O maryśce zwyczajnie

Kilka dni temu pojawiły się informacje, że w Polsce znowu nagonka na legalne sklepy sprzedające produkty z konopi. A niby coś się miało zmienić… Powstały  nawet programy w szpitalach uwzględniające leczenie olejem CBD. Gdzieś tam nawet słyszałam o możliwości wypisywania maryśki na receptę. No i co? Klops! Toteż ja swoje trzy grosze w tym temacie dołożę, ponieważ korzystam z tej opcji leczenia dla mojego syna.

Powiedzmy sobie jasno: CBD nie jest lekiem natychmiastowo leczącym i leczącym wszystko. Marihuana działa przeciwzapalnie i stabilizująco na cały organizm. Jest środkiem, który powinien być w każdej apteczce, a właściwie w każdej kuchni. Nie ma prostszego sposobu na wsparcie ludzkiego organizmu, by osiągnął homeostazę.

Dlaczego? Bo w naturalny sposób ułatwia pokonanie stanów zapalnych i podnosi zdolności do samoregulacji w ciele człowieka. Nie powoduje skutków ubocznych, co jest wielkim plusem zwłaszcza przy długotrwałych chorobach, które powodują ból. 

Moim zdaniem marihuana powinna być w każdym domu, a jedna, dwie doniczki maryśki powinny stać na parapecie w kuchni, by dodawać ją do herbaty, robić napój, naturalne kosmetyki i maści na jej bazie. Wtedy ludziom żyłoby się lepiej i łatwiej. Nie wiem, czy Polacy są w stanie zmienić w taki sposób swoją świadomość, ale życzę tego zarówno sobie, jak i wszystkim rodakom. Mam też nadzieję, że już niedługo będą kursy i warsztaty takie same jak kursy gotowania, na których będzie można nauczyć się, jak przygotowywać  produkty lecznicze z marihuany oraz potrawy z jej dodatkiem.

Organizm człowieka ma naturalne zdolności do regeneracji, ale w przypadku poważnych chorób najczęściej ma zbyt mało zasobów sił życiowych, by chorobę pokonać. Marihuana, w odpowiednim stężeniu jako olej CBD 15%, 30%  lub wyższym, daje człowiekowi choremu więcej czasu na wyzdrowienie i zatrzymanie rozwoju choroby. CBD to sposób, by dać człowiekowi choremu czas na poradzenie sobie ze swoimi emocjami i łagodniejsze znoszenie procesu zdrowienia. 

Ale cóż. Świadomość Polaków na temat właściwości maryśki jest wciąż żenująco niska. Nie dalej jak dwa tygodnie temu byłam z synem u pani neurolog z doktoratem, która na wieść o tym, że od ponad roku podaję mu CBD w czopkach omal nie zadzwoniła na policję. Najlepsze jest to, że ona patrzyła na mnie jak na przestępcę, a ja na nią jak na ciężką idiotkę.

 

Jedna myśl na temat “O maryśce zwyczajnie

  1. Hahahahahahaha LOL, nie myślałem ze lekarze też mają tak wyprane mózgi, bez kitu 😂😂😂😂

Dodaj komentarz