Praca ze świadomością

To, co człowiekowi utrudnia życie to ujemne emocje. Gdyby ich nie miał i potrafił zachować neutralność w każdej sytuacji, byłby szczęśliwy i zdrowy. Gdyby do tych  niskich emocji nie dokładał setek myśli, które dodatkowo je podkręcają, byłby  zadowolony i spokojny. Toteż w pracy z intencją i świadomością skupiamy się właśnie na tych aspektach egzystencji człowieka. A właściwie na ich przyczynie: uszkodzonych strukturach komórkowych, głównie genach.

O EMOCJACH I PASOŻYTACH

Emocje mają swoją częstotliwość. Te ujemne, typu strach, złość, smutek, przygnębienie, apatia, bezradność, rozpacz są niskowibracyjne,  David Hawkins sklasyfikował je na poziomie od 0 do 175.  Poziom Miłości to liczba 540. Wysoko.
Nawet najbardziej nieprzyjemne emocje są w naszym doświadczeniu ważne. Coś zmieniają…. Przynajmniej większości ludzi tak się wydaje… Bo można wyciągnąć wnioski, nauczyć się, określić priorytety, a nawet wzmocnić się.
A ja uważam, że o dupę potłuc takie racjonalizowanie cierpienia. Bo niskie emocje  zawsze oznaczają cierpienie. Miło ci, jak się boisz, albo toniesz w smutku lub bezradności? Gdy czujesz się winna, choć nie rozumiesz czemu? Gdy wpadasz w obłąkańczą złość, że jesteś wciąż w tym samym miejscu i nic nie działa? No, nie. Zwyczajnie cierpisz… Czy jest ci to potrzebne?  Życie jest takie krótkie i jeszcze marnować je na niskie,  ujemne emocje? Zamiast się nim cieszyć?

Tymczasem sprawa jest bardzo prosta. To bakterie, pasożyty i wirusy, które powstały na naszych uszkodzonych genach generują te ujemne emocje. Wystarczy się  pozbyć tych pierwszych. Ulga jest natychmiastowa.

Bakterie, wirusy i  pasożyty rządzą ludźmi, a ludzie są tego nieświadomi. I żyją sobie  zahipnotyzowani przez kody traum rodowych, swoimi ujemnymi emocjami żywiąc pasożyty, podpięcia energetyczne i połowę astralu.

A nie muszą.

Poziom świadomości, w którym zaburza naszą percepcję rzeczywistości tysiące wirusów, pasożytów i podpięć energetycznych, jest nieustającą hipnozą, czyli stanem dalekim od świadomości.

Żyjemy w różnych hipnozach. Od samego początku życia podlegamy hipnozie. Jesteśmy programowani i trenowani. Mogłabym nawet powiedzieć, że  jesteśmy tresowani, bo ani rodzice, ani szkoła nie liczą się z naszą wrażliwością, delikatnością i indywidualnością.

Jak na prochach ślepo wierzymy w to, co powie mama lub tata, nauczyciel albo inny dorosły, by po jakimś czasie stwierdzić, że kłamali. Zauważenie, że dorośli kłamią i każdy z nich gra w swoją grę dla wielu młodych ludzi jest przełomem dającym szansę na zmianę.

Bo wtedy dopiero zauważysz, że wiele myśli, które uważałeś za swoje i jeszcze więcej przekonań absolutnie twoimi nie są.

Pewnie niejeden raz już w dorosłym życiu, zdarzyło Ci się wpaść w pętlę myślenia, jak zawieszony program komputerowy. Będąc w takim stanie, zauważyłaś,  jak  taki wewnętrzny głos powtarza i powtarza, w sposób hipnotyczny, dany stan emocjonalny. W kółko i w kółko. Ta sama myśl. Ten sam stan emocjonalny. Obsesyjnie. Albo ten sam schemat. Taki sam ciąg reakcji. Typu: „To się nie uda” – smutek – „to się nie uda” – smutek – „to się nie uda” – jeszcze głębszy smutek – „to się nie uda” – jeszcze głębszy smutek i apatia.

Wtedy, gdy zauważysz, że tak jest, może się zdarzyć moment przebudzenia. Gdy łapiesz się na tym, że to już piąty raz tak samo się dzieje. Że to setny raz i znów to samo.
Takie olśnienie na ogół budzi ze snu. I jest to chwila, gdy możesz wprowadzić zmianę oraz zrozumieć, że nie musisz być manipulowanym, ani zahipnotyzowanym.

Czy jest to proste? Tak, jest bardzo proste. Jednak dopiero w momencie, gdy zdasz sobie sprawę, że zachowujesz się jak robot. Chcesz tego, co wszyscy, narzekasz tak, jak wszyscy, powtarzasz schematy rodowe, toniesz i łapiesz się brzytwy. Nie stać cię na dystans i inną ocenę, inne zachowanie, refleksję, zatrzymanie się.  Na głęboką analizę i absolutną szczerość wobec siebie.

„OGRY MAJĄ WARSTWY”

Tak jest też z człowiekiem: ma warstwy. Wiele warstw. Wiele wymiarów. Wiele uszkodzeń. Ale to już nie jest popularnym twierdzeniem i nie jest chwytliwym tekstem.

Proponuję, żebyś sobie sprawdził/a, jak to jest z tymi warstwami podczas świąt Bożego Narodzenia lub przy innej rodzinnej imprezie. Na powierzchni wszyscy chcą być dla siebie mili, ale wystarczy jeden drobiazg: przypalona ryba, surówka za kwaśna, źle postawione krzesło lub nietrafiony prezent, by jad złości, rozczarowania rozlał się po domownikach. I nagle znika świąteczny nastrój, ludzie próbują go ratować, sztucznymi uśmiechami, stwierdzeniem: „aaa, nic się nie stało…” Na próżno… Pozostaje nutka smutku i niezadowolenia. A przecież miało być tak pięknie…

Kiedyś, dawno temu ludzie nie bali się żyć na Ziemi i nie bali się pasożytów. Mieli bowiem wgląd pełny do swojego ciała i potrafili zobaczyć każdego pasożyta, który próbował się zadomowić w organizmie. Ludzie byli Słońcami, znali swoją Moc i wiedzieli, jak pozbyć się nieproszonych gości. I tak leczyli choroby. To było proste.

Można tę umiejętność odbudować w sobie.

Gdy masz wiedzę, co jest źródłem negatywności i narzędzia do pracy z tym – załatwiasz sprawę szybko i skutecznie.

USZKODZENIA TKANEK

Jest łatwo usunąć toksyny i struktury pasożytnicze oraz same pasożyty, gdy organizm ma zasoby do regeneracji. Oznacza to, że ludzie młodzi i zdrowi mogą sobie szybko i skutecznie pomóc pracując technikami Life Flow Clear. Trochę trudniej, a nieraz bardzo powoli i stopniowo, osiąga się zmianę i poprawę zdrowia, gdy organizm jest wyniszczony chorobą.

Samo usunięcie pasożytów i uszkodzonych genów daje poprawę na chwilę, gdyż tkanki mają zniszczone komórki i ich odbudowa wymaga czasu. Dodatkowo zniszczone komórki są słabsze i mają podatność na kolejne uszkodzenia.

Wspieranie organizmu w procesie regeneracji powinno wtedy iść wielotorowo:

  • uzupełnianie witamin i mikroelementów – witaminy wszystkie z grupy B, ponieważ w leczeniu świadomością największe zmiany zachodzą na poziomie centralnego układu nerwowego i połączeń neuronalnych,
  • uważne pilnowanie, by miejsca uszkodzone były czyste i miały szansę na odbudowę. Temu służy praktyka wchodzenia do chorego miejsca z intencją leczenia i tylko powtarzania afirmacji: „rozumiem, akceptuję, masz prawo tak się czuć” do momentu aż pojawi się ulga i miejsce się rozjaśni.
  • rozprowadzanie po ciele energii zdrowia wzdłuż środkowej linii ciała techniką gwiazdy sześcioramiennej.
  • wysokoenergetyczne jedzenie.

WIELKA PIĄTKA

Współczesna psychologia już doskonale wie, że sposób reagowania na świat zewnętrzny dziedziczymy po przodkach. Nic nowego. Wielka Piątka (ang. Big Five) to model osobowości autorstwa Paula Costy i Roberta McCrea. Test  opracowany przez tych naukowców obejmuje 5 czynników osobowości:

  •  neurotyczność,
  • ekstrawersję,
  • otwartość na doświadczenia,
  • ugodowość,
  • sumienność.

Jest w nim 400 pytań, w wersji skróconej 60 lub 200, na podstawie których dokładnie można scharakteryzować każdego człowieka, a nawet wskazać tendencje chorobowe.

Ten test daje sporą wiedzę o człowieku. A oto krótka charakterystyka pięciu składowych osobowości, które są dziedziczone:

  1. Neurotyczność ( stabilność emocjonalna)

    Neurotyczność decyduje o tym, jak człowiek radzi sobie z trudnymi sytuacjami oraz, jaka jest jego podatność na doświadczanie negatywnych emocji takich jak lęk, gniew, smutek, poczucie winy. Wysoki stopień neurotyzmu utrudnia radzenie sobie ze stresem, zwiększa podatność na przeżywanie lęku, depresji. Z kolei niski poziom neurotyzmu sprzyja stabilności emocjonalnej. Osoby takie lepiej radzą sobie ze stresem i ich samoocena jest bardziej stabilna.

  2. Ekstrawersja ( introwersja)

    Ekstrawersja odnosi się do ilości interakcji społecznych, poziomu aktywności i energii, zapotrzebowaniu na działania i aktywność w poszukiwaniu wrażeń. Interakcje z innymi ludźmi w przypadku ekstrawertyków zwiększają ich poziom energii, a w przypadku introwertyków pozbawiają ich jej.

  3. Otwartość na doświadczenie

    Ilustruje gotowość na przeżywanie nowych doświadczeń, poznawanie nowych rzeczy, ciekawość. Osoby o niskiej otwartości preferują trzymanie się sprawdzonych rzeczy, sposobów, zasad, itp.

  4. Ugodowość ( antagonizm)

    Określa nastawienie do innych ludzi. Wysoka ugodowość wiążę się z zaufaniem do innych, skromnością, skłonnością do dokonywania ustępstw, prostolinijnością. Antagonizm to trudne relacje, szukanie dziury w całym, czepialstwo, krytykanctwo, skłonność do manipulacji i intryg, itp.

  5. Sumienność ( nieukierunkowanie)

    Określa stopień zorganizowania, wytrwałości i motywacji. Pozwala prognozować aktywność zawodową i szkolną. Osoby z niską sumiennością mają skłonność do wygodnictwa i lenistwa. Wysoka sumienność wyraża się odpowiedzialnością, wytrwałością w dążeniu do celu, uporządkowaniem i rozwagą w planowaniu i podejmowaniu nowych zadań. Osoby takie lepiej rokują jeśli chodzi o szanse osiągnięcia sukcesu w szkole czy w pracy.

Uważa się, że powyższe czynniki:

  • istnieją realnie
  • są niezmienne
  • są uniwersalne (tj. niezależne od rasy, płci czy kultury)
  • są biologicznie uwarunkowane (charakteryzuje je wysoki stopień odziedziczalności)

Trochę mało fajnie dowiedzieć się, że bycie leniem, brak samodyscypliny i niezorganizowanie to zasługa naszych przodków, bo  – jeśli nasi rodzice nie osiągnęli w życiu sukcesu – to i nam się nie uda. Jednak są metody i narzędzia, które mogą to zmienić.

Jeśli pracujesz technikami Life Flow Clear, to po półrocznym treningu rozwojowym wyniki testu Big Five są całkiem inne i zmiana bardzo duża. Stajesz się świadomym kreatorem swojego życia.

Dodaj komentarz