MASKI – medytacja

    Udajemy, gramy, wypieramy… Nieustannie. Chcemy być lepiej postrzegani przez innych, bądź chcemy chronić się przed oceną innych albo nie chcemy poczuć się niekomfortowo, czy też źle.

Schowane

                                Nawoływanie do pozytywnego myślenia ma podwójny skutek. Z jednej strony jest ok, bo dzięki temu równoważymy negatywne emocje i stany, ale z drugiej może prowadzić do oziębłości i zamknięcia na to, co mamy w sobie. Negatywne stany, niskie emocje od rozpaczy przez ospałość, apatię, znudzenie, poczucie bezsensu aż do wypalenia emocjonalnego i złości przeplatanej nienawiścią są trudne bez dwóch zdań i często wolimy ich nie czuć. Tylko czy to jest dobre?

                                                Wyjście do ludzi zawsze oznacza założenie maski. Przyjrzyj się, jak się ubierasz. Gdy wychodzisz z domu, zakładasz coś, co jest czyste, uprasowane i ładne. Często też ogranicza twoje ruchy, wymusza określony sposób zachowania. Mężczyzna w garniturze i pod krawatem zobligowany jest do profesjonalizmu, bycia dżentelmenem, wskazywania całym sobą, że zna reguły. Kobieta w szpilkach i garsonce – również.
Na co dzień, po domu ubieramy się inaczej: leginnsy, luźna bluzka albo w ogóle dresy czy luźna kiecka. W takim ubraniu zachowujemy się inaczej.

Pewnie zauważyłaś/eś, że są kolory, które w danym dniu z chęcią wkładasz i takie, które w żaden sposób nie pasują do twojego nastroju. Są nawet takie kolory, których nigdy nie zakładasz i nie ma ich w twojej garderobie. Dlatego dużo można powiedzieć o człowieku, patrząc tylko na jego ubiór.

                                         Z pewnością też wkurzasz się na niejedną swoją reakcję w danej sytuacji i kompletnie nie rozumiesz, dlaczego właśnie tak się zachowałaś/eś. Po co udawałaś/eś, z jakiego powodu twoja reakcja była co najmniej dziwna na daną sytuację albo typowa nie dla ciebie tylko na przykład dla twojej matki lub innej znaczącej osoby z życia. Już zauważenie tego faktu – zmienia. Bo cudze ubranka uwierają i na dłuższą metę pozbawiają tożsamości.

AUTENTYCZNOŚĆ

                                                 –  wielka rzecz. Choć trudna. Im więcej cech, zachowań, doświadczeń i przeżyć w sobie nie akceptujemy, tym trudniej być sobą: kimś, kto jest rozluźniony i zadowolony z samego faktu, że jest.

Jak to jest możliwe?

                                  Sama nie wiem… Pewnie u każdego trochę inaczej. Zaczyna się z pewnością w dzieciństwie: od pierwszych krytycznych uwag rodziców, nieraz są to wręcz wyzwiska.

Ja pamiętam jedno świetnie od mojej mamy: “ty rozczochrana czarownico” – nie pozwoliłam sobie ściąć długich włosów po I – szej komunii i potem stale mi się za to dostawało. Mama miała bowiem przekonanie, że mając długie włosy na pewno przyniosę ze szkoły wszy. 🙂 Ale – jak teraz na to przezwisko spojrzę z dystansem, to nawet jest ok i prawdziwe. 🙂 I drugi tekst mamy do mnie: “Ty jesteś silna. dasz radę” – a nie mogła mi, holender, wciskać łatwiejszego kitu: “ty jesteś szczęściarą”?

Chodzę po markecie i dookoła słyszę rodziców: “Nie, tego nie dostaniesz!… Tak nie wolno! Zostaw! Nie ruszaj tego! Przestań biegać, nie rozrabiaj, uspokój się!”, “Przestań płakać, już jesteś duży”. Niejednokrotnie towarzyszy temu szarpanie dziecka za rękę, wyzwiska, złość w głosie i domaganie się posłuszeństwa. A przecież nikt z nas nie przyszedł na Ziemię spełniać cudzych rozkazów ani poleceń. Dziecku można wszystko wytłumaczyć, trzeba tylko chcieć poświęcić mu uwagę. Można też być dla niego hojnym, ale też trzeba chcieć. 🙂

                                       Na podwórku i w szkole pewnie każdy również zaliczył niejedną ksywkę, wyzwisko… Nauczyciele co niektórzy miewają również nieprawdopodobny talent do wymyślania epitetów i przypinania łatek. Miałam wychowawczynię w podstawówce, która każdemu z uczniów serwowała przynajmniej raz określenie: “ciopro”. I chociaż w sumie nic ono nie znaczy, to w jej ustach zawsze brzmiało poniżająco i kpiąco.

                                   Przychodzi jednak taki moment, że trzeba się z tymi wklejkami, fałszywymi wyobrażeniami innych ludzi o nas po prostu rozprawić. Zadać jedno pytanie: “Czy to jestem ja?, czy ma sens ciągłe odczuwanie przykrości lub niesmaku na samo wspomnienie poniżających tekstów, które zostały w pamięci?” Trochę zajmuje rozprawienie się z tym, ale na koniec pojawia się konkluzja : “ja taka/taki nie jestem. Spadajcie.” I to jest fajny początek nowego…

Wprawdzie nie ma opcji, żeby jeszcze nieraz  nie wychodziły z nas różne kompleksy i zahamowania, ale po pierwszej skutecznej rozprawie z etykietkami narzuconymi nam przez innych, każda kolejna praca zdejmowania masek i nie swoich ubranek jest łatwiejsza i szybsza.

Co pewien czas pojawi się nagroda w postaci satysfakcji, że może być tak lekko ze sobą, bez przymusu, grania, udawania i spinania dupy. Nie wiem, czy to jest autentyczność, ale tak właśnie ją odczuwam.

RODZAJE MASEK

                                          Najpopularniejsza to maska starej kobiety, starego mężczyzny. Zakładamy ją w chwilach zmęczenia, dużego i długotrwałego stresu. Widać ją bardzo wyraźnie na twarzach nawet całkiem młodych ludzi. I te maskę ma każdy, chociaż nie zawsze jest uruchomiona.

Maska Murzynki/Murzyna – to maska młodych dziewczyn funkcjonujących na poziomie drugiej czakry, czakry pożądania. Co ciekawe wiele aktorek nawet w starszym wieku zakłada tę maskę. Związana jest ona z przekonaniem, że kobiecość to seksapil w takim wydaniu dość swawolnym i zaczepiającym mężczyzn. Do tego dochodzi również niska samoocena i nieprzepracowane tematy własnej godności i niezależności. Typowy przykład to dojrzała kobieta ubierająca się jak nastolatka lub nastolatka, która ma ubranie takie, że już nic nie da się skrócić, bo by z niej spadło.

Maska Większego Otyłego – noszą ją ludzie, którzy nie lubią swojego ciała i mają spory problem z akceptacją jego niedoskonałości. Najlepsze jest to, że na ogół są przystojni i atrakcyjni. Robią zwyczajnie z igły widły, wyolbrzymiając jakiś drobny defekt swojego wyglądu. W rezultacie są rozgadani, roztrzepani, bardzo rozpraszają energię i przez to są podatni na podpięcia energetyczne (przeważnie też je mają).

Maska Złości – jest nieprzyjemna, na twarzy takiej osoby jest dużo zacienień, broda jest czarna, przeważają szarozielone kolory, a w realnym wymiarze taka osoba ma dużo napięć w mięśniach twarzy, przez co usta stają się wąskie, zacięte. Szybko też pojawiają się na takiej twarzy zmarszczki i różne przebarwienia, znamiona.

Maska Nieobecności – zamiast twarzy pojawia się mgła i znikają wszystkie rysy. Taka osoba chętnie wyłącza się z uwagą w sytuacjach dla niej niekomfortowych.

Maska zadowolenia – główną jej cechą są zapuchnięte oczy, prawie szparki; połowa kobiet na Ziemi ją nosi. gdyż woli się fałszywie uśmiechać niż przyznać, że czuje się skrzywdzona, niedoceniona lub wykorzystana.

Przyłbica zgiełku w głowie – metalowy hełm o różnych kształtach i kolorach u ludzi, którzy nie umieją się rozluźnić, przestać myśleć i zwyczajnie odpocząć. Najczęściej dotyczy osób stale aktywnych, pracoholików i tych, którzy nieustannie się śpieszą.

Obręcze wokół głowy – mogą mieć różne kształty i kolory w zależności od tego, jaki temat usilnie człowiek trzyma i nie chce puścić.

metalowe znaki, symbole na twarzy – mogą być powiązane z poprzednimi wcieleniami lub są odbiciem kłopotów z zębami, czy też niewypłakanym żalem.

                                     Oprócz masek na twarzy ludzie chodzą w energetycznych pancerzach  na ramionach, zbrojach wokół klatki piersiowej, metalowych ochraniaczach na nogach, a nawet  z energetycznymi strzałami wbitymi w różne części ciała.

                              Trzeba jasno powiedzieć: każdy umie założyć maskę i każdy to robi.

Jednak jeśli nie ma świadomości, że to tylko maska, a nie on prawdziwy – to robi się kłopot. Bo trudno odnaleźć siebie i zrozumieć. Ponadto każda maska powoduje napięcia w ciele fizycznym, co w końcu odbija się jako choroba somatyczna.

MEDYTACJA ZDEJMOWANIA MASEK

Jeśli chcesz popracować ze swoimi maskami, zdjąć je choć na chwilę i poczuć się lekko, zapraszam cię do medytacji.

Nagrałam kilkuminutową medytację zdejmowania masek, dzięki której zobaczysz swoje, zdejmiesz je i odkryjesz, jakie to uczucie być tylko sobą. Zapraszam. 🙂

UWAGA:

                        Ta medytacja porusza i zmienia energię, toteż wymaga zrównoważenia: proszę więc po zrobieniu tej medytacji zostaw komentarz pod dowolnym wpisem na moim blogu. Dziękuję 🙂