflują, że ciągną energię od wyznawców: po prostu i ewidentnie stoi na środku czarny kamień, wokół którego na klęczkach przesuwają się wierni, oddając swoją energię i moc egregorowi. W kościele katolickim jest to już subtelniejsze i niejednoznaczne, zakamuflowane w symbolach posłuszeństwa, zależności i pośrednictwa.

                            Koncerny i korporacje ciągną energię nie pozwalając na wyróżnianie się, unifikując pracowników jednolitym strojem, stylem bycia, szkoleniami ustawionymi na wydajność i lojalność wobec firmy, itd.

                                I w ten sposób jakby przeciwstawne rzeczywistości tworzą bezmyślnych i posłusznych niewolników, którzy nie mają prawa do indywidualności i oryginalności, ale za to dostają od jednych obietnice wiecznego nieba, a od drugich spokojną starość i bezpieczną, w miarę komfortową wegetację opartą o  kredyt hipoteczny dożywotni. I tak to się kręci.

Systemy obronne

                            Egregory są świetną ilustracją dla wampirzenia, jakie często uprawiają nauczyciele, wykładowcy i wszelcy guru na kursach i warsztatach. Jak to wygląda? Przyzwyczajeni jesteśmy do systemu uczenia, w którym nauczyciel mówi, a dzieci siedzą cicho. To jest nasz obrazek z dzieciństwa. Ten sam obrazek przewija się w kościele: ksiądz na ambonie głosi kazanie, a biedne owieczki słuchają; w polityce: każdy polityk głosi swoje prawdy z mównicy. I jakby tego było mało: jedziesz na warsztat rozwoju duchowego i pan lub pani znów powtarza schemat: stoi lub siedzi na podwyższeniu i gada. Jej, czy jego prawda jest największa, najprawdziwsza i najlepsza. Nic, jeśli to trwa nie dłużej niż 40 – 50 minut i robi przerwę. Ale jeśli dodaje, że nie lubi  robić częstych przerw i wykład trwa 3-4 godziny, to jest zwykłym wampirem.

O co chodzi?  Ludzki mózg funkcjonuje aktywnie i uważnie na falach beta 2 maksymalnie 45-50 minut, potem przełącza się na fale alfa lub theta. Oznacza to, że lewa półkula odpowiedzialna za świadome i racjonalne myślenie wyłączyła się a zaczęła pracować prawa półkula, czyli zmienił się stan świadomości. Zwyczajnie po 40 – 50 minutach uwagi wpadamy w płytką hipnozę i rozpoczyna się kodowanie podprogowe. Nie bez powodu w szkole obowiązują przerwy co 45 minut pomiędzy lekcjami.

                              Już na kilku  warsztatach ezoterycznych zauważyłam, jak ludzie się bronią przed takimi praktykami i włączają swoje systemy obronne. Koleżanka siedząca naprzeciwko patrzyła w okno szklanym, niewidzącym wzrokiem, a nad jej głową pojawiła się w aurze wystająca na zewnątrz chmurka energii: po prostu zatopiła się w swoich myślach i wycofała, na sali była tylko ciałem. Siedzący obok niej mężczyzna zaczął się kręcić i poprawiać, a jego aura postrzępiła się na końcach w ostre igiełki. Typowy jeżozwierz, w myślach oceniający i krytykujący, ale na twarzy przylepiony uśmiech poprawności. Dwie dziewczyny siedzące na wprost pani prowadzącej warsztat siedziały zapatrzone w nią jak w obrazek, a nad ich głowami aż do głowy owej pani wędrowała żółta wstęga haka mentalnego. W pewnej chwili aura wokół pana siedzącego z boku przy oknie zrobiła się intensywniejsza i na brzegach pojawił się mocny żółty kolor, a wokół pasa barkowego zrobiła się jeszcze piękna żółta obręcz. „Ups! Chyba szanowna pani za bardzo naruszyła przekonania owego pana” – pomyślałam z uśmiechem – bo ów pan zastosował aż 2 rodzaje zamknięcia.

                                 Takie obserwacje umilają mi czas podczas warsztatu, ale zdarzyło mi się też, że wpadłam w atak histerii. Jest to system obronny, którego celem jest opróżnienie pokoju, w którym są inni ludzie. Z powodzeniem można go stosować w swoim domu, natomiast – jeśli nie jest się gospodarzem – to lepiej tego nie robić, bo będzie się zwyczajnie wyrzuconym z grupy.

Histeria w aurze wygląda bardzo ładnie: różnokolorowe plamy energii wylatują na zewnątrz przeważnie razem ze słowami i dajemy w ten sposób wyraz temu, że już dłużej nie wytrzymamy sytuacji, w której jesteśmy.

Wtedy pojawiają się strzały słowne – system obronny, który zastosuje najpierw osoba prowadząca warsztat, a następnie wszystkie te osoby, które były podłączone do niej hakiem mentalnym. Należy zwrócić uwagę, że atak histerii nie pojawia się ot tak z byle powodu. Musi to być sytuacja mocnego naruszenia granic i wciskania ciemnoty.

U mnie ten system obronny uruchamia się zawsze, gdy trafiam na wykładowcę, który nieświadomie stosuje system obronny polegający na rozszerzaniu swojej aury i pokazach siły woli. Zwyczajnie w takich warunkach duszę się i brakuje mi przestrzeni, bo taki jest cel systemu obronnego opartego na pokazach siły woli: ma tak pomniejszyć innych, a wywyższyć mówiącego, żeby nawet nie wpadli na pomysł skrytykowania go, czy zadania jakiegoś pytania kontrolnego. A ja odkąd pamiętam buntowałam się na wszelkie autorytety…

                                     Po rozpoznaniu tego mechanizmu, w momencie, gdy prowadzący warsztat zaczyna uprawiać demagogię i samowychwalanie,  po prostu i zwyczajnie wstaję i wychodzę na papierosa. Jeśli jest to pierwszy dzień warsztatu, wypisuję się z niego i proszę o zwrot kasy. Jeśli nie – wyjaśniam na osobności owemu pseudo-guru, co myślę o takich praktykach. Z dobrym skutkiem.

Polecam przyjrzeć się sobie, jaki jest nasz główny system obronny i ewentualnie z nim popracować lub zmienić oraz kiedy się uruchamia. Bo tylko świadomość uzdrawia i rozwija.

Dodaj komentarz