Moc wyobraźni

Spotykam się często z kontestowaniem metod, którymi pracuję typu: „Jak to ma zadziałać, skoro ja sobie to tylko wyobrażam?” albo „E, tam. Wciskasz mi kit. Ja sobie mogę wszystko wyobrazić, co mi powiesz, ale to nie jest prawda.” Zdarza się też tekst: „Ale ja nie chcę sobie wyobrażać, chcę to zobaczyć”. Bywa też, że ludzie mówią: „Ale ja nic nie widzę…”

Więc jak to jest naprawdę?

Wizualizacja czyli wyobraźnia

Potrafisz sobie wyobrazić rzeczy, miejsca, osoby, które widziałeś, przeżyłeś, doświadczyłeś. To są wspomnienia. Potrafisz dokładnie opisać swój dom, mieszkanie, osoby bliskie nawet jeśli są daleko od ciebie.  Tak? Jasne, że tak. I co to jest? To jest twoja wyobraźnia. Czy widzisz rzeczy, których nie ma? Z jednej strony tak, bo fizycznie ich nie widzisz, a z drugiej – one istnieją, bo są na przykład 200, 300, 1000 km od ciebie.

Potrafisz też przywołać w pamięci obrazy osób, które już odeszły albo miejsca, które 30 lat temu wyglądały zupełnie inaczej. Na tej linii czasowej, w której jesteś teraz już tych miejsc i osób nie ma, ale są na innej. Po prostu cofasz się w czasie.

Potrafisz wyobrazić sobie również przyszłość – wtedy, gdy marzysz. Możesz sobie wyobrazić, że latem będziesz nad morzem albo w górach? Pewnie, że tak. Albo, że spotkasz fajną dziewczynę, chłopaka i jaki/jaka będzie. To jest prekognicja.

Jeśli ci powiem: „Wyobraź sobie drzewo, drogę, las, morze”, to też potrafisz to zrobić.

Zdarza się jednak, że ludzie nie chcą sobie wyobrażać. Mówią: „ja nie potrafię, ja nic nie widzę”. I to jest kod traumy rodowej.

Duży stres, nieumiejętność odpoczywania polegającego na wyciszeniu wewnątrz to podstawowe przyczyny, że ludzie nie potrafią wizualizować. Lenistwo również jest przyczyną. Bo trzeba chcieć coś zobaczyć, gdy się zamknie oczy.

„To nie jest prawda, to sobie tylko wyobrażam”… – jasne, tylko sobie wyobrażasz. A co powiesz na to, że każdy inaczej sobie wyobraża tę samą rzecz? Co więcej, każdy ma swoją wiedzę i swoje pole energoinformacyjne i zawsze ma do niego dostęp. A to oznacza, że to, co sobie wyobrażasz jest twoją prawdą i twoją rzeczywistością. Marzenie jest rzeczywistością wirtualną do momentu, gdy je spełnisz. I kolejność jest też taka: najpierw musi być marzenie, żeby był realny, materialny obiekt. Czyż nie? Tak więc, pracując z wyobraźnią – pracujesz docelowo z planem fizycznym.

I TO JEST WEWNĘTRZNE WIDZENIE, które wraz z coraz szerszą wiedzą i praktyką staje się źródłem wglądów i sposobem uzdrawiania.

Jak to zrobić?

Najpierw zacznij od prostej wizualizacji. Wyobraź sobie jabłko, pomarańczę i obserwuj ją. Obserwuj ów przedmiot tak długo aż będzie wyraźny – „jak żywy”.

Ja 14 lat temu też twierdziłam, że nic nie widzę, jak zamknę oczy: nic a nic. Tylko ciemność.  Jeśli tak masz, to obserwuj tę ciemność. Dotknij jej, powąchaj, zbadaj, czy jest zimna, czy ciepła, gęsta… Jeśli się jej boisz, to powiedz tej ciemności o tym. Zapytaj, czy może się rozjaśnić. Wtedy często pojawiają się kolorowe fraktale, błyski światła, nagle okazuje się, że widzisz twarze różnych osób z teraźniejszości, przeszłości…

Możesz też wziąć siebie jako przedmiot eksperymentu. Wyobraź sobie siebie i pooglądaj z każdej strony. Jeśli postać jest niewyraźna, to poczuj ją, dotknij, sprawdź, jakie masz do siebie samego uczucia. A może się boisz siebie? Może pojawi się odruch obrzydzenia, niechęci? To, co czujesz to kopalnia informacji. Może być też tak, że w końcu zobaczysz siebie takim/taką, jakiego/jakiej wcale nie znasz.

Jak często marzysz?

Proste pytanie. Dla wielu deprymujące: „Nie mam czasu na marzenia!” – słyszę niejednokrotnie. Twoja sprawa. Nie musisz marzyć… Jednak, gdy jesteś rozluźniony i leżysz sobie w fotelu pod ciepłym kocykiem, znajdź czas na wyobrażanie sobie tego, co chcesz osiągnąć. Na totalnym luzie. Zobacz efekt końcowy tego, co chcesz osiągnąć. Możesz to też narysować.

Był czas, że nie miałam pieniędzy praktycznie na nic, bo na życie pożyczałam. Chciałam jednak mieć swój dom. Było mi trudno go sobie wyobrazić, bo sytuację życiową też miałam mocno nieciekawą. Toteż pomyślałam, że ostatnim elementem domu jest ogród. Uzbierałam dwa i pół tysiąca złotych i zapłaciłam architektowi krajobrazu za wykonanie projektu ogrodu na 10-arowej działce z kompletnymi dróżkami, materiałem i wszystkimi nasadzeniami oraz nazwami każdej rośliny w ogrodzie, a także  z zachowaniem reguł feng shui. Nieważne, że pani architekt patrzyła na mnie jak na wariatkę… Zrobiła to, co chciałam. A mnie rok zajęło zmaterializowanie tego marzenia.

Pokaż kotku, co jest w środku?

Świadomością możesz być wszędzie, wystarczy, że chcesz… Jednak to, że jesteś tam, gdzie chcesz nie oznacza, że widzisz to, co chcesz zobaczyć. Umysł trzeba wytrenować. Możesz wejść do każdego organu ciała. Przecież to twoje ciało. Możesz też zobaczyć każdy swój organ od środka. Gdy poćwiczysz z wyobraźnią i nauczysz się łatwo wchodzić na częstotliwość fal alfa, umysł sam ci pokaże, co masz w środku.

Na początek jednak polecam ci proste ćwiczenie. Wejdź intencją do któregokolwiek organu, na przykład do wątroby, do kolana lub innego miejsca, w którym czujesz dyskomfort, ból. Nawet jeśli nic nie widzisz, posiedź sobie w tym organie tak długo, aż dyskomfort, ból miną, powtarzając frazę: „Rozumiem, akceptuję, masz prawo tak się czuć”.

Nawet jeśli nic nie zobaczysz, poprawisz swój stan zdrowia w tym miejscu, w którym jesteś z intencją leczenia.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zapraszam na warsztaty.

Żeby nie być gołosłownym, czy też wymądrzającym się guru, to polecam Ci obejrzenie hipnozy regresyjnej, podczas której medium spotyka się i rozmawia z Waltem Disneyem. Bardzo pouczający przekaz. 🙂

 

Dodaj komentarz