WYJDŹ DO ŚWIATA Z PYTANIEM – listy czytelników

                                       Odpowiedzi czytelników na post sprzed dwóch tygodni „Wyjdź do świata z pytaniem” były dla mnie przyjemnym zaskoczeniem, bo to znaczy, że są ludzie, którzy sprawdzają, czy to, o czym piszę działa. Dlatego – zgodnie z obietnicą – publikuję je dziś wraz z komentarzem. Dodam również, że pełne info o tej metodzie jest we wpisie:  http://zpietamiwchmurach.pl/wyjdz-do-swiata-z-pytaniem/ jakby ktoś potrzebował doczytać.

                          Technika „Wyjdź do świata z pytaniem” jest w swej istocie sposobem ustawienia siebie na odbiór. Nieustannie bowiem gadamy do świata, do Boga, do innych, co byśmy chcieli, czego nam brakuje, co nam utrudnia życie. A zapominamy, że świat, Bóg, inni ludzie słuchają, więc chcą odpowiedzieć. Ale my już tych odpowiedzi nie słuchamy, nie mamy czasu, ani uważności, żeby odczytać odpowiedź.

Toteż przedstawię dziś historię fajnej kobiety, która właśnie ten aspekt naszego życia świetnie ilustruje. Chce zachować anonimowość, więc  powiem tylko, że jest to warszawianka z Krakowa:

               „Witaj

                          Niedawno trafiłam na Twojego bloga. Chciałam napisać wcześniej, więc w sumie dobry pretekst ta moja historyjka z odpowiedzią od świata. 🙂 Ale najpierw chciałabym podziękować.. jest wiele blogów o takiej tematyce.. ale tylko z Twojego bije energia…  nie jest to tylko i wyłącznie sucha wiedza. Autentycznie czuć ciepło od Ciebie. Czytając człowiek czuje dużą otuchę. 🙂

                          Ale wracając do mojej historii. To wszystko zaczęło się już jakiś czas temu. 14 lat temu, gdy się rozwodziłam z moim byłym, jedynym sposobem na ogarniecie się było dla mnie oddychanie wieczorne. Robiłam to intuicyjnie: po prostu leżałam w rozpaczy i liczyłam od 100 do 1 ( nie wiedziałam, że to jakby medytacja). To mi dało siłę przetrwać trudny okres( sama, bez pomocy z małym dzieckiem, bez pracy ). Wtedy stojąc sobie na przystanku w mroźną zimę, popatrzyłam na świat  i pomyślałam: „Matko, ale ten świat piękny!”( coś ci to mówi? :)) I wtedy poczułam, jak  ktoś mnie ściska w prawe ramię, a stałam na odludnym przystanku , gdzie żywej duszy nie było. Odwróciłam się i nikogo nie było.. ale ogarnęła mnie taka fala ciepła, radości , miłości i pewności, że wszystko będzie dobrze… Ten najgorszy okres w życiu był przez to najpiękniejszym…

                              Obecnie problemy z moim nastolatkiem to tak jakby kolejny stopień w moim przebudzeniu i powrotu do duchowości. No właśnie, jestem mamą 16 latka. Na początku roku doszło do pewnego incydentu, który nami potrząsnął ( nie chcę pisać jaki, uszanuje prywatność mojego syna). Było to   dla nas szokiem, gdyż moje dziecko to chodzący ideał: od małego bardzo pozytywny, życzliwy, pomocny, bezproblemowy. Toteż zapisaliśmy go na spotkania z psychologiem. Dodam tylko, że incydent miał – oczywiście – miejsce jakieś trzy tygodnie po tym, jak sama ze sobą nie mogłam wytrzymać i w akcie bezradności prawie wykrzyczałam światu, że chcę jakiś znak, bo już nie daję sobie ze sobą rady.

Po tym wydarzeniu z początku roku, pojawili się w moim życiu ludzie, którzy jakby pchnęli mnie w pewnym kierunku…, czyli duchowości, o której zapomniałam na 14 lat… (m.in. trafiłam też do ciebie) – taka mała lawina. 🙂

A jak trafiłam do ciebie i zaczęłam czytać, to stwierdziłam, że spróbuję… Już tylu cudów doświadczyłam … , tyle razy dostawałam sygnały z góry..

                                     No i zadałam pytanie, co ja mam robić?( nie chodziło mi tylko o syna , tylko ogólnie o moją drogę też….. ) W minioną  sobotę mieliśmy spotkanie wspólne z psychologiem i czekając na wizytę, sięgnęłam po  gazetę… ( stary egzemplarz babskiego czytadła z 2015r). Generalnie artykuł był o tym, że ludzie potrzebują wysłuchania, od błahych spraw typu, że byłam dzisiaj u fryzjera po wyżalenie się…., ale w dzisiejszych czasach wszelakich komunikatorów  i znajomości internetowych, ludzie zapominają nawet własnego głosu…   Bohaterka artykułu Wanda Bień, emerytka mieszkająca na Żoliborzu dała ogłoszenie do gazety, że wraz z koleżankami  emerytkami można je wynająć za darmo i przez pół godziny można do nich mówić i będzie się wysłuchanym.  Bez oceny, dobrych rad, przerywania….  Siedziałam jak wryta… Bo odpowiedzią na moje pytanie „co mam robić?”  było: ” SŁUCHAJ…”-  poczułam to w sercu.
Dzisiaj mój  syn się otworzył, a ja zamiast jak zwykle paplać i moralizować po prostu słuchałam. Tylko tyle i aż tyle :), a musisz wiedzieć, że jestem straszną gadułą. :)”

                                       Do tej historii nie potrzeba komentarza. Jest jasna, a przy tym niesie o wiele szerszy, niż tylko osobisty, przekaz. Dziękuję serdecznie.

                                  Natomiast inaczej odbiera informacje pani Renata, która ma obecnie sporo stresu z pracą i relaksuje się dopiero podczas snu, dlatego wiele odpowiedzi, podpowiedzi i informacji otrzymuje we śnie. Chociaż z interpretacją i znalezieniem odpowiedzi też poradziła sobie świetnie i po swojemu.

                               „Bardzo Ci dziękuję, że mi odpowiedziałaś. Jestem Ci bardzo wdzięczna. Dużo przychodzi do mnie takich wewnętrznych informacji, ale nie wszystko potrafię zrozumieć. No i te wszystkie sny, po prostu są tak intensywne i praktycznie noc w noc, więc zaczęłam je spisywać. Dzisiaj śniły mi się węże 😉 Tak więc muszę porozmawiać z kimś, kto pomoże mi to ogarnąć. Od lipca coś się podziało i wtedy jakby jednocześnie rozstałam się z facetem i stanął mi ruch w pracy. Tak więc ja wcale nie muszę sobie dawać jakiejś szczególnej zgody na rysowanie, czy bycie ze sobą, bo więcej mam czasu, niż zajęcia ;). I wcale by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie szarpanina od czynszu do czynszu 😉 Ale jestem dobrej myśli. Zresztą innego wyjścia nie mam 😉 Dziękuję za piosenkę 🙂 Bardzo mi do tego podeszła melodyjka z „Były sobie świnki trzy „.

A teraz napiszę już w temacie wychodzenia z pytaniem 🙂

                                W czwartek zadałam pytanie Jakie jest rozwiązanie mojej obecnej sytuacji, po czym wyszłam z domu i za progiem jeszcze sobie powiedziałam, że każdy krok zbliża mnie do odpowiedzi. Patrząc na liczby przeplatały mi się 3, 9,6 i 8, zresztą 3 od dłuższego czasu u siebie zauważam, bardzo często w snach. Poza tym nic szczególnego się nie wydarzyło. Wieczorem usiadłam do medytacji i zaprosiłam znowu Siebie. Ponieważ od jakiegoś czasu przychodziły mi jakieś takie podszepty, że ja chyba za dużo czytam i robię w kwestii duchowej, a mało jakby poświęcam czasu na interesowanie się makijażem to odwróciłam wszystko i zapytałam Siebie, czy ja przypadkiem nie powinnam zrobić jakiegoś szkolenia nowego w swoim zawodzie i dostałam odpowiedź, że tak. Zapytałam, czy ta odpowiedź na pewno jest moja i usłyszałam, że tak. Zapytałam skąd wziąć na szkolenie kasę, padła odpowiedź, że przyjdzie. Ok. Nawiasem mówiąc, myśl że za mało czasu poświęcam swojemu zajęciu przyszła kilka razy w trakcie EFT, ale ją spychałam.

                                     Na drugi dzień pijąc kawę pomyślałam, że zacznę od oglądania filmików z makijażem permanentnym, bo poczułam, że stamtąd może coś przyjść… Pamiętam jak 2 lata temu patrzyłam zafascynowana jak bodajże Koreańczycy robią makijaż piórkowy i mogłam patrzeć na te filmy w nieskończoność, pomimo że miałam ruch i dobrze całkiem mi szło.

                            No więc włączyłam pierwszy film, który po tytule podpowiedział że to ten, z tego przeszłam do drugiego a ten nakierował mnie na trzeci i w trakcie tego trzeciego poczułam, że jest metoda, która mnie mocno zainteresowała i jak zaczęłam grzebać to i pojawiło się szkolenie, które chcę zrobić. Oczywiście za pieniądze, ale pomyślałam, jeśli ma być, to kasa się znajdzie.
Nagle pojawiły się myśli, że  na ten moment mam makijaż i skąd takie zafiksowanie, że mam siedzieć i rozgryzać co też innego mogłabym robić? Dlatego, że jasnowidzka tak powiedziała? Poczułam też taki żal, że jakbym się np. pogodziła z facetem, albo zacząłby mi się znowu ruch w pracy, to przestanę poświęcać czas swojej duchowości…. Przecież to kompletna bzdura.

                             Tak, czy inaczej dla mnie przyszła odpowiedź: Energia podąża za uwagą, a ja uwagę swojej pracy odebrałam. Zamknęłam się w domu ze wszystkim, co duchowe i  podświadomym strachem przed pieniędzmi, zresztą w trakcie którejś z rundek EFT też miałam taki zgrzyt, że boję się pieniędzy.
Po zadaniu tego pytania (teraz jeszcze sobie uświadomiłam) zadzwoniła mi klientka, która miała być wczoraj u mnie na zabiegu korekcyjnym i poprosiła o przesunięcie na dalszy termin. Ja potem powiedziałam do siebie, że zrobiło mi się wolne miejsce w sobotę na coś fajnego i zapytałam co dobrego do mnie idzie? W piątek zadzwoniła kobieta, czy dałabym radę w sobotę o 11 zrobić jej makijaż 🙂 Oczywiście dałam radę 🙂

                            Tak więc tak się u mnie zadziało po zadaniu pytania i wyjściu z domu 🙂 Dziękuję jeszcze raz za Twój wpis. 🙂 Dzisiaj przed wyjściem znowu zadam pytanie, tylko jeszcze nie wiem jakie, bo jak się okazuje z formułowaniem u mnie pytań jest jakoś ciężko, nie potrafię się tym bawić chyba po prostu, traktuję to zbyt serio…. No, to też przyszło mi do głowy w tej chwili. 🙂

Pozdrawiam Cię serdecznie i mam nadzieję do szybkiego spotkania. :)”

                                        Przyznacie, drodzy czytelnicy, że lektura jest przednia i wzruszająca. 🙂 Kłaniam się nisko każdej osobie, która sprawdziła na sobie metody i techniki, które opisuję na blogu. Czekam zawsze na rezonans i cieszą mnie niezmiernie Wasze maile, historie, pytania i uwagi. Wydaje się rzeczą oczywistą, że na na łamach tego blogu regularnie powinny się ukazywać również Wasze teksty.  Toteż zapraszam. 🙂

4 myśli na temat “WYJDŹ DO ŚWIATA Z PYTANIEM – listy czytelników

  1. Ciekawe historie. Dziś zaczęłam kurs cudów. Już pierwsza lekcja budzi kontrowersję. Powtarzamy sobie patrząc na coś: to, tamto nic nie znaczy, ale teraz sobie myślę, a jeśli w ten sposób blokuje odpowiedzi, które do mnie przychodzą? A jak Ty myślisz?

    1. Zasadniczo to mamy w głowie bardzo dużo wiedzy indukowanej, nie swojej, od rodziców, nauczycieli, koleżanek i znajomych. Najczęściej są to przesądy lub fałszywe przekonania. Toteż lepiej jest samemu budować swoje przekonania. Można to robić na różne sposoby. No i trzeba rozpoznać i coś zrobić z tymi nie-swoimi. Jednak jeśli jakieś słowa powtarzasz nieustannie, to umysł je odrzuci. A jeśli sama nie rozumiesz mechanizmu, po co to robisz, to tym bardziej to odrzucisz. Moje zdanie o kursie cudów jest takie, że jest to „coś” trochę przestarzałe. Ale znam osoby, które dużo skorzystały z tego kursu i nawet im pomogło. Jeśli podejdziesz do tego na luzie i z dystansem, wybierając tylko te elementy, które są zgodne z tobą – to też skorzystasz.

  2. Dziękuję. Mądre jest to, co napisałaś. Różnych rzeczy próbuję i nie ze wszystkim się zgadzam. Nie potrafię przyjmować czegoś bezkrytycznie. Zobaczę kolejne lekcje tego kursu i swoje reakcje na nie.

Dodaj komentarz