to wszystko przeze mnie….

Tak w sumie to każdy unika poczucia winy… Najchętniej przecież zwalamy na innych albo na pecha, albo na pogodę, albo na sto innych powodów. Nie ma się co oszukiwać…

Z drugiej jednak strony od małego wciskają nam, że jesteśmy winni, grzeszni, brudni… „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…” – tekst z kościoła katolickiego, skrzętnie przenoszony do domów, gdzie rodzice – podobnie jak ci w sutannach manipulują swoimi pociechami: „znowu narozrabiałeś? Nie wstyd ci?” I tak sobie rośniemy w poczuciu, że jesteśmy mali, brudni, grzeszni i winni. Ogólnie przekichane.

 

Poczucie winy przyciąga karę

W kręgach ezoterycznych panuje dość uproszczone przekonanie, że poczucie winy jest balastem, który szkodzi człowiekowi, ponieważ prowokuje Wszechświat, by go karać. Powstaje bowiem  potężna polaryzacja w przestrzeni. I wtedy siły korygujące Wszechświata robią wszystko, by tę negatywną polaryzację zrównoważyć. Skoro czujesz się winnym – to siła korygująca ukarze Cię

nieszczęściem, wypadkiem, traumą lub nawet utratą życia. To jest fakt bezsprzeczny. 🙂

Najłatwiejszym sposobem na pozbycie się poczucia winy jest nie generowanie tegoż swoim postępowaniem. Gdy popełnisz błąd – napraw go i proś o wybaczenie. Ot i wszystko.

Gdy jednak wypieramy się swojej winy za jakieś złe postępowanie, to oszukujemy samych siebie, ale – niestety – praw rządzących Wszechświatem nie da się oszukać. Wyparte, schowane pod dywan, poczucie winy rośnie. No i wtedy obrywamy.

Obrywamy też w drugiej sytuacji: gdy  nieustannie czujemy się winni za jakieś wydarzenie z przeszłości. Bezproduktywne i długotrwałe utrzymywanie stanu poczucia winy prowadzi do myśli obsesyjnych, które polegają na tym, że  nie jesteś w stanie przestać myśleć na temat jakiegoś konkretnego wydarzenia. Jest to już problem psychiczny.  Kończy się poważnymi zaburzeniami neurotycznymi lub alkoholizmem albo innym uzależnieniem. Wynika z niezdolności do zmiany oceny  sytuacji, gdy wszystkie  fakty za taką zmianą przemawiają. Ma też związek z brakiem umiejętności rozpatrywania danej sytuacji z różnych punktów widzenia. Jest to ewidentny brak elastyczności w myśleniu, czyli tak zwany „beton”, którego w żaden sposób nie ruszysz.

Prawdziwy jest też wniosek, że to źli od zawsze rządzą całą Ziemią. Są przywódcami państw, szefami korporacji, biznesmenami, politykami – należą do elity i mają się świetnie.  Złoczyńcy i czarne charaktery odnoszą sukcesy, nie dosięga ich kara, ponieważ nie mają poczucia winy i wyrzutów sumienia. Tak to wygląda.

Stąd też uproszczone przekonanie, że poczucie winy jest złe i destrukcyjne. Gdy go nie masz – kary nie będzie. Owszem, to jest fakt. Jednak faktem jest też to, że ten, kto nie ma poczucia winy, nie ma też sumienia, ani wrażliwości, ani zasad moralnych, ani – tak naprawdę – człowieczeństwa. I to jest druga  strona medalu.

Co było, a nie jest – nie pisze się w rejestr

Poczucie winy z powodu tego, co zdarzyło się w przeszłości, jest udziałem większości ludzi. Chcemy naprawić sytuację, która już się zdarzyła i nie istnieje w chwili obecnej. Na dodatek najczęściej jest to już historia nie do naprawienia. Co wtedy?

Zdrowe poczucie winy powinno się pojawiać jako efekt złego postępowania, za które czujemy się odpowiedzialni, bo mamy sumienie i kodeks moralny lub ideały, którym chcemy sprostać. Wtedy jest ok.

Widzimy skutki negatywne swojego postępowania, toteż – w poczuciu winy i odpowiedzialności – chcemy je naprawić, przeprosić, zadośćuczynić. Gdy to zrobimy – poczucie winy powinno się skończyć.

Jeśli nie ma możliwości naprawienia błędu lub krzywdy nawet największej, należy zdobyć się na wspaniałomyślność wobec samego siebie i wybaczyć sobie. Jest na ten temat piękny film, zdaje się, że druga część „Niezgodnej”. Warto obejrzeć.

Poczucie winy ma wielki aspekt pozytywny, bo jest informacją, że mamy kontakt ze swoją nadświadomością, tą częścią jaźni, która kieruje się Miłością, rozróżnia dobro i zło i chce czynić dobro. 

Ciekawe jest to, że zdrowe poczucie winy pojawia się wraz z rozwojem duchowym i rozwojem świadomości na znacznie głębszych płaszczyznach i w znacznie szerszym zakresie.

Wraz z uświadomieniem sobie, jak bardzo zachowanie, myśli i emocje pojedynczego człowieka wpływają na innych i na cały świat, człowiek uruchamia całą uważność i delikatność, by nie szkodzić i nie krzywdzić. Bo widzi konsekwencje znacznie szerzej i głębiej każdego swojego błędu, złego słowa, myśli, postępowania. Staje się też znacznie bardziej empatyczny, przez co z łatwością potrafi postawić się w sytuacji innego człowieka i odczuć ją. Z tych właśnie powodów stara się znacznie bardziej postępować tak, by nie generować w swoim życiu sytuacji, które zrodziłyby poczucie winy.

Dojrzała postawa wobec poczucia winy w sobie to – jak zwykle – świadoma praca na różnych poziomach. Moim zdaniem każdy, kto na poważnie pracuje ze sobą i swoimi emocjami przechodzi przez kilka etapów.

Etapy pracy z poczuciem winy:

  1. pozbycie się poczucie winy przez zadośćuczynienie i przeproszenie tego, kogo skrzywdziliśmy lub poprzez wspaniałomyślność wobec samego siebie,
  2. uwolnienie się spod wpływów i ideologii religii zwłaszcza chrześcijańskiej, która cała oparta jest na generowaniu poczucia winy w człowieku – przecież już Ewa w raju poczuła się winna, gdy zjadła jabłko;
  3. nauczenie się radości życia, czyli cieszenia się drobiazgami i doceniania każdej chwili życia,
  4. nauczenie się dostrzegania w każdej nawet przykrej, bolesnej lub krzywdzącej sytuacji elementów pozytywnych. To daje ogromną przestrzeń do nauki, wyciągania wniosków i dojrzałości. Uczy też elastyczności w myśleniu.
  5. Uświadomienie sobie, że poczucie winy pojawia się nieraz, gdy nie spełniamy cudzych oczekiwać lub żądań. Wtedy należy pamiętać, że jesteśmy wolni i nikt z nas nie przyszedł na świat, żeby spełniać cudze oczekiwania, czy wyobrażenia. Nikt nie ma też prawa do określania, jacy powinniśmy być i co powinniśmy robić. Gdy temu ulegamy, to wyłącznie z powodu lęku przed odrzuceniem.
  6. Podejmowanie nieustanne prób nie przejmowania się i wysyłania Światła wydarzeniom naprawdę złym, na które nie mamy żadnego wpływu. Jest to najtrudniejsze zadanie, nawet Dalajlama nie zawsze sobie z tym radzi.

 

wina w związku

Jest takie powiedzenie, że wina w związku zawsze leży po obydwu stronach. A mężczyźni dodają: „Tak, oczywiście: po stronie żony i teściowej”. 🙂

Faktem jest, że niezdrowe poczucie winy jest generowane w związkach typu ofiara – kat. Bo tam zawsze ofiara będzie się czuła winna, a partner-kat będzie robił wszystko, żeby ją w tym przekonaniu utrzymywać. Trochę już o tym pisałam, poczytaj tutaj: http://zpietamiwchmurach.pl/ataki-energetyczne/

Jednak są sytuacje, gdy każdy z nas ma ochotę zachować się w związku jak kat. Są to sytuacje, gdy czujemy się bardzo skrzywdzeni przez partnera i potrzebujemy czasu, żeby wybaczyć i zabliźnić ranę.

Najczęściej chodzi o zdradę, rozstanie lub inne poważne nadużycie naszego zaufania.

Trzeba pogodzić się z faktem, że tego typu sytuacje i zdarzenia wymagają czasu i są dość trudnym procesem dla obydwu partnerów.  Bezsensowne jest oszukiwanie się, że nic nie czujemy. Nie ma innego wyjścia, jak pracować ze swoimi emocjami. Polecam technikę akceptacji cienia. ( http://zpietamiwchmurach.pl/akceptacja-cienia/ ) Działa świetnie.

Znam pewne małżeństwo, w którym żona zdradziła męża. Po pewnym czasie lojalnie powiedziała mu o tym, przeprosiła i postarała się naprawić swój błąd, jak umiała i wyciągnęła z tego wnioski dla siebie. Mąż jakby przebaczył, zrozumiał i zapomniał. Jednakże przy każdej nadarzającej się okazji wypominał kobiecie ową zdradę, najczęściej żartem, kiedy indziej z ironią lub złośliwością. Po miesiącu takiego grania roli kata przez męża, żona się wkurzyła i wzięła męża na przysłowiowy dywanik: -„Powiedz mi, kochanie, o co ci chodzi?” -„No, przecież mnie zdradziłaś” – pada odpowiedź męża. Na to żona: – „Przecież cię PRZEPROSIŁAM”. I zupełnie spokojnie wzięła kluczyki od samochodu, wyszła z domu i pojechała do rodziców, potem do koleżanki. Wróciła po trzech dniach, gdy jej mąż poradził sobie ze swoimi emocjami i był gotów do budowania związku w nowej sytuacji.

To jest historia prawie wzorcowa.  Gdy poradziłeś/aś sobie ze swoim poczuciem winy, nie masz żadnej potrzeby tłumaczenia się, wyjaśniania, ani grania ofiary.

Wiesz, że masz prawo do błędów tak, jak każdy człowiek. I fakt, że ktoś chowa do ciebie urazę lub czuje się skrzywdzony, pomimo że zrobiłeś/aś wszystko, co możliwe, by zadośćuczynić osobie, którą skrzywdziłeś/aś nie generuje u ciebie żadnych niskich emocji, lecz wyłącznie konstruktywne i rozsądne postępowanie.

poczucie winy jako trauma rodowa

Wielu Polaków – oprócz egregorowego, pochodzącego z religii katolickiej, poczucia winy – ma również poczucie winy, które wypływa z traum rodowych i niszczących traumatycznych kodów mentalnych. Jest to związane z dramatycznymi losami polskich rodzin w czasie I i II wojny światowej albo z innymi wielkimi krzywdami, które zdarzyły się co najmniej jednemu z członków rodu.

Następne pokolenia przejmują zarówno rodowy wzorzec postępowania, jak i negatywne przekonania.

Gdy w twojej głowie często w określonych sytuacjach pojawiają się następujące przekonania połączone z niskimi emocjami, typu zniechęcenie, apatia, poczucie winy, smutek, to są one spadkiem po dziadkach i babciach oraz pradziadkach i prababciach:

„to wszystko przeze mnie”,

„znów źle robiłem/am”,

„znowu nawaliłem/am”,

„niepotrzebnie to powiedziałem/am”,

„było się nie odzywać”,

„jestem winny/a” i podobne generujące poczucie winy.  Są to kody traum rodowych, które odziedziczyłeś/aś.

Dopiero wyczyszczenie tych kodów techniką Life Flow, daje prawdziwą wolność od poczucia winy.

Co się bowiem dzieje? W ciągu życia sami sobie tworzymy setki, a nawet tysiące neuroasocjacji – czyli sklejek mentalnych, skojarzeń – na które zawsze reagujemy według określonego schematu.

Jeśli kilka lub kilkaset razy niepotrzebnie się odezwałaś przy jakiejś osobie i wtedy poczułaś się winna, to będziesz tak robić cały czas, gdyż powstała asocjacja (sklejenie) określonej twojej reakcji na określoną osobę oraz określonych twoich emocji i myśli do tej sytuacji. Praktycznie z poziomu świadomego są bardzo niewielkie szanse na zmianę tej asocjacji, gdyż stała się prawie automatyczna. A zupełnie bezboleśnie i w ciągu kilku minut można  uleczyć tę asocjację raz na zawsze techniką Life Flow.

Jestem po sesji leczenia w/w kodów traum rodowych generujących poczucie winy i bardzo mi się podoba moja obecna świadomość. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jakim obciążeniem psychicznym były dla mnie rodowe kody poczucia winy  i moje własne asocjacje oraz obciążenia wynikające z mojej historii życia, gdy nie umiałam sobie wybaczyć wielu sytuacji, zachowań, a nawet rzeczy, na które de facto nie miałam wpływu.

 

 

 

 

 

Jedna myśl na temat “to wszystko przeze mnie….

  1. Oj życie z poczuciem winy to nie życie. A najsłabiej, w moim odczuciu, jak ma się to głęboko zakorzenione w podświadomości i nie wie nawet o jej istnieniu. Bo gdybyśmy świadomie wszystko wiedzieli to mielibyśmy panowanie nad sytuacją, a steruje nami podświadomość dlatego tak ważna jest praca nad sobą i swoim wnętrzem. Fajny tekst, na pewno ludziom potrzebny 🙂

Dodaj komentarz