4 KLĄTWY

Pisałam już o klątwach ogólnie. Możesz poczytać tutaj: https://zpietamiwchmurach.pl/klatwy-prawda-czy-kit/

Złorzeczenie ma moc, chociaż wielu ludzi całkowicie nie zdaje sobie  z tego sprawy. Będąc kreatorami, tworzyć możemy zarówno dobro, jak i zło. I tworzymy. Bardzo często zło w błogiej nieświadomości swojej….

Aktywne klątwy można znaleźć na ciele lub w odległości kilku centymetrów od niego. Wyglądają jak coś czarnego. Wystarczy, że zamkniesz oczy i przeskanujesz swoje ciało w poszukiwaniu czegoś czarnego na nim lub blisko niego. Leczy się je szybko i skutecznie, wywołując przodka, który klątwę dostał i osobę, która klątwę rzuciła. Na jednej sesji możesz usunąć skutecznie 4 – 5 aktywnych klątw. Podczas sesji usuwania klątw możesz zobaczyć całą scenę, która spowodowała rzucenie klątwy, ale nie jest to konieczne, żeby klątwę usunąć. Równocześnie leczysz uszkodzone klątwą struktury DNA i odzyskujesz cząsteczki świadomości. W ten sposób możesz poprawić sobie jakość życia w obszarach, w których ciągle coś dziwnego się zdarzało w taki sposób, że nie mogłeś osiągnąć tego, czego chciałeś.

Natomiast dziś chciałabym opowiedzieć o klątwach, które dawno temu były aktywne i spadły w głąb ciała do organów wewnętrznych i powodują ich ból, uszkodzenie, odzywając się regularnie, co pewien czas i uniemożliwiając skuteczne wyleczenie danego organu. Są dość trudne do namierzenia. Jedyny sposób na znalezienie takich klątw, to szukanie ich w momencie nawracającego bólu, który pojawia się nagle niedługo po tym, jak nastąpiła wyraźna poprawa stanu zdrowia.

Tak się zdarzało u mojego syna. Już była poprawa zdrowia, która trwała prawie dwa miesiące i nagle znów pojawił się ból w trzustce i w jelicie grubym. W trzustce klątwę namierzyłam szybko, bo była również u mnie. Wchodząc świadomością w czarną plamę na trzustce, wywołałam przodka, który dostał klątwę i osobę, która ją rzuciła. Klątwa dotyczyła zniesławienia i rzuciła ją starsza kobieta w czarnej chustce, w żałobie. Zniesławienie skojarzyłam z plotkami, więc oczekiwałam, że po stronie mojego przodka pojawi się kobieta. A tu masz: stanął rosły mężczyzna z butną miną w wojskowej bluzie takiej nie za bardzo współczesnej, raczej z okresu powstań XIX wieku. Starsza kobieta wcale nie tak łatwo chciała przebaczyć i odejść, ale po odzyskaniu cząsteczek świadomości, obydwie osoby zniknęły. Wtedy oczyściłam i naprawiłam uszkodzone klątwą DNA. Ostry ból w trzustce zniknął w ciągu kilku minut zarówno u mnie, jak i u syna.

Z klątwami na jelicie grubym miałam dwa podejścia. Pojawiły się trzy, gdy robiłam synowi terapię czaszkowo-krzyżową. Jednak w momencie wywoływania osób uczestniczących w klątwie, ciało schowało klątwy. Wyglądało na to, że  syn miał za mało sił, żeby wytrzymać takie oczyszczanie. Toteż odpuściłam na parę dni. W końcu zniecierpliwiona tym, że wciąż nie mogę namierzyć tych klątw, pomyślałam, że wrócę do tego momentu, gdy mi się pokazały i zamrożę czas. I to był dobry pomysł.

Przy pierwszej klątwie na jelicie grubym zobaczyłam przykrą scenę, w której taka wielka herszt baba z dużym biustem i pupą, ubrana w zapaskę i jakąś kufajkę biła rzemieniem może 12-letniego chłopca, opierającego  głowę o duży drewniany okrągły klocek. Ten blondynek obejmował rękami ów klocek aż mu palce siniały i z całych sił życzył wszystkiego, co najgorsze swojej oprawczyni, dokładając do tego mocne postanowienie, że nigdy jej tego nie wybaczy i przyjdzie moment, gdy się zemści. Patrzę sobie na tę scenę przez chwilę: ubrania wyglądały jak ubrania wieśniaków, ale jaki wiek? Nie byłam w stanie tego ustalić, może XVIII, może XIX… Pytanie następne, która z tych osób to mój przodek. Niestety, okazało się, że jednak nie blondynek, tylko owa herszt baba. Co ciekawe, blondynek szybko przebaczył i cofnął klątwę. Wyglądało na to, że jednak dotrzymał słowa i w późniejszym życiu zemścił się za krzywdę. Gdy sceny są związane z przemocą, bardzo dużo cząsteczek świadomości wymienia się pomiędzy ofiarą i katem, więc chłopiec wyraźnie był wdzięczny, że dzięki procesowi odzyskał swoje cząsteczki świadomości. Ta klątwa rzucona przez chłopca z powodu wielkiej krzywdy spowodowała duże uszkodzenia DNA i zeszło mi trochę, zanim je wyleczyłam.

Drugie miejsce na jelicie grubym dotyczyło klątwy, w której uczestniczyły trzy osoby. Moja przodkini dumna i pusta szlachcianka wynajęła sobie profesjonalistę do jej rzucenia również na mojego przodka, który był jej mężem, ale odszedł od niej do innej kobiety, a ją wyrzucił. Tutaj też pojawił się motyw: „nigdy ci nie wybaczę”.

Przy trzeciej klątwie obraz długo był niewyraźny i jakby za mgłą. Postacie były zamazane, szła tylko mocna energia chęci zemsty i braku wybaczenia. Oczyszczanie samych emocji zajęło mi dłuższą chwilę. I wtedy pojawiła się cała scena. Dziwna historia. Moja praprapra…babcia odwiedziła sąsiadkę, która niedawno urodziła dziecko. Niedługo po jej wizycie dziecko nagle zmarło. Sąsiadka obarczyła za to winą moją przodkinię, uznając, że rzuciła urok. Rzuciła też na nią klątwę. Moja przodkini nie była jednak w żaden sposób winna śmierci dziecka, coś złego zdarzyło się podczas porodu. W każdym razie klątwa poszła, zniesławienie mojej przodkini również. Od tej pory stały się cichymi wrogami. A moja praprapra…babcia miała trudne życie we wsi. Niechętnie ją goszczono, omijano z daleka i bardzo ją to gryzło. Poświęciłam sporo czasu na uzdrowienie tej sytuacji, bo kobiety nie chciały odejść. Było też kilkanaście struktur DNA uszkodzonych tą historią.

Tak czy siak, po usunięciu tych klątw ból w jelicie minął, a mój syn uciął sobie odprężąjącą drzemkę w środku dnia.

Dodaj komentarz