USUWANIE CZAKR

Przyzwyczailiśmy się do tego, że strukturę energetyczną człowieka tworzą czakry i ciała subtelne, czyli aura człowieka. Tak przynajmniej uczy bioenergoterapia…. Powiem szczerze, że jeszcze rok temu dałabym sobie rękę uciąć, że czakry muszą być, bo są podstawowym elementem w strukturze energetycznej człowieka. No i byłabym dziś bez ręki…. Bo ja czakry usunęłam u siebie oraz u moich synów. I jestem cała szczęśliwa z tego powodu.

STRUKTURA ENERGETYCZNA CZŁOWIEKA WG LIFE FLOW

W  omnipotentnej komórce macierzystej są zarówno fizyczne struktury komórki, takie jak: mitochondrium, retikulum endoplazmatyczne, błona komórkowa, różne białka, cytozol, struktury DNA i parę innych, ale jest też jądro i jąderko.

No, i tutaj zaczyna się przygoda. Okazuje się bowiem, że na błonie komórkowej jądra omnipotentnej komórki macierzystej jest pas czakr, który jest zwykłym grzybem, a kinestetycznie odczuwamy go lub widzimy (przez tych, którzy widzą) jak czakry podstawowe wzdłuż kręgosłupa, opisywane szeroko i głęboko przez bioenergoterapię.  Wydawałoby się, że jest ok. Jako wewnątrz, tako i na zewnątrz. Wszystko się zgadza: są czakry  w komórce, są też w aurze. Gra!

Z tą różnicą, że duchowość i bioenergoterapia zaczyna i kończy strukturę energetyczną człowieka na czakrach. A tak naprawdę czakry to absolutny początek tejże. Wcale zresztą nie najlepszy. Bo czakry dostajemy od rodziców. Jedną połówkę od ojca, drugą od matki. Nie jest to zbyt fajny spadek… Czakry jako organiczna część komórki są grzybem, a więc mają strukturę krystaliczną. Oznacza to, że zachowują pamięć uszkodzeń, które mieli nasze rodzice. Toteż trzeba się ciężko napracować przy ich oczyszczaniu, otwieraniu, odblokowywaniu, równoważeniu. Praktycznie rzecz biorąc, syzyfowa robota. Dodatkowy kłopot z nimi jest też taki, że właśnie czakry produkują nasze kryształki świadomości. Toteż wszystkie ograniczające przekonania, jakie mieli nasi rodzice fundują nam cyklicznie i skutecznie.

Tymczasem – znacznie głębiej – w jądrze komórkowym, pod czakrami, w merkabie otoczonej pierścieniem lub pierścieniami jest nasz osobisty, prywatny, jedyny i niepowtarzalny Kryształ Stwórcy. To on powinien produkować nasze kryształki świadomości i w ten sposób rozwijać naszą niepowtarzalność.  I to jest najlepsza wiadomość!

KRYSZTAŁ STWÓRCY

Większość ludzi w ogóle nie ma dostępu i nigdy przez całe życie z Kryształu Stwórcy nie korzysta. Tak było do lat 90-tych. I się zmieniło. Zaczęły przychodzić na Ziemię dzieci indygo i kryształowe, które od urodzenia wręcz Kryształu Stwórcy używają. Stąd ich duża wrażliwość, ale też wyjątkowe umiejętności.

Kinestetycznie Kryształ Stwórcy wyczuwamy niemal w środku klatki piersiowej, gdy się go oczyści i aktywuje, to odczuwamy przyjemne ciepło w tej okolicy. Bywa, że jest on mylony z czakrą serca albo polem serca.

Posługiwanie się Kryształem Stwórcy daje człowiekowi duże możliwości:

  • uruchomienie całego potencjału swojej indywidualności,
  • większą łatwość  w zarządzaniu swoim życiem,
  • uruchomienie jasnowidzenia, jasnoczucia, jasnosłyszenia w różnych zakresach,
  • wielowymiarowość postrzegania, rozumienia, doświadczania,
  • skuteczne zarządzanie swoją energią,
  • łatwość w osiąganiu celów (choć na to składa się jeszcze parę elementów :)).

Kryształ Stwórcy jest oryginalny i niepowtarzalny w kształcie dla każdej osoby.

Produkuje, po usunięciu czakr, tylko twoje kryształki świadomości, co jest wielką sprawą, bo dopiero wtedy możesz uzewnętrznić swoją indywidualność i niepowtarzalność w świecie. Nie ma dwóch takich samych kryształów. Na ogół ma rysy, drobne zabrudzenia. Gdy ktoś miał podpięcia demoniczne, to kryształ jest miejscami czarny lub nawet uszkodzony.

Są też osoby, które – pomimo posiadania czakr – również korzystają z mocy Kryształu. Ma on znacznie większe znaczenie w rozwoju duchowym niż ktokolwiek by pomyślał.

 

6 myśli na temat “USUWANIE CZAKR

  1. Przeczytałam z ciekawością.
    Zakładam, że obie teorie mogą być prawdziwe. Dlatego, że mamy wybór, którą podążać ścieżką w pracy nad sobą i swoją duchowością, mamy wybór technik, szkół różnych, wszystko zależy co komu pasuje i w co wierzy lub w co chce wierzyć bo sądzę, że siła sugestii też ma ogromne znaczenie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. To nie są teorie. To jest wiedza. Na dodatek jedna. Tylko tyle, że bioenergoterapia zatrzymuje się na czakrach i nie szuka głębiej. Stąd te nieporozumienia. Chodzi też o niewłaściwy punkt wyjścia. Bioenergoterapia zakłada, że człowiekowi trzeba dostarczać energii przez czakry. Gdy tymczasem to człowiek jako Indywidualizacja Źródła jest sam źródłem energii. Kryształ Stwórcy to umożliwia. 🙂 Ponadto trzeba pamiętać, że w człowieku jest wiele nie jego energii, które są przeciwieństwem Światła. Te energie mogą ciągnąć Światło od człowieka poprzez czakry, implanty typu obręcz egoizmu i parę innych. Pozbycie się tego, co nie nasze dopiero daje wolność i otwiera na prawdziwą wielkość człowieka.
      Nie chodzi o sugestie, ale o sztywność przekonań i bronienie swoich interesów. Co zrobiłaby cała rzesza bioenergoterapeutów, gdyby nagle przyznała, że czakry warto usunąć? Poszliby na bezrobocie?
      Każdą rzeczywistość energetyczną można zobaczyć, poczuć na sobie, nawet dotknąć. Wystarczy chcieć albo przyjechać do mnie na warsztat, hihi 🙂

  2. https://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_unikajmy_negatywnych_energii_cz4.html

    „Trudno też się bronić kiedy ludzie nie mają pojęcia o swoim energetycznym ciele, nadal naśmiewają się z istnienia w naszym systemie meridian, czakr, uważają je za narzędzia szatana. Nasze czakry to potężne sita, które zatrzymują negatywną energię i potrafią ją na powrót wyrzucić z systemu. Potrafią wyłączyć te kanały, które najmocniej drenują nas z energii i zepchnąć je na inny tor poza ciałem. Ale kiedy nasze systemy mają dużo nieszczelności ciężko nad tym wszystkim zapanować, w dodatku jak to ma zrobić ten człowiek, który w ogóle nie wierzy w czakry … gorzej, nie wierzy w żaden system energetyczny człowieka? ”

    Tak pisze Wiesława odnośnie czakr, kurcze sam się zastanawiam za i przeciw, i min. Temat tego ze determinsitycznie (moja rozmówczyni na FB) uwaza ze jesteśmy zapętleni w pętlach czasowych i ze nie posiadamy inwencji w stosunku do
    ,, ustalonego scenariusza”

    Takze jest kwestia samego NEW AGE , bo odnosnie pewnego artykułu : http://www.taraka.pl/niuejdz_witamy_w_piekle

    Moj romówca pisze : „Kieruje się w życiu bardziej czuciem niż analizą, tak jak tobie podpowiada czuciowiedza taki i do mnie przychodzą odpowiedzi same, najlepszym miejscem do nawiązania kontaktu z wiedzą z pola jest łono natury. Można uzdrawiać swój Rod oddechem, trzeba nastawić się na oddychanie światłem, nie wierze w karmę, uważam się za suwerenną istote i żadna karma mnie nie obejmuje,karma w moim odczuciu to pułapka.Stany szczytowe mogą być zwodnicze jeśli nie ma ukorzenienia, można odlecieć i nie poradzić sobie z wiedzą, przechodziłem to, tak jak drzewo bez korzeni się przewróci tak ja nie radziłem sobie emocjonalnie z wiedzą jaka do mnie przychodziła. Tyle duchowości, przekazów anielskich a ciekawi mnie jak ma się uziemienie, bo z tego co czuje i widzę to ludzkość ma słaby korzeń, przez co traci kontakt z Natura z łonem matki ze źródłem a nawiązuje kontakt z istotami które w moim odczuciu nie zawsze są przyjazne i tylko takich udają.Świadomość mego serca (wyższe Ja) podpowiada mi ze astral jest przejęty przez system i nie jest mi potrzebny do dalszej pracy, by mnie tylko spowalniał i dezinformował. Śniłem kilka razy świadomie i spotykałem świetliste istoty które mi przekazywały jakąś mądrość, jednak wole stan medytacji i kontakt z własnym sercem i intuicją niż spotkania z tymi istotami. Intuicja mówi mi zostaw astral to nie jest ci potrzebne, jednak to co jednemu jest zbędne drugiej istocie może być potrzebne i rozwojowe, każdy z nas jest na innym poziomie rozwoju i potrzebuje różnych doświadczeń do dalszej drogi. DNA też tak widzę jak coś holograficznego bo cała ta rzeczywistość jest holograficzna polecam książkę „Kosmiczna Spirala” Bardzo ciekawa. Zmiany w DNA powodują zmiany całego organizmu przede wszystkim odmłodzenie. Z mięśniami twarzy znam to dobrze, nawet głos się zmienia. Zapoznam się z materiałami które załączyłeś zawsze szerszy horyzont widzenia. Dla mnie jest tylko jedna ścieżka, ścieżka Miłości. ”

    Słuchałem kiedyś bardzo dużo PorozmawiajmyTV szczególnie interesowało mnie co mówi Joanna Rajska, Jacek Czapiewski i Monika Rajska Hiperfizyka. Dziś nie czuje tego za dużo tam Plejadian a w moim odczuciu Plejadianie pomagają jak tylko maja w tym korzyści

    Niuejdż to fanatyczna grupa która swymi „świecidełkami” i „fajerwerkami” oślepiła świat Znane mi jest istnienie szaraków, od dziecka mam z nimi do czynenia polecam książkę „Wspólnota”: Prawdziwa opowieść – Whitley Strieber
    Jak ktos przeczyta ją sercem od razu uświadomi sobie jak zło udaje dobro niuejdż to system w nowej formie

    „Ogólnie teraz jest istotne otaczać się różnymi odpromiennikami i orgonitami. Kasztany, ziarna gorczycy, skorupki jajek, paprotki to świetne odpromienniki paproć dodatkowo oczyszcza powietrze i oczyszcza energetycznie przestrzeń ”
    Dodam że montują teraz anteny sieci internetowej 5g te mikrofale tak rozbijaja orgon że orgonity są bezsilne, wstępne badania ujawniły że powoduje raka serca u szczurów, jeśli się zgodzimy na 5g i nadal będziemy nieświadomie korzystać z internetu to nieciekawie się zapowiada, w Polsce juz montują. Tak działa niuejdż modlić się robić rytuały odwrócić uwagę świadomości od istotnych naprawdę spraw. Tak jak napisałem niuejdż tak oślepił ludzi swymi „błyskotkami” czytaj rytuału aya itd że jesteśmy ślepi na zagrożenia.
    Tak wiem, moja opinnia jest taka ze niuejdż nie jest dla mnie. Powiedz mi kto z niuejdż wie o 5g albo o nanotechnologi i nanobotach z chemicznych smug?

    Wogóle kto z niuejdż zna zagrożenia tego świata. Umieją odprawić rytuał ale nie wiedzą co wsiąka im przez skórę

    Tak jak pisałem niuejdż to system w nowej formir, wie że dalej nie może być w starej formie to pomaluje kraty na złoto i oślepi swym blaskiem świadomość ludzką. „Sprawiedliwość to miłość z oczami, które widzą.”
    Friedrich Wilhelm Nietzsche

    Niuejdż jest ślepa na to co się dzieje. Uczą jesteśmy jednością, poznaj siebie. Będąc jednością jesteśmy też i tym co nas otacza, zeby poznać siebie trzeba poznać swiat wraz z jego niebezpieczeństwami

    Według filozofii niuejdżowskiej Mahatma Gandhi powinien z całymi Indiami usiąść i medytować, ufać w plan, jednak on działał. Mahatma Gandhi jest przykładem co system robi z prawdziwymi nauczycielami. Gandhi był potężną Istotą która przejawiała mądrość ze Źródła ”

    Koniec cytatu , do tego mozna zerknąć na komentarze ktore są ciekawe z tej strony Tarak cytuję ” Przeczytałam artykuł, prześledziłam dyskusję… I doprawdy nie mam pojęcia o czym tu w końcu mowa. Po pierwsze – brakuje definicji New Age’u jako wiary czy wyznania, pomimo, że za takie w artykule uchodzi. Co więcej – jako religioznawca twierdzę, że nie ma możliwości przypisania tej mglistej kategorii do ruchu (para)religijnego ze względu na brak doktryny, obrzędu, sposobów nabywania funkcji, struktury, instytucjonalizacji itd. Niemniej, skoro autorka podejmuje się krytyki New Age’u jako (w domyśle czytelnika: oczywistego) fenomenu wyznaniowego (sekciarskiego), to wypadałoby go jakoś zdefiniować. Tymczasem w moim odczuciu krytykuje się tutaj coś, co nie istnieje. Hasło „New Age” to bardzo pojemny worek, do którego możemy powrzucać wszystko, co wydaje nam się subiektywnie „dziwne” lub „podejrzane” (jak np. telefon komórkowy komuś żyjącemu 100 lat temu). Możemy to w ten sposób ośmieszyć i uznać za groźne. Tylko po co? Jakie lęki stoją za takim działaniem?
    Mam wrażenie, że autorka traktuje Njuejdżowców tak, jak kiedyś Kościół Katolicki traktował czarownice: jeśli utonęła, to była niewinna a jeśli się unosiła, to trzeba ją było spalić lub utopić.
    Znam wiele osób, które grają na bębnach (nawet same je zrobiły), znam ludzi, którzy widzą aurę, znam wegetarian, znam niezwykle mądre i szczere dzieciaki, spotkałam też ludzi, którzy mają imponującą wiedzę na temat działania i historii koncernów farmaceutycznych (tu nie odmówię sobie polecić skierowania dociekliwości autorki na ten fenomen). Nie znam nikogo, kto określałby sam siebie mianem „wyznawcy New Age” czy też Niuejdżera (?). A przecież wszyscy fanatycy z naciskiem podkreślają do jakiej grupy należą oraz kto jest ich Bogiem!
    Po przeczytaniu Pani artykułu jednak zmuszona jestem poważnie zastanowić się nad sobą. Bo może nie wiedziałam o sobie czegoś ważnego? Może jestem Njuejdżerką?Wyznawczynią niebezpiecznej religii? Proszę zatem o pomoc i oświecenie mnie w kwestii moich przypadłości, które poniżej wyznaję z gorliwością godną średniowiecznej spowiedzi:

    Zwierząt z zasady nie jadam. Mogłabym wiele napisać o komunikacji ze zwierzętami, o ich wrażliwości, inteligencji a także sposobom, w jakie odzwierciedlają one świat swoich „właścicieli”. Kto wie, ten wie. A przecież wystarczy zobaczyć filmy o tych uratowanych z rzezi… Obozy koncentracyjne dla „braci mniejszych” uważam za powód do wstydu dla gatunku ludzkiego. I tyle. Nie potrzeba ideologii New Age, by to stwierdzić. Wystarczy mieć oczy i nie bać się widzieć.
    Aurę nauczyłam się widzieć całkiem niedawno. Wciąż się uczę i wciąż się dziwię, że to takie łatwe. Wystarczyło kilka prostych instrukcji. Tak, każdy może się nauczyć. Tak jak jazdy na rowerze. Jedni jeżdżą, inni nie. Nie potrzeba do tego New Age’u.
    Nasze dzieci są wychowywane bez poczucia winy, religii i szkoły (uczą się w domu). Nie krytykujemy ich, co najwyżej jesteśmy obserwatorami ich zachowań, pozwalając im ponosić konsekwencje i prowadząc je z pozycji bardziej doświadczonych. Czy są kryształowe? Na pewno są bardziej bystre, szczęśliwe, pewne siebie i kreatywne niż większość rówieśników. Czy jesteśmy Njuedżowymi rodzicami? Well…jeśli ma to oznaczać nowy, pełen szacunku sposób wychowywania dzieci, to czemu nie? Jednak nie mamy potrzeby tak siebie nazywać.
    No i na koniec chyba najcięższy grzech.Uzdrowiłam sama siebie z kilku „poważnych” chorób ( w tym jednej potencjalnie śmiertelnej) za pomocą akceptacji, afirmacji i zaufania do Źródła lub sił wszechświata. Może nie powinnam była tego robić? Teraz jest już za późno. Moje „poważne” choroby sobie poszły i powtarzam wciąż wielu ludziom, że mają ogromną moc samouzdrowienia o ile się tego nauczą i wybiorą życie bez chorób.
    Ponadto: moje dzieci, koty i rośliny reagują na sygnały wysyłane telepatycznie nie mając nawet najmniejszego pojęcia, że te niestosowne zachowania są njuedżowe; moi rodzice zamiast pytać: „co oni z tobą zrobili?” wobec oczywistych dowodów wplątania mnie w sektę pytają: „jak wy to robicie, że jesteście tacy szczęśliwi?”; moi przyjaciele codziennie modlą się o zdrowie Matki Ziemi i ludzi ją zamieszkujących wraz z nami; moi pacjenci płaczą z radości kiedy zaczynają czuć przepływ energii miłości w ciele; mnie samą ogarnia niczym konkretnym nie spowodowana błogość istnienia; odczytuję informacje z pola; nie oglądam telewizji.
    Czy to wszystko znaczy, że padliśmy ofiarami tajemnej sekty New Age? Czy odczuwana radość i błogość są tak naprawdę maską zaś uczucie pełni jest tak naprawdę uczuciem pustki?
    Proszę o poddanie mojego przypadku diagnozie oraz o pomoc w znalezieniu ewentualnie odpowiedniej placówki służby zdrowia, która podejmie się leczenia dziwnych przypadłości moich, mojej rodziny i przyjaciół.
    Z ”

    Kolejny cytat komentarza ” Zakładam, że mówiąc o „chodzeniu po ogniu” miała Pani na uwadze chodzenie po rozżarzonych węglach – proszę mnie poprawić, jeśli się mylę – i jakkolwiek nie jestem znawcą tego tematu, na miarę mojej intuicji i rozumienia: jak najbardziej da się wytłumaczyć to zjawisko, stosując kategorie praktyczne.Tak, to miałam na myśli. Bardzo jestem ciekawa; jakie to kategorie praktyczne należy zastosować, aby wytłumaczyć to zjawisko?
    Co do widzenia aury i tego; czy to jest wiara czy nauka- dobrze wyjaśnił to Pan Radek. Tak dokładnie jest, można się tego nauczyć jak jazdy na rowerze, pod warunkiem, że ten ktoś chce tego. Nauczyć się tańczyć tez każdy może, chociaż nie każdy pewnie zostanie mistrzem świata w tej dziedzinie. Tańczyć i Śpiewać każdy może,
    trochę lepiej, lub trochę gorzej,
    ale nie oto chodzi,
    jak co komu wychodzi.
    Czasami człowiek musi,
    inaczej się udusi,
    uuu. A tak na marginesie; po moim, jednodniowym udziale w warsztatach z terapii tańcem, wyszłam z nich taka rozanielona, że na przystanku autobusowym podrywał mnie dość natarczywie jeden bardzo przystojny pan chirurg. Takie branie miałam! ha, ha, ha !!! Niestety, gdy trafiłam do niego na oddział, przywieziona przez pogotowie, już takiego entuzjazmu i zainteresowania nie wykazywał, lecz widziałam, że się głupio czuł.
    Czy to jest wiedza czy nauka?. Moim zdaniem jest to wiedza, nie w takim rozumieniu, że została poddana i zweryfikowana przez badania naukowe, bo pewnych rzeczy jeszcze nauka nie potrafi zbadać, ale jest wiedzą praktyczną, która jeśli zostanie zastosowana- osiąga się pożądany rezultat.

    Zaprzecza Pani temu, by przedstawiała swoją wiarę, a jednak to Pani robi. Z Pani artykułu jednoznacznie wynika w co Pani wierzy (przynajmniej w zakresie, który Pani porusza) Pisze pani wprost, że Ruch New Age jest w całej rozciągłości szkodliwy, a jego zwolennicy i wyznawcy zostali sprowadzeni na manowce w krainę ułudy i toną w odmętach szaleństwa.Zgoda założeń New Age na każde zło dziejące się na świecie, nadinterpretowanie rzeczywistości i dopisywanie do wszelkich realnie dziejących się wydarzeń, z tymi negatywnymi na czele, domniemanego bogactwa ukrytych znaczeń, sensu, właściwości, przeznaczenia i wartości dodatnich, powoduje w odbiorcach New Age ułudę szczęśliwości, która uzależniając jak narkotyk, efektywnie prowadzi do królestwa szaleństwa, odklejenia od rzeczywistości i ugrzęźnięcia we własnej niekomunikowalności niczym w beczce…
    Wierzy też Pani w to, że zjawiska niezbadane mieszczą się w kategoriach mistycyzmu, a nie realności.
    „Jeśli chwalisz coś czego nie rozumiesz, to jest to błąd, ale gorszą rzeczą jest potępianie tego”
    Leonardo da Vinci ”

    Następny ” … to opis zainfekowanego New Age pasuje mi do każdego, przeciętnego człowieka. Wystarczy podłożyć pod przedstawioną listę inne poglądy i gotowe! Często się stykam i na szczęście, coraz mniej boleśnie, z faktem, że prawda jest jak d…, każdy ma własną i każdy tej własnej g. prawdy broni bardzo zaciekle. Z tej zaciekłości wyziera ciasnota umysłowa, czasem moja, czasem mego rozmówcy – jak wypadnie. Nie będę się zapierał, że czasem mi na sobie zależy. Dopuszczanie do głosu innych scenariuszy rzeczywistości, będące świadectwem otwartego umysłu, jest z kolei, w przerysowanej postaci, cholernie nudne – to także ściana, a rozmowa ze ścianą wiadome efekty ma. Nie ma dyskusji, a ta ma sens. Rzeczywiście pogubiłem się w trakcie, co jest blefem, co autorka jada, a czego nie. Uśmiechnąłem się na zdanie „ani nawet w praktykach religijnych” jakby były one umysłowych dewiacji najwyższą formą, a tę przyszło mi akurat praktykować. Właśnie wróciłem z trzydniowych paulińskich rekolekcji, gdzie dowiedziałem się, że gdybym wierzył prawdziwie iż w tym złotym pudełku na ścianie jest Bóg, nie dałbym się wygonić z kościoła. No, przekonało mnie to, tym bardziej, że zdanie to wygłosił kiedyś, Jego Świątobliwość Dalajlama. Ogólnie podoba mi się i New Age i jego wygłoszona tutaj krytyka. Takie mamy głowy gorące, co robić. Pisał mądrala: umysł jest jak małpa, chwyta się wszystkiego, oduczyć go tego niełatwo, kolego. ”

    „Albo chociaż na Ministra Szczęścia, Edukacji i Wiecznego Zdrowia 😉 To byłby piękny świat. I wcale nie żartuję.

    I nie mam zamiaru walczyć z poglądami innych ludzi. Każdy żyje w swoim tunelu rzeczywistości. Śni zbiorowy sen z własnej niepowtarzalnej perspektywy. Ostatnio poczytuję Kurs Cudów i próbuję nieśmiało myśleć jego kategoriami. Nie osądzać, natychmiast wybaczać, kochać bezwarunkowo. Kochać czyli tworzyć przestrzeń wolności przeżywania świata. Odrobinę ale zauważalnie poprawiło mi się w małżeństwie 😉 I jakie ma znaczenie czy to New Age czy cokolwiek innego? ”

    „Ja też wyleczyłam się sama z poważnej choroby, z której leczył mnie bezskutecznie specjalista wysokiej klasy, doktor nauk medycznych przez 11 lat. Gdybym nadal stosowała się do jego zaleceń pewnie by mnie już nie było wśród żywych. Potrafię człowiekowi prawie w stanie zapaści, z temperaturą ciała 34 stopnie przywrócić 36,6 w ciągu paru minut.

    Niestety, mało jest wśród naszych lekarzy zwolenników takiej postawy- jaką prezentował znakomity lekarz- profesor Julian Aleksandrowicz. Pozwolę sobie przytoczyć jego słowa:
    ” Nie ma nieuleczalnie chorych, niedostateczną jest tylko nasza wiedza ”
    Profesor Julian Aleksandrowicz
    CZY NATURA CZYNI CUDA ?
    Nie sądzę. Stąpam twardo po ziemi i nie wierzę w żadne cuda; noo… co najwyżej w cudacznych lekarzy. Wszystkie takie „cudowne” zdarzenia i zjawiska mają racjonalne uzasadnienie, choć wiele z nich pozostaje jeszcze dla nas zagadką. Od niedawna na przykład, dość duże zainteresowanie badaczy budzi zagadka niezwykłej skuteczności „leków” homeopatycznych. Póki co, jest niezrozumiałe, aby specyfik o tak nieskomplikowanej konstrukcji, miał tak skuteczne działanie. Tak czy siak w cuda i w czarownice współczesny świat już raczej nie wierzy, no może za wyjątkiem pewnych grup zawodowych… 🙂 Tak czy inaczej, znane są tysiące (a właściwie miliardy w dziejach człowieka) przypadków uzdrowień, po zastosowaniu „niekonwencjonalnego” leczenia. Znam świeżutki przykład, gdy nie tak dawno wielu polskich lekarzy podczas pobytu w Afryce było świadkami całkowitego wyleczenia chorych w ostatnim stadium gruźlicy, po której w organizmie nie zostało ani śladu! Żadna medycyna białych ludzi nie może poszczycić się takim sukcesem. I wszystkie te przypadki są szczegółowo opisane oraz posiadają pełną dokumentację. Afrykańczycy nie stosowali antybiotyków, tylko leki pochodzące wprost ze środowiska naturalnego. To dopiero jest MEDYCYNA !!
    „ Wolę być wyleczony przez szarlatana niż uśmiercony przez sławę medyczną ”
    Profesor Julian Aleksandrowicz

    Jest to podejście odosobnione. Wielu naszych lekarzy prezentuje podejście oparte na wierze, a nie naukowe. Dlaczego tak twierdzę? Ano dlatego, że istotą podejścia naukowego jest kwestionowanie zastanego stanu wiedzy i otwartość na nowe, inne hipotezy, które się weryfikuje w trakcie badań i doświadczeń. Bez tego nauka nie zrobiła by postępu. Tymczasem, uznaje się tylko to, czego nauczyli się w trakcie studiów i co zostało potwierdzone badaniami i zaciekle zwalcza nowe podejścia . ”

    „Każdy prąd kulturowy ma wysokie i niskie przejawy swego stawania się w świecie. Kiedy dla każdego w miarę wykształconego F. Nietzsche stał się drugą po Platonie wielkością intelektualną każdy prąd kulturowy przybiera postać para religii. A para-religia ma wysokie i bardzo niskie przejawy swego uobecniania się. Asceza miesza się z interpretacją zjawisk, a których następnego dnia się nie pamięta. Wiele obszarów ulega prywatyzacji: bezpieczeństwo, sport, nauka, kultura w rożnych przejawach, czemu więc nie religia. A że czasem może prowadzić do nadużyć i fanatyzmu – lepszy fanatyzm prywatny niż publiczny! J. Kolarzowski ”

    a z drugiej są twierdzenia ze to my wierząc w cos cos powołujemy taki artykuł o tym pisze (o paranoi wiary)

    http://crystalarya.com/blog/crystal-arya/tagi/rozwoj-duchowy

    Albo właśnie jak na poczatku mojego komentarza, pisanie ze zagrażają nam jakieś byty ,wampiry energetyczne, na ile takie rzeczy szkodzą nam bez względu na rzekomą świadomość o tym a na ile my wiedząc o tym sama wiedzą o tym się chronimy bo WIEMY i NIE ZGADZAMY SIĘ, STAWIAMY WARUNKI!! HM???

    1. Ale się opisałeś! 🙂 cóż, każdy człowiek ma prawo do swojej interpretacji rzeczywistości. Jeden wie więcej, inny mniej – a potem wyciąga wnioski na miarę swojej wiedzy. Często więc błądzi. 🙂 Jednak przy szczerej decyzji poznania prawdy i osiągnięcia jakiegoś celu – jest to absolutnie możliwe. 🙂 Widzę to po sobie i wielu ludziach, których znam.
      Nie ma potrzeby, żeby wszyscy naraz nagle dowiedzieli się i poznali system energetyczny człowieka. Wystarczy 1% LUDZKOŚCI. Toteż po co się tak ekscytować? New age, czy nie-new age, czakry, czy ich brak? Te osoby, które mają coś do zrobienia na Ziemi – we właściwym czasie zrobią to. Już to robią. Co więcej – większość ludzi nawet nigdy się nie dowie, ile zrobili dla ludzkości i Ziemi.
      Każdy, kto ma duży cel w życiu trafi w końcu do właściwych nauczycieli, posprząta u siebie to, co potrzebne, żeby zrealizować siebie najpełniej. Pozostali żyją sobie swoim życiem i wcale nie jest im tak źle. 🙂

Dodaj komentarz