Dlaczego boję się ludzi?

Wszechświat ma to do siebie, że zawsze spełnia życzenia człowieka i odpowiada na jego pytania. Wystarczy tylko trochę uważności i wyciszenia. Pisałam o tym już dość dawno tutaj: https://zpietamiwchmurach.pl/wyjdz-do-swiata-z-pytaniem/. Podobnie się ma sprawa z pracą wewnętrzną i leczeniem świadomością.

Life Flow Clear

Tak jak pisałam kilka miesięcy temu metoda Life Flow nie rozwiązuje wszystkich problemów oraz omija tematy chorób fizycznych, których podłoże może sięgać  11-go, czy nawet 15-go pokolenia. Nie zna też sposobu na likwidację klątw, które pochodzą z czasów średniowiecza oraz tych, które dostajemy od ludzi w ciągu całego życia. Jest jednak technika, która świetnie uzupełnia Life Flow i jest 100-procentowo kompatybilna z Life Flow. Jest to praca z głęboką wyobraźnią. Obecnie stosuję ją z powodzeniem w sytuacjach, gdy Life Flow nie ma już narzędzi do pracy na innych poziomach.

Praca z głęboką wyobraźnią polega na prowadzeniu przez terapeutę po odczuciach w ciele, obrazach i wizjach, które pojawiają się zgodnie z zadanym tematem, intencją sesji. W tej pracy klientowi towarzyszą zwierzęta mocy i różni przewodnicy, których zaprasza do wspólnej podróży, by rozwiązać dany problem. Jest bardzo istotne, by terapeuta prowadzący rozumiał symbole, które pojawiają się w czasie sesji i był uważny na wszystko, co się pojawia w trakcie procesu. I w tym miejscu jest duże pole do popisu dzięki wiedzy o uszkodzeniach komórkowych, którą posiadam z Life Flow.

Przez następnych kilka wpisów opowiem właśnie o tym, jak świetnie leczą te dwie metody razem: Life Flow i praca z głęboką wyobraźnią. Taki mieszany proces nazywam sesją Life Flow Clear.

Lęk przed ludźmi

O lękach i strachu z perspektywy psychologii i psychoterapii pisałam już trochę tutaj:  https://zpietamiwchmurach.pl/czego-sie-boisz/  

Natomiast dziś opowiem o tym, jak praca z głęboką wyobraźnią rozwiązuje i uzdrawia tematy związane z lękiem. Normalnie bowiem – pracując techniką Life Flow – możesz uzdrowić wszystkie kody ze stop-klatek lękowych, jednak zdarza się, że nie ma już żadnego kodu w danej sytuacji, a odczucie lęku pozostaje. Przyczyn może być kilka: najczęściej chodzi o bazowy kod traumy, który jest bardzo stary i nie mamy do niego dostępu, czasem chodzi o zresetowanie organizmu, który jest zestresowny, bywa też, że pojawiają się wcielenia, z których trzeba odprowadzić cząsteczki świadomości i samą duszę, która utknęła w momencie tragicznej śmierci, albo też aktywowała się klątwa pokoleniowa lub wcieleniowa. Na wszystkie powyższe sytuacje praca z głęboką wyobraźnią jest świetnym rozwiązaniem.

Zamykasz więc oczy i podajesz intencję sesji: może to być dowolny motyw: od zwykłej emocji, przez odczucia w ciele, problem w relacjach aż po symptomy chorobowe. Następnie rozglądasz się wokół siebie w poszukiwaniu różnych elementów, które ci się pojawią. Gdy potrzebujesz pomocy, zapraszasz przewodnika. Do mnie przyszedł niedźwiedź. Zapytałam, co mogę dla niego zrobić. Najczęściej zwierzak chce, żeby go pogłaskać, przytulić albo wykąpać, jak jest brudny. Mój niedźwiedź nic nie chciał, nie chciał ze mną gadać, leżał wyczerpany na powalonym drzewie. Na koniec powiedział, że – jeśli już bardzo czegoś chcę – to mogę się obok niego położyć i odpocząć – tak, jak on. Zrobiłam to, układając się za nim na tym samym drzewie. Trudno powiedzieć, jak długo tak sobie odpoczywałam, ale efekt był piorunujący. W pewnym momencie znalazłam się w jakimś mieszkaniu, w którym byłam mała dziewczynką, która panicznie bała się, że zaraz znajdą ją Niemcy i zabiorą lub zastrzelą. Kilka myśli kołatało w mojej głowie: muszę się schować, chcę zniknąć, nie mogę zgasić światła. Moment, w którym zdałam sobie sprawę, że są to kody bazowe pochodzące od moich babć i to są ich lęki z czasów wojny był momentem uzdrowienia całej sytuacji. Zobaczyłam duży rozbłysk światła, a moja komenda: “transformacja w Światło!” uwolniła z tej sceny kilka ciemnych warstw energii.

Ludzie krzywdzą

Kolejnym motywem intencji wyleczenia lęków przed ludźmi były sytuacje wcieleniowe, w których w tragiczny sposób zginęłam z rąk innych ludzi. Było ich sporo. Od sytuacji z bardzo dawnych czasów, gdy byłam małym czarnoskórym chłopcem, na którego polowali dorośli Murzyni i na koniec zakłuli go włóczniami, przez scenę, gdy młoda dziewczyna, jadąca na takim bardzo retro rowerze, została złapana przez trzech młokosów i wykorzystana, a następnie zrzucona ze skał, aż po scenę, gdy podróżowałam – będąc mężczyzną w meloniku i ubraniu z XIX wieku – zostałam wyrzucona z jadącego pociągu w przepaść przez dwóch opryszków zupełnie bez powodu tylko dla zabawy i paru miedziaków z mojego bagażu. To były sceny, w których utknęły moje cząsteczki świadomości, trzeba było więc je odzyskać i odprowadzić do Światła dusze tych osób.

Na koniec znalazłam się na obrzeżach jakiegoś starożytnego miasta, które całe płonęło, a ja siedziałam doświadczając wielkiego smutku i patrząc na swoje małe dłonie z jedną myślą: “Zostałem sam”. Bo w tej scenie byłam zaledwie kilkuletnim chłopcem. Tutaj trzeba było usunąć potężną klątwę rzuconą na cały ród.

Gdy myślałam, że to już koniec sesji, bo zrobiło się jasno wokół mnie, pojawiła się zwykła kaczka jako przewodnik i zaprowadziła mnie do jaskini, w której było całkiem ciemno. Najpierw pomyślałam, że chodzi o reset, bo poczułam się jak  w kabinie deprywacyjnej i świetnie odpoczywałam w tym miejscu bez dopływu jakichkolwiek doznań zmysłowych. Niestety, w pewnym momencie usłyszałam myśl: “Już po mnie” i zobaczyłam, że jestem zanurzona do połowy ciała w wodzie, a wokół w jaskini jest pełno czarnego gruzu. Osuszyłam więc najpierw wodę i wtedy okazało się, że jestem górnikiem zasypanym w kopalni. Miał złamany kręgosłup i utknął w tamtym miejscu pod ziemią, nie wiedząc, co ma zrobić po śmierci. Odprowadzenie go nie było takie proste, bo przejście do Światła  zablokowały  klątwy. Na dodatek były to klątwy jego własnej żony, które również były przyczyną wypadku. Gdy je usunęłam, górnik normalnie i spokojnie poszedł sobie do Światła, jakby nigdy nic się nie stało.

Pamiętałam jednak z Life Flow, że jaskinie to mitochondria, wywołałam więc liderów: pojawił się smok tak duży, że jaskinia musiała się powiększyć i parę innych mniejszych stworów jako reprezentanci egregorów ciągnących moją energię. Rozwaliłam ich Światłem i Miłością, a potem odzyskałam swoją energię z tornada wielkiego egregoru i usunęłam zaczepy. W ten sposób jaskinia zniknęła i cała sesja się domknęła.

Ot, i tak wygląda sesja mieszana Life Flow Clear: wcale nie trzeba wychodzić z domu, ani włączać telewizji, czy internetu, żeby zwiedzić pół świata i przeżyć ekstremalne przygody. Na dodatek można kilka razy umrzeć i wyjść z tych historii zdrowszym niż przed ich doświadczeniem. I to jest powód, dla którego kocham to, co robię. 🙂

 

6 myśli na temat “Dlaczego boję się ludzi?

    1. Hihi 🙂 no cóż, jeśli chcesz wiedzieć, jak – to zapraszam na sesję albo do SKNE 🙂 Ale faktem jest, że podczas pracy oczyszczania bywają też sny, które dotyczą wcieleń lub traum rodowych. Najczęściej zdarza się to tuż po sesji jako kontynuacja lub uzupełnienie procesu.

Dodaj komentarz