Zawiodłam

Praca techniką Life Flow jest wdzięczna, bo efekt jest widoczny i odczuwalny zaraz po zakończeniu sesji. Jednak dotyczy to emocji. Określasz poziom dyskomfortu w stop-klatce, z którą pracujesz, a po sesji sprawdzasz, na ile się on zmienił. Pełna neutralność oznacza wyleczenie danej stop-klatki. W zasadzie to jest główny poziom pracy techniką Life Flow: emocje i przekonania. Jak to się przekłada na życie i  na choroby oraz ich wyleczenie nie jest zbadane, ani ustalone w Life Flow. Wprawdzie przy każdym kodzie traum rodowych czyści się wszystkie struktury w komórce, a więc wszelkie drobnoustroje, bakterie, wirusy, uszkodzone geny, uszkodzenia w DNA, ale nie ma ustalonych procedur na wyleczenie poszczególnych chorób. Są tylko opinie klientów, którzy przy okazji leczenia kodów traum pozbyli się jakichś niedomagań zdrowotnych, typu alergie, różne bóle, czy przewlekłe schorzenia.

Ja jestem w sytuacji, w której nie zawsze mogę wyjść od dyskomfortu emocjonalnego i kodów traum. Gdy pojawia się nagły ból lub potrzebuję pomóc mojemu synowi, sprawdzam, co mogę zrobić techniką Life Flow. W ten sposób tworzę sobie bazę ustalającą, jak leczyć choroby i ból techniką Life Flow.

DETOKS LIFE FLOW

Po powrocie ze szpitala, parę miesięcy temu, byłam mocno osłabiona narkozą i przez to jeszcze bardziej czułam bóle mojego syna. Było źle. Toteż przez dwie doby robiłam detoks techniką Life Flow.

W kontakcie z konkretnym organem lub bólem  leczy się wszystkie nici traum oraz wszystkie chorobotwórcze drobnoustroje typu: bakterie, wirusy, jednokomórkowce oraz białka prionowe.

Ta metoda zapewnia usunięcie z danego organu zarówno drobnoustrojów aktywnych, jak i nieaktywnych, bo na przykład zaleczonych antybiotykami lub w fazie przetrwalnikowej.

Efekty były natychmiastowe. Jednak okazało się, że należy robić detoks w zrównoważony sposób. Zbyt duże oczyszczenie przy mocno chorym organizmie może być po prostu bolesne. Tak było w przypadku mojego syna. Zrobiłam mu detoks na nerki, z których jedna nie działała przez 5 lat, ale się powoli odbudowuje, to syn sikał przez dwie doby czarno-zielonym moczem.

Należy dać czas organizmowi po oczyszczeniu na uzupełnienie ubytków spowodowanych przez drobnoustroje, utylizację tychże i ich wydalenie. Ustaliłam więc, że na spokojnie i bez żadnych zagrożeń dla pacjenta można robić detoks dwóch organów dziennie z przerwami dwudniowymi. Skutecznie można oczyścić również krew, kości, limfę.

Okazuje się też, że detoks techniką Life Flow usuwa bakterie poszczepienne, które odkładają się w różnych organach oraz w tkance tłuszczowej. Ciekawe, że tkanka tłuszczowa sprzyja przechowywaniu różnych drobnoustrojów chorobotwórczych, co oznacza, że osobom z nadwagą trudniej pozbyć się chorób i toksyn z organizmu.

Usuniecie chorobotwórczych drobnoustrojów z organizmu metodą Life Flow gwarantuje, że te wyleczone i usunięte już nigdy w naszym ciele się nie zadomowią, bo nasze ciało jest mądre i nie lubi tego, co je niszczy. Gdy się raz tego pozbędzie, pilnuje bardzo, żeby  się nie powtórzyło.

Jedyny wyjątek to: klątwienie. Jeśli ktoś po usunięciu drobnoustrojów, czyli w sumie pasożytów niszczących organizm, techniką Life Flow klątwi, czyli życzy zła innym ludziom z intencją, żeby ich czegoś pozbawić, odebrać lub by spotkało ich coś niekorzystnego, to włącza mechanizm sznurów życzenia zła i wszelkie drobnoustroje i pasożyty namnażają się w nienormalnym i przyspieszonym tempie.

Zawiodłam

Parę dni temu miałam  nieciekawą sytuację ze sobą. Zjadłam fast-foodowe żarcie i zaszkodziło mi tak, że czułam fatalny ból w trzustce, który narastał. Już mi się zdarzyło w przeszłości mieć dwukrotnie ataki ostrej trzustki, wtedy pomagała głodówka. Tym razem postanowiłam ogarnąć sprawę techniką Life Flow. A co: jak mam, to używam. 🙂

Zrobiłam więc detoks, ale ból jedynie zmalał, nie zamierzał ustąpić, a po pół godzinie znów był ostry. Chodząc sobie po domu i dumając, co tu zrobić i jak ugryźć ten ból, przypomniałam sobie wydarzenie sprzed 14 lat, gdy nie dotrzymałam słowa mojemu synowi, poczułam płacz w gardle, a w głowie tylko jedną myśl: „zawiodłam”. Miałam więc już kod traumy rodowej: „zawiodłam, zawodzę ludzi, znów zawiodłam”. Stop-klatka była mocna i właściwa.

Zrobiłam całą sesję na te kody. Przez kilkanaście minut ból w trzustce ustąpił całkowicie. Jednakże potem bolało mnie trochę jeszcze przez pół dnia, ale czułam, że jest to ból regenerujący trzustkę, a nie niszczący ją. Na następny dzień w trzustce czułam już tylko lekkość i pełny komfort.

Pracując techniką Life Flow korzystasz tylko i wyłącznie z mocy intencji oraz swojego własnego Światła i Miłości. Dlatego w danej chwili przypominają się właściwe sytuacje z przeszłości, które trafiają w sedno tematu, z którym pracujesz.

Dodaj komentarz